Reklama

Przychodnie pełne. Sezon infekcji się rozkręca

Gdy szalała epidemia koronawirusa, wyraźnie zmalały liczby odnotowanych przez wojewódzką stację sanepidu zachorowań na grypę. Teraz mamy sytuację zgoła odmienną. Statystyki pokazują ponad trzy razy więcej przypadków infekcji grypowych na Podkarpaciu niż 2 lata temu. Chorujemy zresztą nie tylko na grypę. U najmłodszych nie brakuje zakażeń wirusem RSV, adenowirusami, a u dorosłych przypadków zapalenia płuc.

Sanepid zanotował 4893 przypadki zachorowań na Podkarpaciu, zaś w tym samym czasie rok temu było ich 1697, a jeszcze rok wcześniej zaledwie 380. Nie jesteśmy jedynym regionem, w którym notuje się tendencję zwyżkową, jeśli chodzi o zapadalność na grypę. Notowana liczba zachorowań w Polsce w okresie od 1 października do 22 grudnia w aktualnym sezonie wynosi 1 697 470, a analogicznym przedziale czasowym w sezonie 2020/21 było ich 649 080.

Oddział pediatryczny w pełni obłożony, dorośli też chorują

Nie tylko przychodnie w regionie pękają w szwach. Również szpitale notują skok liczby pacjentów z infekcjami. Z taką sytuacją mamy do czynienia m.in. w Przemyślu. – Od kilku tygodni obserwujemy wzrost liczby pacjentów z infekcjami dróg oddechowych, zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych – informuje Paweł Bugira, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala im. św. Ojca Pio w Przemyślu. Dodaje, że aktualnie Oddział Chorób Dzieci z Pododdziałem Pulmonologii Dziecięcej ma pełne obłożenie i szpital musi wykorzystywać dostawki. – Nie jest to jednak sytuacja nadzwyczajna. W poprzednim roku o tej porze mieliśmy podobną liczbę pacjentów – uspokaja. Jak się dowiedzieliśmy, przyczyną hospitalizacji najmłodszych bardzo rzadko jest koronawirus. Przypadki Covid-19 wśród dzieci odnotowywane są sporadycznie (już kilka tygodni ich nie było). Rośnie natomiast liczba infekcji[paywall] wirusem RSV, który dotyka najmłodszych dzieci, do 2. roku życia, najczęściej kilkutygodniowych lub kilkumiesięcznych. – Oczywiście każdy dzień jest inny, ale na ogół codziennie przytrafia się jeden nowy pacjent z RSV. Wzrost zachorowalności obserwujemy mniej więcej od miesiąca – uściśla P. Bugira.

Reklama

U małych dzieci stosunkowo często potwierdzają się też zakażenia adenowirusami. Ponadto odnotowywane są także przypadki wspomnianej już grypy, choć na razie nie są one tak częste jak RSV i dotyczą dzieci starszych – kilkuletnich lub nastolatków. Jak dodaje rzecznik szpitala, infekcje wirusowe wymagające pobytu w szpitalu to przypadłość małych dzieci – niemowląt i kilkulatków. Nastolatki na ogół trafiają tu z innych powodów, choć oczywiście są wyjątki.

W Wojewódzkim Szpitalu w Przemyślu nie brakuje też dorosłych hospitalizowanych z powodu grypy bądź innych infekcji, np. zapalenia płuc. – Codziennie na leczenie szpitalne trafia przynajmniej jeden pacjent, u którego potwierdzamy zakażenie właśnie wirusem grypy. Nie są to tylko seniorzy, ale zdarzają się nawet osoby w wieku średnim – informuje P. Bugira.

Reklama

Lekarz: – Jeszcze można się zaszczepić

Pacjentów w przychodniach w regionie rzeczywiście nie brakuje. A sezon grypowy w zasadzie dopiero się rozkręca. Prawdziwego natarcia wirusa należy się spodziewać na przełomie lutego i marca – przestrzegają medycy i zachęcają do szczepień.

– Warto to zrobić nawet teraz, bo pamiętajmy, że szczyt zachorowań wciąż jeszcze przed nami, więc jeśli w tym sezonie jeszcze nie chorowaliśmy, zadbajmy o ochronę w postaci szczepionki. Owszem, jest refundowana tylko dla wybranych, ale leki na powikłania pogrypowe też kosztują niemało, a na pewno więcej niż szczepionka  – mówi jeden z lekarzy rodzinnych z powiatu przemyskiego.

Reklama

Dodaje też, że nie sama grypa jest problemem. Przyczyny szerzących się infekcji to także zakażenia bakteryjne, które też potrafią dać objawy grypopodobne, ale i będący już w mniejszości covid. Infekcje w jakiś sposób się na siebie nakładają, wykorzystując osłabienie organizmu. – Dzieci w ostatnim czasie rzeczywiście chorują intensywnie, ale część infekcji pewnie by odpadła, gdyby były zaszczepione, i na covid, i grypę – dodaje nasz rozmówca. –  Unikając profilaktyki w postaci szczepień, jesteśmy w pewnym stopniu sami sobie winni. A potem zbieramy żniwo tych zaniedbań – przyznaje.


fot.archiwum ŻP
Odkąd liczby dotyczące zachorowań na grypę zaczęły rosnąć, w aptekach przybyło klientów, którzy pytają o leki antywirusowe.


ug
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama