Ani Tech-Project Futsal Team, ani tym bardziej JKS nie będą miło wspominać ostatnich w tym roku pojedynków o mistrzowskie punkty. Oba jarosławskie zespoły przegrały swoje spotkania z do tej pory niżej klasyfikowanymi zespołami.
Ekipa Michała Bloka rywalizowała w Tarnowie z tamtejszym Futsal Clubem. I do pewnego momentu robiła to skutecznie. Najpierw na prowadzenie wyprowadził ich Albert Zarębiński, a pod koniec I połowy drugiego gola zdobył Sebastian Bogacz i goście zeszli do szatni prowadząc. Dla obu były to dziewicze trafienia w tym sezonie. Dramat Tech-Projectu rozpoczął się w II połowie. Oto jak zrelacjonowali to jarosławianie:
Jarosławianie w decydującej fazie dwukrotnie byli zmuszeni grać w osłabieniu, po czerwonych kartkach dla Damiana Barszczaka i Michaela Londoño. Upomnienia, które potem przekładały się na przedłużone rzuty karne, arbitrzy sypali niczym z rękawa... Wiele innych błędnych – zdaniem jarosławian – decyzji miało wpływ na to, że tego meczu w normalnych okolicznościach wygrać się nie dało.
Słabe zawody, zwłaszcza w defensywie, rozegrał natomiast JKS Jarosław, który w hali w Zarzeczu gościł spadkowicza w I ligi Heiro Rzeszów. Przegrana dwiema bramkami może sugerować bardzo wyrównaną walkę, ale tak nie było. Rzeszowianie wykorzystywali każdy błąd podopiecznych Roberta Kurosza, a tych, niestety, tego dnia było bez liku. Trzy bramki gospodarze zdobyli w ostatnich 120 sekundach gry, kiedy grali z lotnym bramkarzem. I kiedy było jasne, że jakakolwiek punktowa zdobycz może być tylko marzeniem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze