Reklama

Psiapsiółki

14/03/2023 07:03

KRYMINAŁEK

Ponieważ to wydanie ŻP ukazuje się akurat w Dzień Kobiet, byłoby głupio, gdybym w kryminałku pisał o chłopach. Długo trwało, nim znalazłem odpowiednią historię, wprawdzie sprzed trzech lat, ale za to bohaterkami są dwie panie: Kasia i Marysia. Imiona oczywiście zmienione.

Los sprawił, że obie pracowały w dziale administracyjnym pewnej dużej i znanej firmy handlowej. Ponieważ były w podobnym wieku, szybko znalazły wspólne tematy i w wolnych chwilach na korytarzu szeptały sobie coś do ucha. Pewnie dlatego inni pracownicy mówili o nich psiapsiółki. Szef też był tolerancyjny i nikomu to nie przeszkadzało. Idylla trwała prawie rok.

Reklama

We wrześniu kierownictwo zaproponowało części załogi wyjazd integracyjny połączony z dwugodzinnym szkoleniem, ale zastrzegło, że wszelkie koszty atrakcji nieobjętych programem pokrywają uczestnicy. Znaczyło to, że jeżeli chcesz się zabawić, to płacisz sam. Dwa tygodnie przed wyjazdem Kasia i Marysia uzgodniły, co wypadałoby ze sobą wziąć, bo przecież wiadomo, że oprócz stroju sportowego na wieczór trzeba się jakoś ubrać. Na zbiórkę stawiły się z pokaźnymi walizami, jakby miały jechać na wczasy do Singapuru. Na miejscu dostały wspólny pokój i zapowiadała się dwudniowa sielanka.

Dwie godziny szkolenia minęły jak z bicza strzelił i padła propozycja, żeby po obiedzie pójść na spacer, pozwiedzać okolicę i przy okazji zrobić zakupy na wieczór. Na kolację, po której zaplanowana była dyskoteka, panie przyszły odpowiednio ubrane, a panowie raczej na sportowo, ale z reklamówkami z miejscowej „Biedry”. Na początku było dość niemrawo. Wszyscy, tak jakby nie mogli się nagadać w pracy, rozmawiali o służbowych sprawach. Wreszcie zakupy zaczęły działać. Ktoś zmienił muzykę, zrobiło się luźniej, na parkiecie pojawiły się pierwsze pary.

Reklama

Tuż przed północą doszło do awantury. Kasia publicznie poddała w wątpliwość reputację Marysi i jej mamy, używając wielokrotnie wyrazu na „k...”. Wtedy Marysia kilkakrotnie uderzyła ją pięścią w twarz. Na drugi dzień Kasia złożyła na policji skargę na Marysię i na dowód pokazała rozciętą wargę i rozległy krwiak okularowy. Dwa dni później Marysia wniosła skargę o publiczne znieważenie. Trochę trwało, zanim sprawa trafiła do sądu. Na pierwszej rozprawie sędzia zaproponowała ugodę, na co strony poprosiły o chwilę przerwy na podjęcie decyzji. Chwilę później obie zapłakane obejmowały się na sądowym korytarzu, a niepotrzebni już świadkowie dyskutowali o tym, że psiapsiółki prawdopodobnie były zazdrosne o pewnego nowego pracownika, o którym mówiły ciacho.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości