Reklama

Pstrowski znikł z bloku przy Glazera. Dostanie „drugie życie”

Nie udało się Komitetowi Obrony Wincentego Pstrowskiego sprawić, aby płaskorzeźba przodownika pracy w PRL-u pozostała na bloku przy ulicy Glazera 7 w Przemyślu. Nie pójdzie jednak na żyletki. Po cenie złomu kupił ją prywatny przedsiębiorca z Przemyśla, były kandydat na prezydenta miasta, Błażej Wilk.

Opinie na temat tej pamiątki z okresu PRL-u zarówno wśród mieszkańców miasta, jak i osiedla przy ulicy Glazera były różne. Jedni chcieli demontażu, drugim płaskorzeźba kompletnie nie przeszkadzała, jeszcze innym była zupełnie obojętna. Problemem był fakt, że blok przy Glazera 7 czekała termomodernizacja.– Przez dłuższy czas nie mogliśmy zdemontować tej płaskorzeźby z dość prozaicznej przyczyny: gniazdowały w niej ptaki. Kilka tygodni temu odleciały i nic nie stało na przeszkodzie, aby Pstrowskiego zdemontować. Nie było zbyt wiele pracy– wyjaśnił prezes Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Zbigniew Kurosz[paywall].

Trudno być bolszewikiem...

Płaskorzeźba Wincentego Pstrowskiego zamontowana została na bloku przy Glazera 7 w 1979 r. Na wieść o możliwości zdemontowania i wyrzucenia jej na złom Andrzej Orzechowski stworzył komitet obrony Pstrowskiego. – Rzeźba znikła przede wszystkim dlatego, że taką wolę wyrazili mieszkańcy bloku. Projektant przedstawił pomysł zachowania płaskorzeźby po ociepleniu bloku, ale zarząd spółdzielni, po konsultacjach z mieszkańcami, go odrzucił. Nie było też woli politycznej. Zainteresowaliśmy sprawą między innymi prezydenta Roberta Chomę i kilku radnych, w tym Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Prezydent miasta, publicznie, na konferencji prasowej, opowiedział się za zdjęciem płaskorzeźby jako symbolu komunizmu – powiedział A. Orzechowski.

Reklama


fot.Mariusz Godos
Zdemontowaną płaskorzeźbę kupił Błażej Wilk. – Nie chciałbym, aby trafiła do jakiegoś muzeum poza Przemyślem. Powinna zostać w naszym mieście. Potrzebna jednak do tego będzie jakaś duża wolna ściana. Liczę w tej sprawie na jakieś pomysły mieszkańców miasta – powiedział.

– Trudno w tej sytuacji być bolszewikiem i narzucać swoje zdanie większości, działać wbrew mieszkańcom i wybranym w demokratycznych wyborach władzom. Nie ma już rzeźby Wincentego Pstrowskiego, jest za to blok na ulicy biskupa Glazera i na osiedlu Salezjańskim, do którego dojedziemy ulicą świętego Jana Nepomucena. Spójrzmy jeszcze na tegorocznych, nowych patronów ulic w Przemyślu: Rondo Kaczyńskiego, Aleje Romana Dmowskiego i Żołnierzy Wyklętych, Rondo arcybiskupa Tokarczuka i błogosławionego księdza Markiewicza. Wyraźnie widać, że Wincenty Pstrowski zwyczajnie nie pasował do tego towarzystwa. Może więc dobrze się stało, że ostatecznie opuścił to klerykalno-nacjonalistyczne miasteczko – dodał A. Orzechowski.

Reklama

Będzie odrestaurowana i wyeksponowana

Płaskorzeźba autorstwa Edwarda Korzeniowskiego, rzeźbiarza związanego z Przemyślem, nie pójdzie jednak na żyletki. Za cenę złomu kupił ją Błażej Wilk, były kandydat na prezydenta Przemyśla. – Postanowiłem ją kupić i uratować. Po pierwsze dlatego, że płaskorzeźba ma wartość artystyczną, po drugie, że przez kilkadziesiąt lat wrosła w krajobraz  Przemyśla. Jednak co najważniejsze: jest materialnym świadkiem pewnej epoki historycznej i dla następnych pokoleń powinna być ilustracją tego, jaki był PRL i jaka była sztuka socrealistyczna. Uważam, że nie można wypychać z naszej pamięci okresu Polski Ludowej w taki sposób, że usuwa się z przestrzeni publicznej wszystkie dzieła sztuki, które wtedy zostały stworzone. Specjalne  podziękowania należą się władzom Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, bez której życzliwości nie udałoby się rzeźby uratować – tłumaczy powody, którymi się kierował.
Płaskorzeźba musi przejść gruntowną konserwację, jest bowiem w opłakanym stanie. Wymagać to będzie niemałych nakładów finansowych. B. Wilk nie wyklucza, że zorganizuje społeczną zbiórkę pieniędzy na remont tego dzieła sztuki.
– Osobną sprawą jest to, gdzie rzeźba zostanie wyeksponowana po konserwacji. Nie chciałbym, aby trafiła do jakiegoś  muzeum poza Przemyślem. Powinna zostać w naszym mieście. Potrzebna jednak do tego będzie duża wolna ściana. Liczę w tej sprawie na pomysły mieszkańców. Mam nadzieję, że zaangażują się w to także mieszkańcy osiedla przy ulicy Glazera. Ci, którzy darzyli podobiznę Pstrowskiego sentymentem. Jeśli nie znajdzie się dobre miejsce na jej zawieszenie, rozważę umieszczenie jej jako elementu wystroju jakiegoś wnętrza. Nie mam jeszcze pojęcia jakiego. Trzeba dodać, że w dużych miastach od kilku lat jest tendencja, by takie pamiątki PRL-owskiej przeszłości ratować. Powstają muzea neonów użytkowych, chroni się także murale z tamtego okresu – powiedział B. Wilk.
Pierwszy krok do uratowania płaskorzeźby Pstrowskiego został zrobiony. Górnik Pstrowski spoczywa w bezpiecznym miejscu.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mk - niezalogowany 2015-10-15 16:39:31

    Następny znak czasu , "przodownictwo  w pracy". W obecnej zupełnie innej , antyludzkiej , antypracowniczej atmosferze , taka  postać , postawa  może i na pewno wielu razi . Bo nie są w stanie   nic  w  kwestii   praw pracowniczych zaoferować. Stąd taka , a nie inna postawa . Po prostu , taki pracownik   działa na nich jak przysłowiowa płachta  na byka.  Argumenty  - słuszne  - ,że jest to   , bo jest dokument   poświadzczajacy  nie tak dawna naszą historię - na  nich nie działają .Są na nie głusi i ślepi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama