Z Edmundem Kajdasem o ptakach można rozmawiać godzinami. Siedzimy w ciepłym pokoju. Ze ścian spoglądają portrety gospodarza i jego rodziny, dookoła na półkach mnóstwo książek, a na stole wycinków z gazet. Pan Edmund sięga na półkę i pokazuje suchą gałązkę, do której przyczepione jest ptasie gniazdo wielkości łupiny orzecha. – To gniazdo kolibra – wyjaśnia.
– Przywiozłem je ze Stanów Zjednoczonych – kontynuuje gospodarz. – Znalazłem na osiedlu, niedaleko domu. Tam[paywall] kolibry żyją blisko ludzi, bo wtedy czują się bezpieczniej. A to należało do zięby – pokazuje drugie, o wiele większe gniazdo.
– Z nim wiąże się cała historia. Parę ładnych lat temu przy ulicy Słowackiego, obok kamienicy numer siedemdziesiąt siedem, rosła piękna, stara lipa. Któregoś dnia patrzę, a tu pracownicy chcą ją ścinać. Wiedziałem, że drzewa można wycinać tylko od jesieni do marca ze względu na ptaki, które zakładają gniazda, tymczasem kończył się kwiecień. Zadzwoniłem do dyrekcji i wstrzymali wycinkę. Kiedy w jesieni ścięli lipę, wśród gałęzi znalazłem to gniazdo, więc rodzina zięby przeżyła lato. Teraz coś jeszcze pokażę – gospodarz prowadzi na balkon i pokazuje umocowane tam karmniki. Jeden zrobiony własnoręcznie i drugi ze sklepu. Są jeszcze gałązki, na których wiesza słoninę. To dla sikorek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Boże , Przemyśl to jeden wieli slams .
Boże , Przemyśl to jeden wieli slams .