Zespół KS Wiązownica-Wisłoczanki Tryńcza za punkt honoru postawił sobie wygranie rywalizacji w sezonie 2024 – 2025. Kosztem wysłania na ostatni III-ligowy mecz w Połańcu pierwszej drużyny, która już wcześniej, niestety, została zdegradowana do IV ligi podkarpackiej, okrojonego składu. Do Świętego przyjechało więc kilku zawodników, którzy z powodzeniem mogliby pojawić się w potyczce z Czarnymi dwie klasy wyżej.
Dzięki temu ekipa Huberta Kasi wygrała bardzo trudne spotkanie i na kolejkę przed końcem wciąż ma punkt przewagi nad Polonią Przemyśl. Za taką postawę należy ekipę z Tryńczy/Wiązownicy pochwalić, bo – bądźmy szczerzy – na wygranie całych rozgrywek po prostu zasłużyli. W przekroju całego sezonu byli ekipą grającą najrówniej. No, chyba że w ostatniej kolejce w meczu u siebie psikusa sprawi im Czuwaj Przemyśl… Aktualny lider nie może się oczywiście równać na wiosnę z jej „rycerzami”, czyli wspomnianą Polonią, która „zjadła” tę rundę na śniadanie. Tyle, że wygląda na to, iż strat z jesieni (10 punktów mniej od KS Wiązownica-Wisłoczanki) nie da się odrobić, aby wygrać całą ligę. Przypomnijmy, że Polonia awans do IV ligi podkarpackiej ma w kieszeni od kilkunastu dni, bo regulamin nie pozwala, aby w jednej klasie rozgrywkowej występował pierwszy i rezerwowy zespół tego samego klubu.
Wyniki przedostatniej kolejki tak się ułożyły, że wiadomo już, kto opuści szeregi tej klasy rozgrywkowej. Relegacją dotkniętych zostało 5 zespołów, bo z IV ligi podkarpackiej spadły dwa zespoły z naszego regionu, czyli Orzeł Przeworsk i Sokół Sieniawa. Po sobotnich rozstrzygnięciach było jasne, że nic nie uratuje już: Biało-Czerwonych Kaszyce, LKS Skołoszów, Dębu Dobkowice i Santosu Piwoda. Szansę miał jeszcze beniaminek z Horyńca. Musiał jednak wygrać na popularnym „Serduszku”, czyli stadionie im. majora Mieczysława Słabego przy ul. 22 Stycznia w Przemyślu. W strugach deszczu, który przetoczył się przez nadsańskie miasto Zdrój nie miał jednak szans, ponosząc bardzo dotkliwą porażkę. Hat-trickiem popisał się w tym spotkaniu Aleks Baniecki, ale nie to było wisienką na torcie tej potyczki. Była nią bramka z rzutu karnego… bramkarza Czuwaju Janusza Aleksandra, który przez lata reprezentował ten klub, a mecz ze Zdrojem był dla niego pożegnalny w barwach zasańskiej ekipy. Fatalną wiosnę wysoką porażką u siebie z Orłem Torki podsumowała Wólczanka Wólka Pełkińska, a w Gorliczynie padł przewidywalny podział punktów, który usatysfakcjonował zarówno Gorliczankę, jak i przede wszystkim Start Pruchnik.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze