Punkt pogotowia ratunkowego w Sieniawie wystartował 1 marca, a tydzień później nastąpiło jego oficjalne otwarcie. Mniej więcej wtedy się okazało, że ten niewątpliwy sukces ma wielu ojców. Władze powiatu przeworskiego i miasta Sieniawy spierają się bowiem o to, kto ma większe zasługi w wyborze miejsca stacjonowania karetki.
O potrzebie powstania w północnej części powiatu przeworskiego stacji pogotowia ratunkowego mówi się nie od dziś. Sygnały o tym, że o lokalizację takiego punktu na swoim terenie starają się władze Adamówki i Sieniawy, docierały do nas już w na przełomie 2018/2019.
Ostatecznie zadecydowano, że zespół ratownictwa medycznego stacjonować będzie w[paywall] Sieniawie. 8 marca odbyło się uroczyste otwarcie stacji.
Wstęgę przecinali posłowie na sejm RP Teresa Pamuła i Mieczysław Kasprzak, członek zarządu województwa Anna Huk, burmistrz Sieniawy Adam Woś, przewodnicząca rady miejskiej Danuta Król i dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu Rafał Kijanka w asyście licznych delegacji samorządowych (powiat przeworski reprezentował sekretarz Jan Śliwa, a powiat jarosławski starosta Stanisław Kłopot).
Placówkę poświęcił proboszcz sieniawskiej parafii ks. Jan Grzywacz.
Tu w zasadzie temat sieniawskiej stacji pogotowia ratunkowego można by zamknąć, gdyby nie spięcie, do jakiego doszło na linii Starostwo Powiatowe w Przeworsku – Urząd Mista i Gminy w Sieniawie. Poszło o to, kto dla regionu „załatwił” karetkę. Oba podmioty zasługi przypisują „swoim” ludziom.
Zaczęło się od relacji z owego otwarcia. Na stronie facebookowej powiatu przeworskiego pojawił się wpis informujący o uroczystości. Jej opis zajmuje jedno zdanie.
Pozostała część to informacja o tym, że w proces utworzenia stacji karetek w Sieniawie zaangażowani byli starosta Bogusław Urban, Jacek Kierepka (aktualnie wicestarosta) oraz Zenon Koper – radni z Adamówki i Sieniawy, a potrzebę lokalizacji stacji pogotowia w tym mieście podnosił w kampanii wyborczej kandydat na burmistrza Sieniawy Witold Mrozek.
„Nieścisła, niepełna, a na pewno wymagająca komentarza” – tak wpis powiatu określił w swoim oświadczeniu samorząd Sieniawy. W opublikowanej na profilu Sieniawy w mediach społecznościowych informacji oskarża stronę powiatową o całkowite pominięcie Jerzego Mazura, długoletniego sekretarza miasta i gminy Sieniawa, a do niedawna także wicestarostę przeworskiego w opisie procesu lokalizowania w Sieniawie stanowiska pogotowia ratunkowego.
„Ogromnym nietaktem i manipulacją ze strony powiatu przeworskiego jest pominięcie osoby J. Mazura w tym ważnym temacie i przypisanie wszelkich zasług tylko radnym związanym z partią będącą obecnie u władzy w powiecie. Ani słowa podziękowania dla Jerzego Mazura, ani nawet wzmianki nazwiska” – czytamy w oświadczeniu.
Autorzy tego wpisu wskazali też na skromną delegację starostw na uroczystym otwarciu – dopytywali, dlaczego nieobecny był starosta, a wicestarosta Jacek Kierepka określany jednym z ojców sukcesu, zamiast do Sieniawy, wybrał się do gminy sąsiedniej na uroczystości złotych godów.
Na tę nie trzeba było długo czekać. Już w dwa dni po komentarzu samorządu Sieniawy na swoim profilu Bogusław Urban opublikował oświadczenie, w którym odniósł się do sytuacji.
„Rzeczywiście, pan Jerzy Mazur zajmował się tą sprawą z mojego polecenia jako starosty przeworskiego. Wykonywanie powierzonych zadań, wynikających z podległości służbowej, nie uprawnia w żaden sposób do przypisywania jedynie sobie wszystkich zasług z tytułu utworzenia Zespołu Ratownictwa Medycznego z siedzibą w Sieniawie” – napisał starosta, powracając jednocześnie do roli radnych z Adamówki i Sieniawy w staraniach o karatekę w północnej części powiatu, a byłego wicestarostę sprowadzając do roli osoby, która informowała o „postępach w staraniach”.
„Zwracam się również do burmistrza miasta i gminy Sieniawa Adama Wosia, żeby nie pomijał roli mojej osoby w procesie tworzenia punktu ratownictwa medycznego w Sieniawie. Przypominam Panu burmistrzowi, że to do mnie adresował pismo w sprawie utworzenia punktu, powołując się na wniosek radnych miasta i gminy Sieniawa, a teraz słowem o tym nie wspomina” – pisze w jeszcze innym miejscu starosta, uwiarygadniając swoją wersję wyimkami z dokumentacji i korespondencji, jaką poradził jego urząd, a nieobecność na ceremonii przecięcia wstęgi tłumacząc izolacją związaną z chorobą.
Na tym wymiana „uprzejmości” się skończyła. Czy tyrady opublikowane w przestrzeni internetowej przekonały kogokolwiek o racji którejś ze stron? Trudno powiedzieć.
Obie swoje wypowiedzi kierowały raczej pod adresem własnych środowisk, obie pozostały przy swoim. Nie ryzykując nawet próby rozwikłania iście gordyjskiego węzła i ustalenia ojcostwa tego doniosłego sukcesu – zapytamy jednak na koniec – czy naprawdę warto było kruszyć te kopie?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze