Reklama

Radni Strzępek i Nazarewicz sugerują nepotyzm burmistrza Palucha

25/05/2022 19:51

Gdy doszło do sugestii radnych Marcina Nazarewicza i Wiesława Strzępka odnośnie tego, jakoby jednym z dyrektorów jarosławskich szkół był ktoś z rodziny burmistrza, co mogłoby wskazywać na nepotyzm, między urzędnikami zawrzało. Burmistrz Waldemar Paluch poczuł się pomówiony publicznie i zasugerował, że z tego tytułu może dojść do spotkania w sądzie. Bardzo burzliwa 48. sesja Rady Miasta Jarosławia.

Działania przedsiębiorstw, obsługujących Jarosław, to jeden z najgorętszych punktów obrad rady miasta Miasta.

Pod lupę wzięto: Jarosławskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego (JTBS), Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, Miejski Zakład Komunikacji oraz Jarosławskie Przedsiębiorstwo Komunalne.

Podstawowym pytaniem radnych, które zostało skierowane do przedstawicieli wszystkich spółek, było to, ile zarabia się w radach nadzorczych przedsiębiorstw[paywall].

W przypadku JTBS prezes Kazimierz Piotrowicz poinformował, że na piastowanym przez niego stanowisku zarabia się ponad siedem i pół tysiąca brutto. Co zaś tyczy się rady nadzorczej, to wypowiedź prezesa Piotrowicza pokrywa się z odpowiedziami przedstawicieli pozostałych spółek: do 2019 roku takie stanowisko nie było opłacane w ogóle. Po wprowadzeniu regulacji prawnych, obecne zarobki członka rady nadzorczej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nie przekraczają tysiąca złotych. Dieta przewodniczącego jest o paręset złotych wyższa.


PGKiM

Zainteresowanie radnych przyciągnęła różnica w przychodach i kosztach PGKiM. W 2020 roku przychody spółki to ponad 33 miliony złotych, a w 2021 były o około 4 miliony wyższe. Koszty z kolei to 31 milionów złotych w 2020 r. i aż 37 milionów rok później.

Skąd ta różnica?

Jak wyjaśnia prezes Franciszek Gołąb, za wzrost kosztów odpowiedzialne są liczne inwestycje modernizacyjne. Przychody zaś są wyższe w efekcie ogólnego wzrostu cen, ale także poszerzenia wachlarza usług, które oferuje spółka. Ponadto, a ta informacja powinna być dla nas wszystkich niepokojąca, znacznie wzrósł tonaż odpadów, krótko mówiąc, jarosławianie produkują coraz więcej śmieci.

Radni zapytali o zarobki pracowników przedsiębiorstwa. Jak się okazuje, pracownik umysłowy pobiera pensję w wysokości 4149 złotych brutto, a pracownik fizyczny 3444 zł (brutto).

Reklama


MZK

Historia niskich zarobków osób, bez których nasze miasto nie funkcjonowałoby jak należy, powtarza się także przy okazji omawiania spraw związanych z MZK. Pracownicy spółki, odpowiedzialnej za komunikację miejską, zarabiają kwoty oscylujące w okolicy najniższej krajowej, a to przecież na ich barkach spoczywa miejski transport.

Mieszkańcy głośno narzekają na niewielką liczbę linii autobusowych, źle przystosowane przystanki i ich rozmieszczenie, jednak ochoczo korzystają z miejskiego transportu publicznego. Prezes spółki, Władysław Kruba, jednocześnie nadmienia, że trzyosobowa rada nadzorcza nie otrzymuje wypłaty wyższej niż tysiąc złotych na osobę.

 


fot.Twoja TV
Burmistrz wraz z towarzyszącymi mu pracownikami ratusza, przed zakończeniem obrad opuścił salę, w której zebrała się Rada Miasta.

Reklama

Wolne wnioski

To właśnie podczas przystąpienia do tego punktu uchwały w sali, w której odbywało się spotkanie, zrobiło się naprawdę gorąco.

Rozpoczęło się od niepokojącej sugestii radnego Marcina Nazerewicza, dotyczącej analizy stanu zarządzania odpadami komunalnymi na rok 2021. W dokumencie można odczytać, że gmina nie osiągnęła wymaganego poziomu związanego z recyklingiem.

Prawo mówi, że z tego tytułu mogą być na nią nałożone kary. Radny zadał pytanie, czy zgodnie z umową interes gminy jest zabezpieczony i owe sankcje pokrywa podmiot odpowiedzialny za wywózkę śmieci i czy w przeciwnym razie koszty poniosą mieszkańcy. Inne zagadnienia dotyczyły między innymi oświetlenia na ul. Polnej (radny P. Kozak) oraz złego stanu schodów łączących ulicę Przemyską i Tarnowskiego (A. Lotycz).

Nepotyzm burmistrza Palucha?

Trudno było o uzyskanie jakichkolwiek odpowiedzi w wyżej wymienionych kwestiach, ponieważ pytania i interpelacje zdominowała ostra wymiana zdań pomiędzy radnymi.

Gdy doszło do sugestii radnych Marcina Nazarewicza i Wiesława Strzępka odnośnie tego, jakoby jednym z dyrektorów jarosławskich szkół był ktoś z rodziny burmistrza, co mogłoby wskazywać na nepotyzm, między urzędnikami zawrzało.

Burmistrz Waldemar Paluch poczuł się pomówiony publicznie i zasugerował, że z tego tytułu może dojść do spotkania w sądzie.

Cała sytuacja spotkała się z komentarzem, zwykle milczącego, przewodniczącego rady miasta Szczepana Łąki. – Bierzmy odpowiedzialność za słowa, które padają z naszych ust – powiedział.

Niestety to nie uspokoiło sytuacji. Doszło do dziwnych insynuacji, a nawet wycieczek osobistych. – Wróćmy do powagi tej izby! – nawoływała Bożena Łanowy, według której każda kolejna sesja kończy się ostrzejszą wymianą zdań.

Przewodniczący Sz. Łąka zasugerował nawet, że przyczyną tego może być obecność na sali kamer. Nie wytłumaczył, co dokładnie miał na myśli. Na pozór można byłoby uznać, że kamery i transmisja na żywo powinny powodować chęć sprawniejszego i kulturalnego przeprowadzenia obrad, jako że są one oglądane przez jarosławian.

Reklama

Burmistrz Paluch ostentacyjnie opuścił salę obrad

Radną, która pozwoliła sobie na – jak sama określiła – résumé całego spotkania i ogólnej pracy rady, była Wanda Czerwiec. Zauważyła, że powodem nerwowej atmosfery i chaosu panującego podczas obrad, może być brak konkretnych odpowiedzi na stawiane pytania.

Faktycznie, często radni, zamiast udzielić informacji, odsyłają pytającego do różnych dokumentów lub informują, że analizę przedstawionego problemu prześlą w terminie późniejszym. Niestety, takie odpowiedzi to żadne odpowiedzi – zwłaszcza dla mieszkańca, który ogląda relację z sesji i nie ma wglądu w dokumenty.

W. Czerwiec zwróciła także uwagę, że przewodniczący rady miasta nie moderuje odpowiednio dyskusją, pozostając biernym na niedopowiedzenia i nieścisłości.

Jeśli chodzi o burmistrza miasta, radna Czerwiec zauważyła, że wypowiedzi włodarza często stają się kontrą zamiast udzieleniem pożądanej informacji. W. Paluch jej zdaniem krąży wokół jednego słowa pytającego i zamiast rozwinąć myśl, uchyla się od odpowiedzi.

Na około pół godziny przed zakończeniem spotkania część uczestników sesji, w tym sam burmistrz, wiceburmistrzowie oraz skarbnik, opuściło salę obrad. W tle dało się usłyszeć komentarz, że „mają ważniejsze sprawy”.

Pozostali na sali radni nie kryli oburzenia, a radny W. Strzępek określił zachowanie W. Palucha jako „obrzydliwe”, wyrażając nadzieję, że mieszkańcy rozliczą go z tego typu postępków przy okazji najbliższych wyborów.

Wśród ogólnego chaosu pod koniec spotkania padło nawet, że przypomina ono... skecz kabaretowy.

 
MP
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama