Radni nie zgodzili się na wyburzenie pustostanu po dawnym Zakładzie Doskonalenia Zawodowego przy ul. Mickiewicza w Lubaczowie. Zobowiązali natomiast burmistrza do sprzedania tego terenu.
Problem drewnianego budynku znajdującego się przy jednej z głównych ulic w mieście ciągnie się od dawna. Przed wieloma laty mieściło się w nim przedszkole, później był Zakład Doskonalenia Zawodowego. Przez jakiś czas mieszkali tam bezdomni. Od kilku lat[paywall] stoi pusty i niszczeje. Okoliczni mieszkańcy skarżą się, że często zbierają się tam osoby, które piją alkohol i palą papierosy, pozostawiając po sobie pety. – Załatwiają się pod ścianą i szczególnie w lecie smród jest okropny. Wcześniej wchodzili do środka przez okno i tam pili – opowiadają. Teraz drzwi są zabite deskami, a wybite okna zostały zatkane blachą.
Budynek z 10-arową działką był wystawiony na sprzedaż w 2011 r. Chętny się nie znalazł. W 2016 roku urząd miejski uzyskał pozwolenie na jego rozbiórkę. Nie zdecydowano się jednak na taki krok. W końcu w marcu br. radny Piotr Kantorski przedstawił w formie interpelacji wniosek o jego rozbiórkę. Pod pismem w tej sprawie podpisało się 39 mieszkańców. Ich postulat szedł jednak dalej: prosili, aby ten teren przeznaczyć pod zabudowę jednorodzinną z wykluczeniem takich inwestycji, jak sklepy, magazyny lub działalność produkcyjna. Obawiają się bowiem uciążliwości z tym związanych.
Taki wniosek wywołał spore kontrowersje wśród radnych. O ile wszyscy byli zgodni, że budynek szpeci jedną z głównych wjazdowych ulic do miasta, o tyle nie byli przekonani, czy należy go wyburzać. Padały argumenty, że lepiej sprzedać działkę razem z budynkiem, bo wtedy wartość obiektu jest wyższa. Wątpliwości budził także postulat ograniczenia tego miejsca tylko pod zabudowę jednorodzinną. Radni zdecydowali, że trzeba dać sobie czas do przemyślenia sprawy.
Temat wrócił na ostatniej sesji. Dyskusje miały miejsce podczas prac komisji i w trakcie obrad obyło się bez kontrowersji. Zdecydowano, że budynek zostaje, a działka wraz z nim ma zostać wystawiona do sprzedaży w ramach przetargu. Dotychczasową jedną dużą działkę podzielono na 4 mniejsze i każda z nich będzie przeznaczona na sprzedaż.
Radny Kantorski wyraził obawę, że nowy właściciel terenu może długo nie rozebrać pustostanu i nadal będzie on „straszył”. Burmistrz Krzysztof Szpyt zapowiedział, że w trakcie negocjacji taki warunek zostanie przedstawiony potencjalnemu nabywcy, a w gdyby nie wywiązywał się z tego, wówczas sprawę można zgłosić do nadzoru budowlanego, który wyda nakaz rozbiórki budynku.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze