W 19-osobowej radzie powiatu przemyskiego znalazł się jeden radny, który od początku kadencji, czyli od listopada ub.r., nie stawił się na żadnej sesji. – Wkrótce złożę rezygnację – zapowiada Mariusz Król.
Kandydujący do rady powiatu Mariusz Król był „jedynką” na liście Prawa i Sprawiedliwości. Uzyskał 525 głosów, czyli najlepszy wynik w swoim okręgu. Zgodnie z ustawą kandydat zostaje radnym z chwilą wyboru, ale mandat może pełnić dopiero po złożeniu ślubowania. M. Król nie mógł tego zrobić, bo nie było go na żadnej z czterech dotychczasowych sesji. Nie otrzymuje również diety radnego. – Wysyłałem zaproszenia, ale żadnego odzewu nie było – mówi przewodniczący rady powiatu Ryszard Adamski.– Dla mnie jest to niezrozumiała sytuacja. Nie zamierzam jednak podejmować żadnych kroków w tej sprawie. Do wygaszenia mandatu nie ma podstaw – dodaje.
W tych okolicznościach jest tylko jedno wyjście: radny musi sam zrezygnować z mandatu. I tak właśnie zamierza zrobić M. Król. – W najbliższym czasie złożę rezygnację – zapowiada. Swoją decyzję argumentuje tym, że jest zastępcą prezesa Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Rzeszowie, a tego stanowiska nie można łączyć z funkcją radnego. Z tym, że kandydując, M. Król był już w zarządzie WFOŚiGW. – Ważyły się pewne kwestie dotyczące mojego zatrudnienia. Podjąłem decyzję, że zostaję w funduszu – mówi.
Uważa, że jego praca w tej instytucji może przynieść więcej dobrego dla powiatu, niż gdyby był radnym. – Mam wpływ na pewne decyzje i wsparcie dla samorządów, natomiast będąc radnym, mógłbym jedynie zabiegać u starosty o wykonanie jakichś inwestycji – tłumaczy.
Gdy M. Król złoży rezygnację, skład rady uzupełni Zbigniew Urban, który uzyskał następny wynik wyborczy pod względem zdobytych głosów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze