Reklama

Rambo na dołku

10/08/2018 07:49

Ciężkie czasy nastały dla autora kryminałków, bo policjanci, którzy zwykle byli źródłem informacji albo świętują, albo protestują, a jeszcze inni poszli na zasłużony urlop. W sądach, gdzie nieraz też można było usłyszeć smakowite historie, wszyscy są tak zajęci reformą wymiaru sprawiedliwości, że nie mają głowy do grzebania w pamięci. W tej sytuacji jedynym ratunkiem pozostają emerytowani policjanci. Ci zawsze znajdą czas, a niejednokrotnie mają, co wspominać.

Jeden z nich, który zaczął od „krawężnika” i dosłużył się sierżanta sztabowego, zgodził się opowiedzieć, jak to zapuszkował Rambo. – Pod koniec służby dostałem spokojną dzielnicę. Dwie, trzy dziwki, paru złodziei. Po pół roku wszystkich znałem i oni mnie znali, tak że specjalnych problemów nie było. To były czasy, kiedy, jak grzyby po deszczu, powstawały rozmaite bary, puby i inne pijalnie piwa. W jednym z takich lokali zadomowił się facet, który żył z opowiadania. Żył to może trochę na wyrost, ale opowiadaniem na kieliszek chleba zawsze zarobił. Nazywali go Rambo, bo twierdził, że jest byłym komandosem i brał udział w niejednej zagranicznej misji, gdzie trup kładł się gęsto. Trzeba mu przyznać, że trochę filmów akcji się naoglądał i miał fantazję. Za piwo czy kieliszek czegoś mocniejszego opowiadał, jak to kosił seriami talibów albo przedzierał się przez afrykański busz. Jednym słowem z punktu widzenia prawa nieszkodliwy facet. Jednak pewnego razu trochę narozrabiał i musiałem się nim zająć. W barze zaczęła pracować nowa barmanka, która go nie znała i trzymając się regulaminu, stwierdziła, że jest nietrzeźwy i nie poda mu piwa.

Rozbawiło to klientów, a Rambo wpadł w szał i rzucił w barmankę pustym kuflem. Na szczęście nie trafił, ale podstawa do interwencji była. Pojechałem z kolegą. Jakoś udało się nam założyć mu obrączki i władować do radiowozu. Już po drodze zapowiedział, że roz......li całą komendę i faktycznie zamiast grzecznie dmuchnąć w alkomat i dać się zawieść do żłobka, zaczął się awanturować. Wtedy zaproponowałem mu, że chętnie wysłuchamy, jak to walczył w Afganistanie, tylko niech się uspokoi. Przystał na to i dał się zaprowadzić na dołek, gdzie, zanim usnął, opowiedział profosowi kilka bohaterskich historii, w których brał udział. No cóż, w tej służbie nawet z Rambo trzeba było sobie jakoś radzić – skończył policyjny emeryt.


j
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości