Pałac Łosiów był przez lata wizytówką Narola. Te czasy jednak już dawno odeszły w zapomnienie. Od dziesięcioleci obiekt niszczeje, a próba renowacji podjęta przez fundację, zakończyła się egzekucją sądowniczą. Tymczasem z pomysłem na zagospodarowanie obiektu wychodzi mieszkaniec miasteczka.
Pałac Łosiów powstał w drugiej połowie XVIII wieku z inicjatywy Antoniego Feliksa Łosia – syna właścicieli dóbr narolskich. Obiekt składa się z budynku głównego, dwóch pawilonów połączonych z nim półkolistymi galeriami oraz dziedzińca w kształcie podkowy. Dookoła rozciąga się park otoczony murem, z bramą główną i dwiema furtami bocznymi. Niegdyś były one bogato zdobione dziełami sztuki, ale wybuch II wojny światowej doprowadził do dużych zniszczeń, a także grabieży. Dawna rezydencja Łosiów zamieniła się w opuszczoną ruinę po pożarze w 1944 r.
Blask miała jej przywrócić Fundacja Pro Academia Narolense, która chciała utworzyć w Narolu centrum artystyczne organizujące imprezy kulturalne nawiązujące do tradycji Akademii Narolskiej, założonej w XVIII w. przez hrabiego Feliksa Antoniego Łosia.
Niestety i te plany spełzły na niczym[paywall]. Zarząd województwa w 2015 r. zażądał od fundacji zwrotu ponad 1 mln 731 tys. zł dotacji Regionalnego Programu Operacyjnego. Powodem miało być niewłaściwe wykorzystanie przekazanych środków. Pierwotnie cały projekt miał zostać zrealizowany do 31 sierpnia 2011 r., jednak termin ten był kilkakrotnie przedłużany. W końcu ustalono, że prace zakończą się do 30 września 2014 r. I to się nie udało, fundacja wnioskowała więc, by przedłużyć termin o kolejny rok. Na to już zgody nie było.
Samorząd nakazał zwrot wypłaconej dotacji. Całość opiewała na prawie 3 mln zł, ale wypłata 1 mln 268 tys. zł została wstrzymana. Powodem nie było tylko opóźnienie, ale – jak stwierdziła kontrola – wykorzystanie środków niezgodnie z przeznaczeniem i procedurami. Wprawdzie fundacja argumentowała, że 1 mln zł został wydany w całości zgodnie z umową, ale zarząd województwa nakazał oddać całą dotację. Sąd podtrzymał to stanowisko.
Pałac został wystawiony przez komornika na licytację. Jak udało nam się ustalić znalazł się nabywca, ale jeszcze nie jest prawomocne sądowe postanowienie o przybiciu własności.
Tymczasem mieszkaniec Narola Jan Zuchowski od kilku lat ma pomysł na zaadaptowanie pałacowych włości. Sugeruje, że mogłoby tu powstać Polskie Muzeum Narodowe. Takowe istnieje w Rapperswil – niewielkim miasteczku w Szwajcarii. – Z tego, co wiem, Szwajcarzy są skłonni oddać te pamiątki do Polski – mówi.
Tamte zbiory miałyby zająć główny pawilon pałacu. – Takie muzeum podniesie rangę ogólnopolską i europejską naszego miasta – podkreśla.
J. Zuchowski jest dentystą i któregoś dnia do jego gabinetu zapukał projektant znaczków pocztowych i banknotów Czesław Słania. Za usługę – zamiast gotówki – lekarz poprosił o znaczek. Z każdą kolejną wizytą kolekcja się powiększała. – Z czasem dałem ogłoszenie do gazety, że kupię jego znaczki. Wszedłem w kontakt z człowiekiem, który je sprzedawał i dzisiaj mam wszystkie jego znaczki – opowiada pan Jan.
Jego propozycja na zagospodarowanie prawego pawilonu pałacu to stworzenie muzeum znaczków. – Takiego muzeum w Polsce nie ma – podkreśla. Mężczyzna jest skłonny oddać swoją kolekcję dla narolskiej instytucji. Oczywiście pod warunkiem, że byłaby wykorzystana zgodnie z przeznaczeniem.
W tym samym pawilonie widziałby także miejsce na stworzenie sal: norweską, szwedzką, duńską i innych krajów poświęconą znaczkom. Twierdzi, że pomysłem zainteresował pracownicę ambasady norweskiej, która przyklasnęła temu pomysłowi.
Natomiast w lewym pawilonie – zdaniem J. Zuchowskiego – można stworzyć ekspozycję map z terenu Rzeczypospolitej z XVII wieku, które wykonał Eric Dahlberg dla króla Karola X Gustawa przed i podczas „potopu szwedzkiego”. A takie ma nie kto inny, jak właśnie pan Jan. – Warto by tam zamieścić także inne mapy RP – mówi.
Pan Jan jest przekonany, że takie wystawy znalazłyby grono odbiorców zarówno z Polski, jak i zagranicy. – W Norwegii byłem w muzeum polskim, które zorganizowali Norwegowie. Emigracja tam jeździ i je zwiedza. Jeśli w Narolu powstałoby muzeum, w którym jest cała sala norweska, kolejna szwedzka, to oczywiste, że ambasada się tym pochwali i ludzie będą przyjeżdżać– zapewnia.
Co więcej – jest pewny, że kraje skandynawskie wsparłyby taką inicjatywę. – Dla nich wydać milion, to jak dla nas 10 złotych – ocenia. Tę opinię opiera na wspomnianej rozmowie z pracownicą ambasady Norwegii.
Jan Zuchowski liczy na to, że turyści, którzy odwiedzą Lublin i Zamość, zdecydują się na podróż do Łańcuta przez Narol. A tu mogliby się zatrzymać właśnie w odnowionym i ciekawie zaaranżowanym pałacu. – Jak się zatrzymają, pójdą coś zjeść i jeszcze zostaną na drugi dzień. To będzie rozwój miasta – uważa.
Swoją ideą zainteresował radnego powiatowego Henryka Goraja, a wspólnie – zarząd województwa podkarpackiego. Wicemarszałek Bogdan Romaniuk pomysł pochwalił, ale zaznaczył, że samorządu województwa nie stać na zorganizowanie kolejnej placówki kulturalnej. „Jestem pełen uznania dla tak znakomitego opracowania koncepcji” – zauważył. Dalej jednak zaznaczył, że podjęcie się tego zobowiązania mogłoby stanowić zagrożenie dla finalizacji innych, podjętych już zadań.
Czy idea J. Zuchowskiego ma szansę na realizację? Trudno ocenić. O tym zdecyduje nowy właściciel. Być może poznamy go w przeciągu kilku tygodni.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A co na to Urząd Ochrony Zabytków w Przemyślu? Była tam ostatnio jakaś komisja konserwatorska i napisała jakieś zalecenia?
Wprost niemożliwe ze jeszcze nikt się nie zajął dalsza renowacja tego pałacu.To co zrobiono za miliony zaczyna się sypać bo była to robota partacka.Ciekawe ze władze w Narolu na czele z panem Burmistrzem który też popijał Szatą (wino)przy przypadkowych niby koncertach nie zależny na rozwiązaniu sprawy. Kiepsko to świadczy o Włodarzu który rządzi od lat Narolem. Obserwuję ten obciach od 30 lat jak na tej renowacji cwaniaki się bogacą .Ślązak.
Bardzo interesowały mnie szanse pałacu na "powstanie z ruin". W latach 90. i później monitowałam przemyskiego konserwatora zabytków, że prace są wykonywane w niewłaściwej kolejności. Kto odnawia elewację, gdy nie ma nowego dachu. Kto zostawia odkryte otwory okienne na lata? Nie było żadnej kontroli sposobu i jakości wykonywanych prac, więc nie ma się co dziwić, że jest teraz to, co widać, czyli kolejny czas dewastacji.Oj, nie ma ten obiekt szczęścia. Inne pałace pięknieją, a ten niszczeje.
Pałac już w grudniu 2017 roku został zakupiony na licytacji przez nowego właściciela , wystarczyłoby się bardziej zainteresować tematem a nie fotografowaniem bramy i robieniem reklamy Panu na zdjęcia.Stronka pałacu :https://www.facebook.com/Pa%C5%82ac-%C5%81osi%C3%B3w-w-Narolu-284221982264446/?modal=admin_todo_tour
A co na to Urząd Ochrony Zabytków w Przemyślu? Była tam ostatnio jakaś komisja konserwatorska i napisała jakieś zalecenia?
A komu ma pisać te zalecenia?
Wprost niemożliwe ze jeszcze nikt się nie zajął dalsza renowacja tego pałacu.To co zrobiono za miliony zaczyna się sypać bo była to robota partacka.Ciekawe ze władze w Narolu na czele z panem Burmistrzem który też popijał Szatą (wino)przy przypadkowych niby koncertach nie zależny na rozwiązaniu sprawy. Kiepsko to świadczy o Włodarzu który rządzi od lat Narolem. Obserwuję ten obciach od 30 lat jak na tej renowacji cwaniaki się bogacą .Ślązak.