Reklama

„Ratowniku, precz!”. Wczoraj bohaterzy, dzisiaj wrogowie

07/05/2020 17:18

„Ratowniku precz, nie roznoś zarazy” – kartkę z takim tekstem znalazł jeden z przemyskich ratowników medycznych za wycieraczką swojego samochodu. Podobnych przypadków w Polsce jest więcej. Jak to się dzieje, że jeszcze miesiąc temu byli naszymi bohaterami, a dziś niektórzy ludzie posuwają się do tak niewdzięcznych czynów? Psycholog Przemysław Gawczyński zwraca uwagę na dwa aspekty takich zachowań.

Pan Grzegorz jest ratownikiem pogotowia ratunkowego. Działa także jako wolontariusz w grupie ratownictwa PCK. I to właśnie w pobliżu siedziby tej drugiej organizacji, przy ul. Rzecznej, spotkała go ta skandaliczna sytuacja.

– Zostawiłem samochód na ogólnodostępnym parkingu koło budynku PCK, bo jechaliśmy wydać nasz namiot pneumatyczny jednemu z podkarpackich szpitali. Gdy wróciłem, znalazłem tę kartkę – opowiada.

Hejt był zawsze

Osoba, która to zrobiła, najprawdopodobniej[paywall] widziała pana Grzegorza, wychodzącego z samochodu w czerwonej koszulce ratownika medycznego. Możliwe też, że zobaczył zawieszony na siedzeniu polar, ale w aucie są przyciemniane szyby, więc ta wersja jest mniej prawdopodobna.

Reklama

– Jestem już uodporniony na hejt na służbę zdrowia, bo on był od zawsze. Myślę, że teraz ktoś znalazł sobie argument do ataków. Może to było spowodowane strachem – mówi ratownik.

Podobnych sytuacji w naszym kraju było wiele. Niektóre sklepy wywieszały kartki, aby pracownicy służby zdrowia nie przychodzili na zakupy. Na Śląsku doszło nawet do zniszczenia samochodu.

Frustracja i nadmierny lęk

Psycholog Przemysław Gawczyński zwraca uwagę na dwa aspekty takich zachowań. – Z jednej strony jest to czysta agresja, chęć odreagowania na kimkolwiek. Z drugiej takie zachowania wynikają z nadmiernej reakcji lękowej – wskazuje.

Reklama

– Hejterzy wyżywają się na kim się tylko da. Nawet w sytuacji nieszczęścia, czyjejś śmierci, oni potrafią w sposób psychopatyczny odreagowywać swoje frustracje życiowe – mówi P. Gawczyński.

Jego zdaniem, to, że ataki dotykają akurat medyków, jest przypadkiem – po prostu są teraz „na świeczniku”. – Rok temu byli to nauczyciele – przypomina.

Psycholog zaznacza, że hejterzy – mimo że głośni – są skrajnością i mniejszością. – Większość zdrowych psychicznie, empatycznych ludzi, tego by nie zrobiła – mówi.

Reklama

Czy można czuć się zagrożonym? W większości przypadków – zauważa P. Gawczyński – hejterowi wystarczy, że wyładuje swoje emocje w internecie. W skrajnych przypadkach, mogą się jednak posunąć do niszczenia mienia, a nawet ataku fizycznego na człowieka. Tego przykładem było zabójstwo prezydenta Gdańska.

Drugą grupą są ludzie, których lęk przed zarażeniem się oraz utratą własnego zdrowia i życia, jest tak duży, że okazują swoją niechęć wobec medyków. – Na początku była gloryfikacja, bo ratują nam życie. Gdy emocje trochę opadły, zaczęliśmy wychodzić z domów, życie wraca do normy, część osób zaczyna myśleć: skąd może przyjść zagrożenie? Ze strony medyków, więc jak się u nas zjawią, to mogą nas zarazić – wyjaśnia P. Gawczyński.

Reklama

Hejterzy to krzykliwa mniejszość

Psycholog podkreśla, że ważna jest w takiej sytuacji kampania informacyjna o zabezpieczeniach, których używają pracownicy służby zdrowia. – Mają kombinezony, maseczki, myją ręce. Oni też się chronią, chcą być zdrowi i mieć zdrowe rodziny. A nawet, gdyby doszło do zarażenia, to trudno. Nie można tej grupy zawodowej izolować – mówi.

– Trzeba mieć świadomość, że osoba, która podłożyła tę karteczkę, za jakiś czas może potrzebować pomocy medycznej i ten ratownik, który dostał tę kartkę, może mu ratować życie – zwraca uwagę P. Gawczyński.

Reklama

Jak powinny reagować osoby, których dotyka hejt lub dostają takie „prośby”? – Racjonalnie. To rzeczywiście może dotknąć i pierwsza reakcja może być emocjonalna. Pamiętajmy, że hejterskie wpisy nie oddają prawdy – mówi.

– Patrzmy na siebie pozytywnie. Hejterzy to jednostki, oni są w zdecydowanej mniejszości, choć robią dużo hałasu – podsumowuje P. Gawczyński. 

Mimo tej nieprzyjemnej sytuacji, pan Grzegorz nie zniechęca się do swojej pracy. – Gdyby każdy z nas po jednym hejcie chciał rezygnować, nie byłoby komu ratować ludzi. Nie możemy pracować zdalnie. Gdyby połowa z nas rzuciła pracę, w Przemyślu zostałaby jedna karetka – zauważa.

Reklama


fot.Paweł Bugira
Pracownicy służby zdrowia i innych służb mundurowych, którzy mają kontakt z zarażonymi, stosują odpowiednie kombinezony i środki zabezpieczenia.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    lol - niezalogowany 2020-05-07 17:35:07

    Wstyd! Ten kto to zrobił nie jest godzien nazywać się człowiekiem.Niestety w "czasach zarazy" ludzie pokazują swoje prawdziwe oblicze, często, niestety, to złe.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    miś - niezalogowany 2020-05-07 21:36:18

    To są efekty społecznej nauki kościoła i miłości bliźniego "lukrowanych" katolików.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Radical News - niezalogowany 2020-05-07 23:52:36

    UWAGA !!! WAŻNY PRZEKAZ !!!Eksperci z PAN wystosowali listę zaleceń na epidemię COVID - 19Nie pij, nie pal, myj ręce, bądź wege.ZOSTANWEGE.PLCHCESZ WZMOCNIĆ ODPORNOŚC W CZASIE KORONAWIRUSA? NIE JEDZ MIĘSA - GREEN-NEWS.PL

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama