3 listopada z niemal godzinnym opóźnieniem rozpoczęła się sesja Rady Miasta Jarosławia. Powodem przełożenia obrad były przedłużające się spotkania poszczególnych komisji. Debatowano przede wszystkim o zmianach budżetowych i zaciągnięciu zobowiązań wykraczających poza rok budżetowy.
Sesja rozpoczęła się zamieszaniem i próbami rozwiązania problemu z nowymi miejscami radnych. Już na poprzedniej pojawił się pomysł nowego usadzenia urzędników, by członkowie obu klubów siedzieli obok siebie.
Przeciwnikiem tych zmian był radny Nazarewicz. Po zdegradowaniu ze stanowiska przewodniczącego komisji miał zmienić miejsce, które zajmował od początku swojej kariery samorządowej. Radni nie przyjęli jego wniosku, aby pozostał na swoim dotychczasowym.
Przewodniczący Szczepan Łąka skomentował to zachowanie słowami: – Mieszkańcy ocenią, co panowie wyprawiacie.
Jedna z kilku uchwał, zakładająca poważne zmiany budżetowe, obejmowała[paywall] kilkanaście aspektów. Niektóre dotyczyły kilku –kilkunastotysięcznych zmian, inne zmiany opiewały na kilkaset tysięcy.
Przykładowo CKiP ma otrzymać dotację w wysokości 9 tys. zł, zaś JOKiS – 110 tysięcy.
– Mimo wszelkich oszczędności, wnioskujemy o przyznanie środków i tak minimalnych na tle działań instytucji – nadmieniła dyrektor tej drugiej instytucji Elżbieta Śliwińska-Dąbrowska.
W tym samym projekcie założono zwiększenie wydatków w dziale administracji publicznej o kwotę 735 tys. zł, które obejmują między innymi wynagrodzenie osobowe pracowników.
Podobnie jest w oświacie – zwiększenie wydatków wynosi 360 tysięcy. W uzasadnieniu projektu czytamy, że miastu przyznano ponad 4,3 mln zł. Otrzymane środki mają zostać przeznaczone na skutki wzrostu wynagrodzeń, część ma zostać rozdysponowanych dla pracowników administracji zatrudnionych w jednostkach organizacyjnych gminy.
Pozostała część ma być przeznaczona na trzy inwestycje: przebudowę ulicy Czesławy Puzon ps. „Baśka”, utwardzenie pobocza na ul. Głębokiej oraz przebudowę drogi dojazdowej i parkingu obok Lear Corporation.

fot.posiedzenia.pl
Sesja 3 listopada to pierwsza sesja po zmianach osobowych prezydium. Obecnie pozostają w nim Szczepan Łąka (przewodniczący) oraz dwie wiceprzewodniczące – radna Agnieszka Wywrót (po lewej) i Bożena Łanowy.
Kontrowersje wzbudziła przebudowa ulicy C. Puzon.
Proponuje się, aby była jednokierunkowa (przejazd z Kraszewskiego do Lubelskiej). Obok miałaby powstać ścieżka rowerowa, która łączyłaby ścieżkę przy Kraszewskiego z Rynkiem, a dalej zmierzałaby w stronę przyszłych bulwarów nad Sanem.
Radny Janusz Szkodny, który podkreślił, że doskonale zna okolicę, ponieważ mieszkał przy pobliskiej ulicy Chopina, był przeciwny włączania ulicy do ruchu samochodowego. – Ten pomysł to barbarzyństwo! – wyraził swoją opinię.
Nie przekonały go argumenty burmistrza W. Palucha, który zwrócił uwagę na utrudnienia w dojeździe do szkoły muzycznej przy omawianej ulicy. Zasugerował, że J. Szkodny najwyraźniej dawno nie był w okolicy, dlatego nie dostrzega potrzeby proponowanych zmian. Projekt finalnie przeszedł jednym głosem.
Duże kontrowersje wzbudziła wśród radnych i mieszkańców wizyta burmistrza wraz z grupą urzędników w Norwegii. Miały zostać rozwiane właśnie podczas sesji, ale pytania w tej sprawie pozostały bez szerszej odpowiedzi.
Radny Nazarewicz poprosił o przedstawienie wniosków i spostrzeżeń po wyjeździe. Grupa samorządowców, która miała okazję w nim uczestniczyć, wyjaśniła, że była to wizyta studyjna, która miała na celu poznanie sposobów gospodarzenia i funkcjonowania miast i regionów skandynawskich.
Radny Szczepan Łąka, który także brał udział w wyjeździe, wspomniał, że rozmowy i wymiana wniosków na ten temat trwają. Zwrócił także uwagę, że system rządzenia i kierowania miastami w Norwegii opiera się na wzajemnym zaufaniu, którego jego zdaniem brakuje w Jarosławiu.
W dyskusji wypłynęła także informacja, że wyjazd nie był finansowany przez podatników, jednak nie rozwiano niepewności co do tego, czy urzędnicy za wyjazd nie odebrali wynagrodzenia z tytułu delegacji, które pochodziłoby już z kieszeni mieszkańców miasta.
Temat wysokich opłat za wywóz nieczystości ciekłych, które ponoszą mieszkańcy nieskanalizowani, pojawia się na wszystkich miejskich obradach. Problem jest duży, a zgodnie z projektem z jednej uchwał wydatki miałyby być jeszcze większe.
Zakładał on, że z maksymalnej kwoty 45 zł za wywóz metra sześciennego nieczystości koszty wzrosłyby do 60 złotych, mimo że mieszkańcy domagali się znacznego ich zmniejszenia (na 20 złotych za m sześc.). Kwota maksymalna, to jest proponowane 60 zł, byłaby sygnałem dla firm, że można właśnie tyle oczekiwać za usługę.
Radny Wiesław Strzępek zwrócił uwagę, że nawet podczas obrad komisji spółka miejska nie przedstawiła konkretnej kalkulacji kosztów, która potwierdziłaby konieczność podwyżek, powołując się na „tajemnicę przedsiębiorcy”.
Wniosek Marcina Nazarewicza, aby zmienić kwotę wskazaną w projekcie z 60 na 40 złotych został przyjęty większością głosów. Reszta radnych wstrzymała się.
Radna Dorota Batiuk-Jankiewicz zwróciła uwagę, że takie zmiany i ograniczenia wpływają na wolny rynek, ograniczając działania przedsiębiorców, którym być może opłata 40 zł za m sześc. nieczystości ciekłych nie pozwala nawet na zwrot kosztów.
Podczas tzw. wolnych wniosków radna Bożena Łanowy przypomniała o problemie braku właściwych przejść dla pieszych w okolicy galerii handlowej i dwóch rond w centrum miasta. Przejścia wciąż pozostają przejściami tymczasowymi, bez możliwości montażu sygnalizacji świetlnej, a planowana kładka nadziemna nie może powstać ze względu na decyzję konserwatora zabytków.
Jak się okazuje, do Komisji Infrastruktury wpłynęło pismo, w którym wykonawca proponuje, zamiast budowy kładki, odmalowanie i właściwe oznaczenie przejść dla pieszych we wskazanych miejscach oraz zainstalowanie sygnalizacji świetlnej.
Niestety szczegółowe rozmowy nad tym pismem odbyć się nie mogły, ponieważ obrady właściwej komisji trzeba było zakończyć ze względu na termin rozpoczęcia sesji RM. Temat zostanie zapewne wkrótce podjęty.

fot.posiedzenia.pl
– Wysoko zdyscyplinowany to jest coś, co u pana nie ma miejsca – takimi słowami radny J. Litwiak zwrócił się do M. Waltera. Swoją wypowiedź argumentował rzekomymi częstymi nieobecnościami radnego na komisjach oraz próbami zakrzyczenia całej izby.
Głos zabrał również były wiceprzewodniczący RM Wiesław Strzępek. Nadmienił, że zdaje sobie sprawę, że cofnięcie rekomendacji i odwołanie go ze stanowiska na ostatniej sesji odbyło się zgodnie z prawem, jednak popoprosił o wyjaśnienie całej sytuacji i argumentację tych zmian.
Do rozmowy włączył się także radny Mariusz Walter, który zapytał, czym dla wnioskodawcy jest „wysokie zdyscyplinowanie”, którego rzekomy brak był powodem odwołania radnych.
Wnioskodawca odwołań, radny Jarosław Litwiak, wyjaśnił to krótko: – Wysoko zdyscyplinowany to jest coś, co u pana nie ma miejsca”.
Zaznaczył też, że w przypadku odwołanych radnych miarka się przebrała, na przykład przez parafrazowanie nazwy klubu Wspólnie Zmieniajmy Jarosław na Klub Burmistrza W. Palucha lub Wspólnie Zadłużajmy Jarosław. Swoją wypowiedź podsumował cytatem rockowej piosenki, skierowanej do radnych Strzępka i Nazarewicza: „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść”.
Radny Nazarewicz przedstawił propozycję części mieszkańców dzielnicy numer VII, aby część z środków z tytułu dotacji „Milion dla dzielnicy”, które pozostały po dotychczasowych inwestycjach, przeznaczyć na wymianę lamp na energooszczędne.
Burmistrz poinformował, że wcześniej z wnioskiem zwróciła się do niego dyrekcja SP nr 7, aby fundusze te przekazać na remont dachu nad salą gimnastyczną, którego stan jest alarmujący. Ta inwestycja zostanie zrealizowana w pierwszej kolejności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze