Pewien dziewięciolatek zapewne na długo zapamięta przygodę, jaka spotkała go w ubiegłą środę, 2 sierpnia, na pl. Niepodłegłości w Przemyślu.
Chłopiec po południu przyjechał rowerem na plac Niepodległości, gdzie spotkał się z kolegami. Na chwilę odłożył na ławkę plecak, w którym miał telefon, zabawkę i drobne pieniądze z kieszonkowego i podszedł do kolegów. Kiedy wrócił[paywall], plecaka już nie było.
Roztropny dziewięciolatek nie wpadł w panikę, nie rozpłakał się, tylko całkiem logicznie pomyślał, że ktoś, kto zabrał plecak, nie mógł odejść zbyt daleko, poprosił więc kolegę i obaj wsiedli na rowery i pojechali szukać złodzieja. Kilka minut później na ulicy Franciszkańskiej zobaczył starszego mężczyznę z jego plecakiem.
Chłopiec podszedł do niego i zażądał, żeby mu oddał jego własność. Złodziej jednak się nie kwapił i wtedy zareagował przypadkowy przechodzień, który widział tę scenę. Podszedł do dziewięciolatka i zapytał, czy trzeba mu w czymś pomóc i czy ma zadzwonić po policję. Chłopiec odpowiedział, że tak i kilka minut później nadjechał patrol.
Policjanci pomogli 9-latkowi odzyskać plecak z zawartością, jedynie pieniędzy już nie było. Sprawca kradzieży, 57-letni mieszkaniec Przemyśla, został zatrzymany i w trakcie transportu do komendy zaczął się awanturować, w wyniku czego uszkodził radiowóz.
Po przeprowadzonym badaniu na zawartość alkoholu, okazało się, że w organizmie miał ponad 3 promile. Teraz czeka go sąd, przed którym będzie odpowiadał za kradzież i zniszczenie mienia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze