Piątek, 13 stycznia. – To stało się kilka minut po ósmej. Byłam wtedy w kuchni. Usłyszałam głośny huk, jakiś rumor i kamienica zadrżała. W pierwszej chwili myślałam, że to trzęsienie ziemi – opowiada pani Weronika, mieszkanka zabytkowej kamieniczki przy Parkowej 5. Jej syn w tym czasie był w pokoju obok.

fot.Jacek Szwic
Widok z pokoju na balkon.
– Leżałem jeszcze w łóżku – opowiada.
– Najpierw usłyszałem huk i brzęk rozbijanego szkła i zobaczyłem, jak przez balkonowe drzwi wpadają do pokoju gałęzie. Najpierw myślałem, że to jakiś huragan. Dopiero po chwili, jak opadł kurz i drobne fragmenty patyków, zobaczyłem, że to potężne drzewo, które rosło na skarpie po drugiej stronie ulicy, upadło na nasz balkon i jego wierzchołek sięgnął aż do połowy pokoju. Całe szczęście, że nic mi się nie stało, bo łóżko miałem zasypane odłamkami szkła z drzwi balkonowych.
Pani Weronika pokazuje wyszczerbioną ścianę w pokoju i otwiera drzwi na balkon, zasypany odłamkami szkła, trocinami i[paywall] drobnymi patykami. Piękna, kuta, secesyjna balustrada została powyginana i pognieciona ogromnym ciężarem.
– Znałam zabytkową wartość balkonu i starałam się, żeby to był najpiękniejszy balkon na całej ulicy. Zawsze miałam na nim dużo kwiatów – z żalem w głosie mówi pani Weronika.
Oprócz balkonu uszkodzona została rynna i krawędź dachu, elewacja, zabytkowe ogrodzenie oraz dwa auta, które były zaparkowane przed kamienicą.

fot.Jacek Szwic
Chore korzenie nie mogły utrzymać wysokiego drzewa.
Kilkadziesiąt minut później na miejscu były już różne służby. Strażacy sprawnie pocięli gruby pień na mniejsze kawałki, żeby udrożnić ulicę i chodnik, a także oczyścili balkon i mieszkanie z gałęzi.
Pracownicy administracji prowizorycznie zabezpieczyli plastikową płytą wybite drzwi balkonowe. Teraz trwa szacowanie szkód, które biorąc pod uwagę zabytkową kamienicę i dwa uszkodzone auta, pewnie nie będą małe.
Sprawcą demolki był stary jesion, jeden z wielu rosnących w parku. Trzy dni wcześniej, kilkadziesiąt metrów dalej, też runął inny jesion, ale upadł równolegle do ulicy, nie czyniąc żadnej szkody.
– Zgłaszaliśmy do urzędu miasta, że te stare drzewa pochylone nad ulicą mogą być zagrożeniem. W listopadzie ubiegłego roku była tu jakaś komisja. Oglądali ten jesion, który się zawalił, ale nie wiem, do jakich wniosków doszli – mówi jeden z mieszkańców Parkowej.
Patrząc na przeżarte chorobą korzenie potężnego jesiona, nie trzeba być dendrologiem, żeby wiedzieć, że nie mogły utrzymać rosnącego na skarpie drzewa, które już się chyliło ku upadkowi.
Okazuje się, że jesiony padają nie tylko w Przemyślu. Od paru lat to zjawisko występuje w całej Europie. Naukowcy biją na alarm w tej sprawie.
Przyczyną pomoru jesionów jest zabójczy dla nich grzyb workowaty, który występuje w dwóch stadiach. Upraszczając – w pierwszym jego zarodniki atakują liście, a po ich opadnięciu grzyb przenosi się na korzenie, które chorują i nie są w stanie utrzymać potężnego i wysokiego drzewa.
Fachowcy twierdzą, że jeżeli nauka nie znajdzie sposobu na tę chorobę, jesionom grozi wyginięcie. Zapobiegać temu można jedynie w parkach, gdzie pomaga intensywne wygrabianie liści albo w szkółkach, gdzie możliwe są zabiegi chemiczne.
W niektórych krajach ruszają programy inżynierii genetycznej i naukowcy chcą uzyskać jesiony odporne na zjadliwego grzyba. Oby udało się to jak najprędzej, bo są naprawdę piękne.

fot.Jacek Szwic
Zabytkowa kamieniczka przy Parkowej 5.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze