Reklama

Runęło kolejne drzewo w parku miejskim. Czy ktoś musi zginąć, aby w końcu rozwiązać problem jesionów? [ZDJĘCIA]

26 września br. w Parku Miejskim im. Mariana Strońskiego w Przemyślu runęło kolejne drzewo. Tym razem nie na balkon pobliskiej kamienicy, lecz na alejkę, którą chodzą spacerowicze. Na szczęście wówczas nikogo w pobliżu nie było i nic nikomu się nie stało. Ale ileż można mieć szczęścia? Czy odpowiedzialne za odpowiednie utrzymanie drzewostanu służby czekają na to, aby ktoś wreszcie zginął?

Padł kolejny jesion. Potężny, o kilkumetrowym pniu. Po podzieleniu go na kloce wyglądał na zdrowy. Nic bardziej mylnego. Jest śmiertelnie chory u podstawy. Korzeni nie było prawie wcale. Za to był biały nalot, który może sugerować obecność grzyba. Tego samego, który od lat atakuje te gatunki drzew. Obecnie jesiony chorują już w ponad 20 krajach w Europie. Główną przyczyną jest porażenie jesionu wyniosłego przez patogeniczny grzyb Hymenoscyphus fraxineus.

Całą sytuację opisała nam pani Weronika Szewczyk, mieszkanka ul. Parkowej. Ta sama, której balkon został doszczętnie zdewastowany kilkanaście miesięcy temu przez inny jesion, który runął z pobliskiej skarpy na jedną z kamienic przy tej ulicy.

Reklama

– Takich drzew w parku jest jeszcze kilka. Takich, które mogą zagrażać zdrowiu i życiu ludzi. Bo nie mówię o tych, które są oddalone od domostw czy alejek. Te także padają, ale nie stanowią niebezpieczeństwa. Cały czas żyjemy jak na bombie. Ten jesion, który runął na alejkę 26 września, z pozoru wydaje się zdrowy. Kiedy pocięli go na kawałki, wyglądał na taki. Ale nie miał korzeni! Na czym więc miał się trzymać? Wyglądał identycznie jak ten, który upadł na mój balkon. W tym dniu nie było jakiejś wichury. Lekko wiał wiatr, ale nie na tyle, aby w ogóle poruszyć tak potężne drzewo

– powiedziała pani Weronika.

Reklama

– A łamią się jak zapałki. I tylko jesiony. Czy odpowiedzialne w mieście służby o tym nie słyszały? Że chorują? Że masowo giną? Że po jednym czy drugim takim przypadku należałoby wreszcie zrobić z tym porządek? Wiedzą, ile w parku jest jesionów? Na pewno nie. Wypadałoby zamknąć park i się za to wziąć. Ale coś czujemy, że park zamkną, ale i tak nic nie będą robić

– dodała[paywall].

Jakie wyjście?

Pani Weronika nie jest fachowcem od drzew. Nie jest dendrologiem. Ale kiedy doszło do wspomnianego zdarzenia, że jesion doszczętnie zniszczył jej balkon, wiele na ten temat czytała.

Reklama

– Jesiony chorują w całej Europie. Są setki artykułów na ten temat. W każdym z nich można wyczytać opinie fachowców, że jesiony atakuje jakiś grzyb. I że wizualnie są piękne. Wysokie, zdrowe, ale grzyb atakuje korzenie. Nie mają się na czym trzymać. Te jesiony, które zagrażają bezpośrednio domostwom czy ludziom, niestety, się wycina. Tak robią we Wrocławiu, tak robią w Katowicach. Z tego powodu wycięto także jesionową aleję gdzieś w Nadleśnictwie Bircza. Wygląda na to, że w Birczy kończy się cywilizacja. Wiem, że są spore problemy, aby uzyskać zgodę na wycinkę od pani konserwator Kot. Ale czy gra jest warta świeczki?

– retorycznie zapytała W. Szewczyk, dodając:

Reklama

– Jedynym wyjściem jest dokładne zbadanie wszystkich drzew tego gatunku w parku. Przede wszystkim stanu ukorzenienia. Bo w innym wypadku dalej będziemy drżeć o własne i mieszkańców zdrowie czy życie.

Na koniec wskazała kolejny jesion, który bezpośrednio zagraża ludziom. To ten nad dolnym placem zabaw. Z niewielką ilością liści, lekko już przechylony w stronę urządzeń dla dzieci. Nawet nie chce się myśleć, co by było, gdyby runął…

Bez odpowiedzi

Zapytaliśmy w przemyskim magistracie (już po raz kolejny) kto jest odpowiedzialny za stan drzewostanu w Parku Miejskim im. Mariana Strońskiego w Przemyślu? Kiedy ostatni raz przeprowadzony był generalny przegląd drzewostanu? Jakie wnioski i zalecenia zostały z tego wyciągnięte? Jaki ma pomysł instytucja odpowiedzialna za drzewostan w parku, aby do takich sytuacji, jak ta z 26 września br., kiedy zagrożone było zdrowie i życie spacerowiczów, nie dochodziło? Pytania proste, ale – jak się okazało – za trudne dla miejskich urzędników. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Czekajcie dalej!

Reklama

Najpierw wniosek, potem decyzja

Wiele osób odpowiedzialnością za taki stan rzeczy obarcza także Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu Beatę Kot i jej urząd za opieszałość w wydaniu decyzji o wycince.

Pytania skierowaliśmy więc również do urzędu konserwatorskiego. Po pierwsze: jaka jest procedura związana z uzyskaniem pozwolenia konserwatorskiego na wycinkę drzew na terenie objętym ochroną? Po drugie: czy nim wydają zgodę na wycinkę, „badają” takie drzewo? Po trzecie wreszcie: czy urząd konserwatorski może samodzielnie (np. na wniosek mieszkańców) wydać nakaz usunięcia chorego drzewa? Czy – ich zdaniem – czas dany właścicielowi terenu na usunięcie jest właściwy? Czy nie jest to okres zbyt długi? Czy jeśli jest stwierdzone, że drzewo jest chore i może zagrażać zdrowiu czy nawet życiu, danie właścicielowi możliwości jego usunięcia w ciągu aż np. 6 miesięcy nie jest zdecydowanie za długim okresem? Czy mogą wydać nakaz w trybie natychmiastowym?

Reklama

– Uzyskanie pozwolenia konserwatorskiego na usunięcie drzew i krzewów uzyskuje właściciel terenu, składając odpowiedni wniosek do nas. Przed wydaniem pozwolenia  oczywiście nasi pracownicy sprawdzają stan zachowania drzewa, a w wypadku wątpliwości, powołują eksperta w celu wykonania specjalistycznych badań i sporządzenia ekspertyzy dendrologicznej, która jest potem podstawą do wydania decyzji. Czas ważności decyzji jest sugestią wnioskodawcy, do kiedy zdąży zrealizować wydane pozwolenie. W uzasadnionych przypadkach jako urząd możemy wydać decyzję z rygorem natychmiastowej wykonalności. To najczęściej przypadki zagrożenia życia i zdrowia

– odpowiedziała B. Kot.

Reklama

Nie jest więc tak, że to konserwator zabytków ociąga się na każdym etapie postępowania. Nie może wydać żadnej zgody, jeśli nie ma wniosku właściciela terenu. A żeby właściciel terenu mógł skierować taki wniosek, musi wiedzieć, po co go składa i dlaczego. Jeśli nie ma zrobionego przeglądu drzewostanu w przemyskim parku miejskim, to nie ma się nawet co wygłupiać z pisaniem wniosku… Koło się zamyka.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/10/2024 16:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama