Kompletnie żadnych wątpliwości kolejnemu rywalowi nie pozostawił zespół Texom Eurobusu Przemyśl. Mimo nieustępliwości, agresji, dwojenia się i trojenia, beniaminek z Katowic odesłany został do domu z bagażem 7 bramek. I to był najniższy wymiar kary dla ekipy ze Śląska.
Cierpliwość. Musieli się nią wykazać przemyślanie, bo niewygodny przeciwnik musiał kiedyś popełnić błędy. Dopięli swego po upływie 9 minut. I to po jakiej akcji! Leo Santana z Mateuszem Wanatem kapitalnie zabawili się pod bramką Dawida Barteczki. Kilka bilardowych wymian pozwoliło Leo trafić do pustej bramki. Bramkarz akademików spisywał się jednak bardzo dobrze w I połowie. Podobnie można rzec o Guilherme Gomesie, który efektywnie i efektownie bronił dostępu do swojej „świątyni”. Gospodarze wynik podwyższyli po upływie 17. min. Przechwyt Artema Fareniuka sfinalizował pewnym uderzeniem Nazar Szwed, dla którego była to dziewicza bramka w barwach Texom Eurobusu.
Pewnie taka była taktyka. Pewnie gospodarze chcieli dać katowiczanom argument do ręki, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Wszak przegrywali ledwie dwoma bramkami, a przed nimi było jeszcze całe 20 minut gry. I, niestety dla nich, dali się złapać w pułapkę. Worek z bramkami w II połowie rozwiązał L. Santana, który był ostatnim ogniwem kombinacji między J. Lebidem a M. Wanatem. Goli przemyślanie zdobyli pięć, a mogli jeszcze co najmniej trzy więcej. Ale przecież nie można mieć wszystkiego. Trafił Jonatan De Agostini Machado, dwukrotnie Bruninho. Na listę strzelców wpisał się i kapitan Texom Eurobusu Mateusz Wanat, podsumowując kolejny popis gry swojego zespołu. Popularny „Smoła” przechwycił futsalówkę i po indywidualnej akcji zamknął wynik.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze