Reklama

Ścieki trafiły do Sanu. „To nie jest druga Czajka” – zapewnia prezes PWiK [WIDEO]

26/08/2020 18:33

W rejonie ulicy Sportowej i Wybrzeża Wilsona doszło do wypływu ścieków do Sanu. Grupa mieszkańców twierdzi, że sytuacja trwała kilka dni. Prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Przemyślu zapewnia, że nie doszło do zagrożenia ani dla ludzi, ani dla środowiska. – Z Czajką nie ma to nic wspólnego – uspokaja.

– W środę przyszliśmy popływać na kajakach. Ewidentnie śmierdziało szambem, a do Sanu wpływały ścieki. Zgłosiłem to do straży miejskiej – opowiada przemyślanin Andrzej Kornaga.

Jak twierdzi, strażnicy miejscy byli na miejscu i przekazali informację do Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Przemyślu. – Co zrobiły służby odpowiedzialne za usuwanie awarii nie wiem, ale do piątku cały czas ścieki płynęły do Sanu. Dopiero Wody Polskie, które powiadomiłem, podjęły należytą interwencję – twierdzi.

Reklama

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Rzeszowie (oddział regionalny Wód Polskich) w oficjalnym komunikacie potwierdza takie zdarzenie, o którym w piątek, 21 sierpnia, zostali powiadomieni pracownicy Zarządu Zlewni w Przemyślu.

„Do Sanu, w rejonie ulicy Wilsona i Sportowej, poprzez przelew burzowy wpływają ścieki o znamionach[paywall] ścieków komunalnych. O zdarzeniu został powiadomiony Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Nasi pracownicy ustalili, że jest to wylot z sieci kanalizacyjnej ogólnospławnej, której administratorem jest Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. w Przemyślu” – czytamy.

Reklama

 

„Zareagowaliśmy natychmiast”

Jak mówi Mariusz Kwaśny, prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Przemyślu, instytucja ta została poinformowana o wypływie ścieków z przelewu burzowego do Sanu w środę, 19 sierpnia, o godz. 18.05. Wysłani na miejsce pracownicy PWiK stwierdzili nieznaczny wyciek. Natomiast większy wypływ nastąpił w piątek.

– Zawiadomienie z Wód Polskich wpłynęło do nas o 11.53, a już od ósmej rano nasze ekipy usuwały tę awarię i udrażniały przewód. O 16.15 awaria została usunięta. Od tego czasu dwa zastępy pracują codziennie po kilkanaście godzin, żeby oczyścić przewód kanalizacyjny – dodaje.

Reklama

Prezes PWiK wyjaśnia, że w Przemyślu mamy kanalizację ogólnospławną, co oznacza, że w czasie deszczów nawalnych, a z takim mieliśmy do czynienia w ubiegłym tygodniu, dochodzi do przekroczenia przepustowości i ścieki mogą trafiać wraz z deszczówką do rzeki.

Przyznaje on, że w piątek do rzeki dostały się ścieki komunalne, ale zaznacza, że nie były to duże ilości. – Z Czajką nie ma to nic wspólnego – zapewnia M. Kwaśny, nawiązując do dużej awarii oczyszczalni ścieków w Warszawie, w wyniku której doszło do zanieczyszczenia Wisły.

Reklama

Do sieci kanalizacyjnej dostało się mnóstwo piasku, gruzu, kawałków cegieł, czy szutru. –Sprawdzamy jak mogło do tego dojść, ale najprawdopodobniej jest to wynik ulewy, która przeszła nad miastem 17 sierpnia – opisuje M. Kwaśny, podkreślając, że są to wstępne ustalenia.

Prezes PWiK zapewnia, że zanieczyszczenia nie trafiły do sieci wodociągowej, ponieważ ujęcie wody dla Przemyśla znajduje się na wysokości Prałkowiec. – Ta ilość ścieków nie była również aż tak duża, żeby skazić San dla ujęć, które są poniżej Przemyśla – mówi.

Reklama

 

Wstępne badania wyszły dobrze

Na miejscu była straż pożarna i policja oraz pracownicy przemyskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, którzy pobrali do badań próbki ścieków. Wyniki analiz laboratoryjnych jeszcze nie są znane, ale wykonane na miejscu pomiary, m.in. pH wody, zawartości tlenu w wodzie, przewodności elektrolitycznej i temperatury wody powyżej i poniżej wylotu kanalizacji nie wskazały na nieprawidłowości w zakresie badanych wskaźników.

– W trakcie oględzin stwierdzono wypływ do rzeki San wody koloru szarego o charakterystycznym, gnilnym zapachu w rejonie wylotu kanału awaryjnego kanalizacji ogólnospławnej z terenu miasta. Wypływająca woda nie zawierała zanieczyszczeń stałych, nie stwierdzono też zanieczyszczeń ropopochodnych, ani śniętych ryb – mówi Katarzyna Piskur, rzecznik prasowy WIOŚ w Rzeszowie.

Reklama

Inspektorzy WIOŚ zostali powiadomieni o sprawie już 19 sierpnia. Wówczas stwierdzili, że z wylotu wypływała woda nagromadzona po wcześniejszych intensywnych opadach deszczu występujących na terenie miasta Przemyśla. Innego zdania są osoby korzystające z Sanu w tym rejonie.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2020-08-26 18:19:26

    Czyli mało ciekłlo od środy więc luzik nie trzeba czyścić!  Polityka Bakuna hahahaha

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Zdumiony - niezalogowany 2020-08-26 19:17:16

    Hmm... często się zdarza, że przewod jest zatkany i wywala scieki ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zmartwiona - niezalogowany 2020-08-26 21:30:37

    Jakoś nikt inspektorów WIOŚ nie zaprosił...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama