Reklama

Sezon na gigantów

10/09/2019 07:54

Lato sprzyja małolatom spragnionym przygód. W tym roku policjanci w całym kraju odnotowali już ponad tysiąc zgłoszeń o zaginięciu osób (płci obojga) do osiemnastego roku życia. Zdecydowana większość odnajduje się, ale wiele z nich podczas swojej eskapady wchodzi w konflikt z prawem tak jak Szymon, którego można zaliczyć do prawdziwych gigantów.

Szymek mieszka w małym miasteczku w województwie zachodniopomorskim. W czerwcu udało mu się jakoś skończyć drugą klasę technikum i postanowił odpocząć od rodzinnego domu i małomiasteczkowej nudy. Od kolegów nasłuchał się o urokach dzikich Bieszczad i postanowił przeżyć przygodę na południu kraju. Jedynym kłopotem był brak funduszy, ale jak się ma fantazję i niecałe siedemnaście lat, myśli się trochę inaczej. Na początku lipca Szymek, mając w kieszeni sto złotych, które podebrał rodzicom, nie żegnając się z nimi, ruszył w Polskę. Pierwszy niefart spotkał go w pociągu w Katowicach, gdzie został zatrzymany za brak biletu. Potem już stopem jakoś dotarł na Podkarpacie. Z noclegami nie było problemów, bo zawsze można znaleźć jaką opuszczoną szopę albo altankę na ogródkach działkowych, ale już świeżym powietrzem żyć się nie da. Kombinował więc Szymek, buszując po ogródkach i kradnąc w samoobsługowych sklepach. Dopiero w R. szczęście się do niego uśmiechnęło. Właściciel agroturystycznego gospodarstwa zatrudnił go do pomocy w zamian za wyżywienie i wyrko na strychu. Chłopak wytrzymał kilka dni, rąbiąc drewno, obierając ziemniaki i sprzątając po gościach. Wreszcie znudziło mu się, gdyż nie po to ruszył w świat i któregoś ranka zabrał plecak jednego z gości, wsiadł na jego rower i pojechał dalej.

Rower sprzedał na bazarze w sąsiednim miasteczku jakiemuś Ukraińcowi i mając w kieszeni trzysta złotych, poczuł się panem. Kręcąc się po ulicach poznał kilku miejscowych chłopaków, którym na przypieczętowanie znajomości postawił piwo. Jeden z nowo poznanych zaprosił go do siebie i Szymek kilka nocy przespał w prawdziwym łóżku. Być może udałoby mu się zrealizować resztę planów i dotrzeć do Soliny, ale któregoś dnia, kiedy kręcił się w okolicy bazaru, zatrzymali go policjanci. Na komisariacie pokazano mu w komputerze jego zdjęcie i dowiedział się, że jest poszukiwany nie tylko jako zaginiony, ale również jako sprawca kradzieży. To już był koniec przygody. Jeszcze jeden dzień odczekał w izbie dziecka, aż przyjechał ojciec i zabrał go do domu. jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości