„Czy nos dla tabakiery, czy ona dla nosa” – pytał przed laty biskup Krasicki w jednej ze swoich bajek. Parafrazując, można w podobny sposób zapytać o sens istnienia zieleńców w mieście. Komu one służą?
W poprzednim numerze Życia Podkarpackiego pisałem o pikniku zorganizowanym na skwerku obok muzeum. Świetny pomysł. Wystarczy udostępnić mieszkańcom kawałek trawnika, postawić kilka leżaków, na których w skwarny dzień każdy może odpocząć. Tak się dzieje w wielu miastach i nikogo nie dziwi widok ludzi leżących na trawnikach. Jedni czytają, inni odpoczywają ze słuchawkami w uszach, dzieci bawią się na trawie i nikomu to nie przeszkadza. Niestety w Przemyślu nie ma jeszcze takiej tradycji, ale też niektóre decyzje odpowiedzialnych za miejską zieleń wcale do tego nie zachęcają, a wręcz przeciwnie. Niedawno tuż obok Rynku, na placu Dominikańskim, na niewielkiej przestrzeni ustawiono aż siedem solidnie wykonanych tabliczek (niektóre obustronne) z napisem „Szanuj zieleń”. Ktoś odpowiedzialny za skwerki i trawniki podjął taką decyzję, tabliczki zamówiono, zainstalowano i już nikt się nie może przyczepić, że nie dbamy o zieleń. Działanie skuteczne, czego przykładem była scenka, która rozegrała się podczas Światowych Dni Młodzieży.Grupka młodych obcokrajowców podczas ŚDM, zmęczona upałem, usiadła na trawniku za estradą, wtedy ktoś z nich pokazał na stojącą obok tabliczkę. Prawdopodobnie młodzi nie rozumieli jej treści, ale uznając, że pewnie w Przemyślu nie wolno wchodzić na trawniki, wszyscy karnie wstali i przenieśli się na ławkę.
Zapewne gdyby skorzystali ze słownika, też nie zrozumieliby napisu, bo co znaczy „szanuj zieleń”? Dawno temu[paywall] stały tabliczki z napisem „Nie deptać trawników”, które miały dyscyplinować ciemny lud, ale dzisiaj przestrzeń miejska ma być przyjazna mieszkańcom i wszystko powinno służyć ich wygodzie. Nie wiem, ile kosztowało wykonanie i zainstalowanie siedmiu tabliczek na placu Dominikańskim, ale gdyby za te pieniądze kupić nasiona trawy odpornej na deptanie i obsiać nią trawniki, tabliczki nie byłyby potrzebne.

fot.Jacek Szwic
Na placu Dominikańskim stoi aż siedem tabliczek nakazujących szanować zieleń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To na tym zdjęciu to nawet nie trawnik to jakieś skoszone śmietnisko
Utrzymanie trawnika w idealnym stanie wymaga dużych nakładów finansowych. Podlewanie, koszenie, dosiewanie trawy. To wszystko kosztuje!Przemyśl jest najbiedniejszym miastem w Polsce. Nie stać nas na angielskie trawniki.
Pan redaktor Jacek Szwic pewnie nigdy nie miał ogrodu/działki/trawnika.
To na tym zdjęciu to nawet nie trawnik to jakieś skoszone śmietnisko
Utrzymanie trawnika w idealnym stanie wymaga dużych nakładów finansowych. Podlewanie, koszenie, dosiewanie trawy. To wszystko kosztuje!Przemyśl jest najbiedniejszym miastem w Polsce. Nie stać nas na angielskie trawniki.
Pan redaktor Jacek Szwic pewnie nigdy nie miał ogrodu/działki/trawnika.