Po tekście „Dwa razy zapłacili za jeden plac zabaw” zadzwoniła do nas była skarbniczka gminy Jawornik Polski. Jej zdaniem wójt Stanisław Petynia w swoich wyjaśnieniach minął się z prawdą.

fot.Beata Olejarka
Stanisław Petynia zaznaczył, że nie ma sobie nic do zarzucenia w kwestii płatności za wykonanie placu zabaw.
Wójt: – To przedwyborcze przepychanki
Stanisław Petynia pytany o oskarżenia byłej skarbnik odbija piłeczkę: – Posiadam nagrania z sądu, puszczę je pani, wówczas się pani sama przekona. Zapytany o fakturę dotyczącą płatności za plac zabaw, którą obiecał nam przesłać, stwierdził: – Radca prawny nie kazał mi wysyłać żadnych dokumentów. Na pytanie, czy zmusił skarbniczkę, by ta odeszła z pracy, odpowiedział z kolei: – To kolejne bzdury. Przecież wyraziłem zgodę na jej urlop wychowawczy. Ja wręcz proponowałem tej pani współpracę! Dlaczego była skarbnik uważa inaczej? – Bo są wybory – odpowiada krótko Petynia. W kwestii pisma z kancelarii, nakazującego byłej skarbniczce zapłatę 420 tys. zł, wójt wyjaśnił: – Jesteśmy przekonani, że pani Paszyńska ponosi główną winę. Na stwierdzenie „pan też się podpisał pod wspomnianym dokumentem”, usłyszeliśmy ripostę: – Ja podpisałem się na podstawie umowy i faktury, a pani Paszyńska-Fudała jednocześnie podpisała przelew, wcześniej parafując umowę wierzytelności, o której ja nie miałem pojęcia. W kwestii zniknięcia w urzędzie dokumentów, mających decydujące znaczenie w tej kontrowersyjnej sprawie, wójt Petynia mówi: – W momencie, kiedy się dowiedziałem, że taki dokument w ogóle istnieje, zarządziłem poszukiwania w gminie. Pani Paszyńska w sądzie nie potrafiła powiedzieć jednoznacznie, że taki dokument miała. Na pytanie, jak to możliwe, że w gminie cokolwiek ginie, ze strony S. Petyni padła odpowiedź: – Dlatego, że moi poprzednicy mieli bałagan w urzędzie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze