– Przez ten słupek, który pojawił się decyzją spółdzielni, uniemożliwiono nam wyjazd z terenu ośrodka przez parking, co nastręcza masę kłopotów nam, rodzicom dzieci niepełnosprawnych korzystających z placówki, i dowożącym je kierowcom busów. Zostaliśmy zaskoczeni zmianą z dnia na dzień i zupełnie jej nie rozumiemy – zaalarmowała nas pani Małgorzata. Spółdzielnia PSM wytacza swoje argumenty i powołuje się na brak partycypacji w kosztach utrzymania parkingu.
Tuż przed bramą, za którą znajduje się ośrodek Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną Koło w Przemyślu, zlokalizowany przy Wybrzeżu Jana Pawła II, stanął słupek. Jak wskazuje umieszczona na bramie informacja, stało się tak za sprawą decyzji Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Z tą nie mogą się pogodzić rodzice dzieci uczęszczających do ośrodka.
– To sytuacja dla nas kompletnie niezrozumiała. Nic o takich zamiarach nie wiedzieliśmy, nikt nas nie uprzedzał. Wyjazd tą bramą wiąże się z pokonaniem terenu osiedlowego parkingu, ale dzięki temu nie trzeba manewrować na niewielkim terenie wokół ośrodka, żeby się wycofać i wyjechać główną bramą, wychodzącą bezpośrednio na Wybrzeże Ojca Świętego Jana Pawła II. Odkąd pojawił się słupek uniemożliwiający korzystanie z bocznej bramy, odgradzającej teren ośrodka od parkingu, kierowcy busów dowożący dzieci mają nie lada problem. Muszą się nieźle natrudzić, by odwrócić pojazd i wyjechać tą samą bramą, którą wcześniej wjeżdżali. Odkąd pamiętam wjeżdżało się do ośrodka jedną bramą, a wyjeżdżało drugą, najczęściej przez parking, co znacznie ułatwiało sprawę. Teraz to niemożliwe – naświetla problem pani Małgorzata, matka jednego z podopiecznych PSONI.
Jak mówi, sama doświadczyła już trudności wiążących się z koniecznością manewrowania autem na terenie ośrodka, jak i ryzykownego włączania się do ruchu, wyjeżdżając bezpośrednio na jezdnię przy promenadzie przez główną bramę[paywall].
– Wyjazd jest trudny, a widoczność ograniczona. Widok zasłaniają zaparkowane przy ulicy samochody. Jako rodzice nie rozumiemy tej sytuacji, tym bardziej, że wyjazd przez parking osiedla na zasadzie grzecznościowej funkcjonował, odkąd istnieje ośrodek. Co spowodowało, że nagle stał się problemem? – pyta i dodaje, że rodzice czują się w związku z tą decyzją pokrzywdzeni i jej nie rozumieją.
Reklama
Druga strona konfliktu – Przemyska Spółdzielnia Mieszkaniowa – ma w tej sprawie twarde argumenty. – Ta sprawa toczy się tak naprawdę od wielu lat. Zostałem przyparty do muru przez członków spółdzielni, którzy nie są zadowoleni z faktu, że busy pojawiają się na terenie parkingu. Jest to teren prywatny Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Ośrodek ma przecież wjazd również od Wybrzeża Ojca Świętego Jana Pawła II. Kiedy była w nim robiona nadbudówka, mieli możliwość przebudowania go tak, by był bardziej funkcjonalny. Staramy się dobrze żyć ze wszystkimi sąsiadami, szliśmy im wielokrotnie na rękę, natomiast z drugiej strony nie zawsze te działania są takie, jakich oczekiwalibyśmy. Ośrodkowi proponowano partycypację w kosztach, jeżeli chodzi o utrzymanie drogi. Są dziury, które trzeba systematycznie łatać, tymczasem obrywało się nam, że nic z tym nie robimy. Wszystko jednak kosztuje, a koszty utrzymania parkingu ponoszą wyłącznie członkowie naszej spółdzielni. Oni mają oczywiście prawo wymagać, by dziur nie było, ale nie mają tego prawa ci, którzy przez teren parkingu przejeżdżają wyłącznie grzecznościowo. Dlatego w końcu postawiliśmy sprawę jasno: jeśli nie ma partycypacji w kosztach, mamy prawo uniemożliwić przejazd przez parking – odnosi się Zbigniew Kurosz, prezes PSM. Dodaje, że kwestia nawracania na terenie ośrodka i wysiadania pasażerów busa byłaby mniej problemowa, gdyby nie parkowano tam samochodów.
Ze stanowiska władz PSM wynika też, że dzięki tej zmianie uda się zyskać kilka dodatkowych miejsc postojowych dla mieszkańców osiedla. Jak słyszymy, podobna sytuacja dotyczy sąsiedztwa miejskiego przedszkola, gdzie też może się pojawić konflikt, bo rodzice przywożący przedszkolaki, niejednokrotnie blokują auta pozostawione na parkingu, tłumacząc się tym, że to tylko na czas odprowadzenia dziecka do placówki.
– Takich sytuacji mamy niestety coraz więcej. Na razie jesteśmy cierpliwi, ale będziemy się temu przyglądać i jeśli się nie unormuje, staniemy przed decyzją, czy nie zamknąć wyjścia z przedszkola – wyjaśnia Z. Kurosz.
– Wracając do tematu spornego słupka, zamiast wdzięczności za udostępnianie przez lata terenu parkingu, kierowano w naszą stronę wyłącznie pretensje. Wiem, że możliwe jest przerobienie wjazdu do ośrodka w taki sposób, by było można swobodnie wjeżdżać i wyjeżdżać od strony wybrzeża, nie naruszając naszego terenu. Co do widoczności przy wyjeździe, od tego są służby drogowe. Można przecież ustawić naprzeciwko wyjazdu lustro drogowe. Kierowcy busów i tak są w dobrej sytuacji, bo siedzą wyżej, więc mają lepszą perspektywę – mówi prezes PSM. Dodaje też, że słupek nie pojawił się z zaskoczenia i wcześniej prowadzona była w tej sprawie korespondencja z placówką.
Tuż po naszej rozmowie miało się odbyć spotkanie dotyczące spornej kwestii z przedstawicielem ośrodka. Spółdzielnia zaznaczyła jednak, że jej decyzja nie ulegnie zmianie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze