Pracownicy Działu Pomocy Środowiskowej i Działu Dodatków Mieszkaniowych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jarosławiu domagają się podwyżki wynagrodzenia o 300 zł miesięcznie, licząc od pierwszego stycznia tego roku. Byłby to wydatek przekraczający 110 tys. zł, a takich pieniędzy w kasie miasta nie ma. Podwyżka wynagrodzeń to sprawa, która ciągnie się w MOPS od lat.
Ostatnie podwyżki dla wszystkich pracowników ośrodka przyznano w 2010 r. Potem przyjęto zasadę, że wzrost wynagrodzenia będzie się odbywał sukcesywnie. Co roku otrzyma je jeden z działów MOPS. Na końcu miały być przyznane pracownikom zajmującym się świadczeniami socjalnymi. Miało to być w 2014 r. Podwyżek nie dostali. Rozmowa z[paywall] nowym burmistrzem nie przyniosła skutku, wobec tego pracownicy razem ze związkami zawodowymi zaczęli się upominać o pieniądze, które im obiecano. Obecnie pracownicy domagający się wzrostu wynagrodzenia zarabiają brutto pomiędzy 2047,50 zł a 3324 zł.
Obecnie trwają rokowania między pracodawcą a zarządem zakładowej organizacji związkowej. Jest to drugi etap sporu zbiorowego, prowadzonego zgodnie z ustawą. Stronami sporu są związki i dyrektor MOPS jako pracodawca.
– W trakcie sprawowania urzędu przez burmistrza Jarosławia Waldemara Palucha pierwszy wniosek (ustny) o podwyżkę pojawił się przy planowaniu budżetu na 2016 rok, jednak ze względu na występujący deficyt budżetowy te plany nie mogły być zrealizowane. Burmistrz podejmował także początkiem 2016 roku rozmowy z pracownikami MOPS w tej sprawie, jednak nie przyniosły one skutku. Oficjalnym więc wnioskiem o podwyżki dla pracowników był wniosek obecnej dyrektor MOPS, który wpłynął do Urzędu Miasta Jarosławia 18 maja tego roku w związku z roszczeniami związków zawodowych – wyjaśnia Dariusz Tracz, zastępca burmistrza Jarosławia. Według niego burmistrz jest zobowiązany do zarządzania budżetem gminy miejskiej w sposób racjonalny i zrównoważony, mając na uwadze konieczność zabezpieczenia szerokiego wachlarza potrzeb mieszkańców miasta. Przeprowadzona analiza budżetu miasta na 2016 r., na obecnym etapie roku budżetowego, przy zaawansowanym stanie realizacji podjętych oraz planowanych zadań wskazuje, że wygospodarowanie pieniędzy na podwyżki nie jest możliwe.
– Warto przy tym zwrócić uwagę, że w najbliższej perspektywie ośrodek czeka przeprowadzka do budynku dworca PKP, co jest też odpowiedzią na postulowaną od lat potrzebę zmiany dotychczasowych niekorzystnych warunków pracy pracowników MOPS oraz podniesienia jej standardu, a w ślad za tym zwiększenia prestiżu. Wiąże się to jednak z koniecznością zaangażowania kolejnych środków finansowych, umożliwiających dostosowanie i doposażenie pomieszczeń nowej siedziby ośrodka – przypomina wiceburmistrz. Uważa, że jedyną możliwością zapewnienia pieniędzy na podwyżki jest znalezienie ich w budżecie MOPS. Dlatego prowadzona jest analiza budżetu oraz struktury tej jednostki, a kwestia ewentualnych podwyżek bądź restrukturyzacji jest uzależniona od jej wyników.
Dyrektor MOPS Agnieszka Kruba zapewnia, że między nią a pracownikami nie ma konfliktu, chociaż z racji funkcji jest stroną sporu. Pełni ją od lutego 2016 r. Zostając dyrektorem, odziedziczyła konflikt, nie mając zbytniego wpływu na ustalony wcześniej budżet ośrodka.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Za co te kolejki o nic tam nie można się doprosic wszystko robią z łaską. W ryj im dac można co najwyżej
Czy pani, która kilka lat temu startowała w konkursie na urzędnicze stanowisko i wygrała go, mimo, że praktycznie nic nie wiedziała a konkurenci bili ja na głowę wiedzą i doświadczeniem, też chce podwyżkę ?
Jak coś wiesz, to napisz to a nie piszesz jakieś ktoś, kogoś, itp.
Tak to jest jak poczuje sie pieniądz ☺️ Tylko chcieli by wiecej i wiecej.
To jest chamstwo żądać 300zł podwyżki, ile ludzi ciężko pracuje za najniższą czyli brutto 1850 zł. A nieroby chcą trzysta zł. Przyjdź do fabryki okien lub do szwalni gdzie pot leje się po d.... i zarobisz 1300 zł, wtedy głupota z łba ci wyparuje.
niechca robic to zwolnic i tyle
Za co te kolejki o nic tam nie można się doprosic wszystko robią z łaską. W ryj im dac można co najwyżej
Czy pani, która kilka lat temu startowała w konkursie na urzędnicze stanowisko i wygrała go, mimo, że praktycznie nic nie wiedziała a konkurenci bili ja na głowę wiedzą i doświadczeniem, też chce podwyżkę ?