W martwym punkcie utknęły starania Stowarzyszenia Edukacyjnego Ziemi Węgrowskiej oraz Fundacji Kultura z Pasją o przejęcie dworku Terleckich w Cieszacinie. W przeprowadzonych pod koniec września konsultacjach mieszkańcy opowiedzieli się za zatrzymaniem obiektu w rękach gminy. Ich głos miał mieć charakter doradczy, a okazał się wiążący, bo ani strona samorządowa, ani potencjalni nabywcy tematu po tej decyzji już nie podjęli.
Według informacji przedstawianych na spotkaniu sołeckim, które odbyło się 27 września br., oferta nabycia na preferencyjnych warunkach dworku w Cieszacinie leży na stole od ponad roku. Także przy tej okazji informowano, że nad ową propozycją, po zasięgnięciu opinii mieszkańców, pochylą się radni. W głosowaniu mieszkańcy do oferty potencjalnych nabywców, podobnie zresztą jak podczas spotkania sołeckiego, odnieśli się z nieufnością, głosując za zachowaniem nieruchomości w rękach samorządu, choć zaznaczyć trzeba, że decyzję taką podjęło głosami zaledwie 65 osób, podczas gdy uprawnionych do wzięcia udziału w ankiecie było 732 mieszkańców. Zainteresowane strony uznały jednak[paywall] ten wynik za mocny sygnał, by projekt sprzedaży dworku, ale i idące za tym solidnie wyglądające plany przywrócenia mu świetności zarzucić.
– Musimy się odnaleźć w tym stanie rzeczy. Rada Gminy wyraziła stanowisko, że nie jest zainteresowana zbyciem tej nieruchomości na rzecz stowarzyszenia – mówi wójt gminy Pawłosiów Mariusz Reń, zauważając przy tym, że mieszkańcy też byli tego zdania, nawet jeśli swoje preferencje w tym względzie wyraziło zaledwie 15 procent uprawnionych. – Nie wolno zapomnieć, że działamy w okresie pandemii – wyjaśnia swoje stanowisko. – - Trudno mi dziś powiedzieć, jakie będą dalsze losy tej nieruchomości, skoro rada i mieszkańcy są za tym, żeby pałacyk zatrzymać, to nie zostaje nam nic innego, jak walczyć własnymi siłami o dokonanie jakiegoś kroku na przód, aby ratować ten zabytek – ocenia wójt. – Liczę na to, że w tych działaniach nie zostaniemy odosobnieni – dodaje. – Trzeba też wziąć pod uwagę, że od spotkania wnioskodawcy też się nie odezwali, więc zakładam, że się zniechęcili – zauważa na koniec wójt.
Jak wynika z rozmowy z Zofią Paczóską, prezes Stowarzyszenia Edukacyjnego Ziemi Węgrowskiej, zniechęcenie rzeczywiście się pojawiło. – Myśmy przedstawili bardzo szczegółowo swoje plany, możliwości uratowania i zagospodarowania przez nas tego dworku. Wracamy właśnie z panem Wojciechem Bardowskim z koncertów kolędowych w Kańczudze i w Przeworsku. One mogły odbywać się w Cieszacinie. Mamy plany działalności kulturalnej i edukacyjnej na przyszły rok. Przewidujemy sporo działań na Podkarpaciu. Moglibyśmy je realizować w Cieszacinie – zaznacza Z. Paczóska.
– Poświęciliśmy wiele czasu, wiele energii na to, żeby przygotować szczegółowe materiały dla wszystkich radnych gminy Pawłosiów i ulotki dla mieszkańców Cieszacina o naszej działalności. Spotkaliśmy się 27 września w Cieszacinie z mieszkańcami, by opowiedzieć, co chcemy zrobić, by przekonać mieszkańców i władze do naszych pomysłów. Wydaje mi się, że z naszej strony zrobiliśmy wszystko, co można było, by przekonać, że dworek w Cieszacinie zasługuje na rewitalizację i że może się stać ważnym miejscem na mapie południowej Polski. Miejscem tętniącym życiem – dodaje. Sposób rozwiązania sprawy pozostawia jednak w jej opinii co najmniej niedosyt.
– Po spotkaniu z mieszkańcami 27 września nie otrzymaliśmy od włodarzy gminy Pawłosiów nawet informacji o wyniku konsultacji społecznych – zauważa pani prezes. – Przedstawiliśmy wójtowi dwukrotnie swoją ofertę, ale mimo, że minął już rok z okładem, tak naprawdę nigdy nie dostaliśmy jednoznacznej odpowiedzi, że wójt czy Rada Gminy chcą nam sprzedać dworek w Cieszacinie. Czas mija. A my nie możemy czekać w nieskończoność. Rozglądamy się za inną lokalizacją. Być może w styczniu 2021 roku zostaną podjęte już konkretne decyzje – konkluduje. Wiele wskazuje na to, że kwestia przejęcia dworku Terleckich przez stowarzyszenie wespół z fundacją to zamknięty rozdział. Samorząd i potencjalni nabywcy nie utrzymują kontaktów. Obie strony nie palą jednak za sobą mostów, wysyłając sygnały zbyt słabe wprawdzie, by twierdzić, że porozumienie jest prawdopodobne, na tyle jednak niejednoznaczne, że wykluczenie jakiegoś nagłego przełomu mogłoby być zbyt pochopne.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze