Reklama

Stawki za śmieci po staremu, ale instytucje, przedsiębiorcy i działkowicze poza systemem

31/10/2020 15:24

Wraca temat śmieci. Rada miasta na ostatniej sesji ustaliła nowy regulamin gospodarowania odpadami. Najważniejsze zmiany to wprowadzenie kolejnej już, piątej frakcji BIO oraz wyłączenie z systemu nieruchomości niezamieszkałych. Padła też deklaracja, że stawki dla mieszkańców w roku 2021 się nie zmienią.

Dyskusję oraz głosowanie nad pakietem trzech uchwał regulujących gospodarkę odpadami w gminie miejskiej Jarosław poprzedziło wystąpienie burmistrza Waldemara Palucha, który wyjaśniał wyjaśniał, że nieruchomości niezamieszkane, a więc tereny m.in. placówek oświatowych, szpitali, przedsiębiorstw, ale także np. działek rekreacyjnych, stanowią około[paywall] 30 proc. wszystkich ujętych w systemie gospodarki śmieciami. Wskazywał, że w ustawie rządowej wpisano stawki za odbiór śmieci z tych obszarów nieodpowiadające sytuacji na rynku.

Przytoczył też przykład – odbiór pojemnika o pojemności 1100 litów ma według ustawy kosztować 54 zł, podczas gdy faktycznie kosztuje to około 225 zł. Gdyby w regulaminie miejskim pozostawiono te kwestie bez nowelizacji, powstałą w wyniku tych przepisów różnicę musieliby pokryć pozostali mieszkańcy, a to przyczyniłoby się do znaczącego wzrostu kosztów dla gospodarstw domowych.

Wobec tego władze Jarosławia postanowiły wyłączyć te nieruchomości z miejskiego systemu. Oznacza to, że właściciele wspomnianych będą musieli zawierać umowy indywidualne z firmami zajmującymi się wywozem śmieci i to z nimi ustalać stawki oraz warunki odbioru. Mechanizm ten, jak deklarował burmistrz, pozwoli utrzymać tegoroczne stawki za wywóz śmieci, z tym jednak zastrzeżeniem, że ostateczne decyzje będą zapadać po zaplanowanych na najbliższe tygodnie rozstrzygnięciach przetargów śmieciowych.

Będzie kompostownik?

Dyskusje o śmieciach jak zwykle zdominowała rozmowa o cenach, choć przyszłorocznej stawki jeszcze nie ustalano. Opozycyjni radni PiS Wanda Czerwiec, Piotr Kozak i Mariusz Walter przytaczali szereg argumentów: wspominali swoje pomysły na zwiększenie ulgi za kompostownik, wyliczali, że paliwo nie podrożało, choć w ubiegłym roku wskazywano koszt transportu jako czynnik wpływający na ceny odbioru odpadów, prosili też o wyjaśnienie, dlaczego stawka nie spada, skoro nieruchomości niezamieszkane nie stanowią już obciążenia dla systemu.

Burmistrz Paluch wyjaśniał, że rosły inne koszty, np. pracy, dodawał, że wprowadzenie nowej frakcji wiąże się z zakupem nowych pojemników na odpady i worków dla mieszkańców. Kilkukrotnie zaznaczał, że w tegorocznym systemie właściciele nieruchomości niezamieszkanych nie stanowili takiego obciążenia, jakim byliby w przyszłym roku, bo wynikające z obowiązującego prawodawstwa sposoby ich rozliczania są po prostu inne. Szansę obniżenia stawek dla mieszkańców wskazał natomiast w gospodarowaniu odpadami zielonymi.

– Powinniśmy się zastanowić i takie działania prowadzimy od kilku lat, jak uruchomić dla naszego miasta miejsce do kompostowania, ale w ślad za tym musimy przygotować środki, aby taką kompostownię z prawdziwego zdarzenia wybudować – przekonywał.

Reklama

 

Byle nie tak jak w Warszawie...

Prawdziwy kij w mrowisko włożył radny Marcin Nazerewicz, składając w pewnym momencie propozycję, by przeanalizować możliwość uzależnienia wysokości opłaty śmieciowej od ilości zużytej wody. Jego zdaniem mogłoby to być sposobem rozwiązania problemu wielu samorządów, a więc funkcjonowania w systemie mniejszej liczby mieszkańców niż wskazywałyby na to dane demograficzne.

Okazuje się, że w systemie śmieciowym „brakuje” prawie 10 tys. osób. Sugestia Nazarwiecza wywołała gwałtowną reakcję prawej strony jarosławskiej sceny samorządowej. Radny Kozak przekonywał, że nie zna samorządu, w którym taki mechanizm doprowadziłby do obniżenia stawek, dodając, że w Warszawie, gdzie taki system wdrożono, opłaty nawet rosną. Co więcej, wyraził oburzenie, że ktokolwiek śmie sugerować podczas obrad rady miasta, że którykolwiek z mieszkańców nie pisze całej prawdy w deklaracji śmieciowej.

Dla radnej Czerwiec niepojęte było to, jak w ogóle kwestie wody i śmieci można wiązać oraz że gdyby do takiego powiązania doszło, niechybnie przyczyniłoby się do dramatycznego obniżenia poziomu higieny wśród mieszkańców, bo ci, żeby zaoszczędzić na śmiechach, przestaliby się myć. Wtórował jej radny Mariusz Walter, który także nie potrafił pojąć, w jaki sposób powiązanie tych dwóch czynników miałoby wpłynąć na obniżenie stawek dla mieszkańców.

Cała trójka tak wytyczone stanowisko konsekwentnie podtrzymywała i nie pomogło tłumaczenie radnych frakcji rządzącej, że wprowadzenie takiego mechanizmu naliczania opłat to zaledwie luźna propozycja, że warto rozważyć różne opcje po to, żeby wybrać najkorzystniejszą dla wszystkich.

Do radnych PiS nie przemawiały też wyjaśnienia dotyczące samego mechanizmu, który w istocie nie służy ustaleniu, ile dane gospodarstwo produkuje śmieci, ale temu, ile zamieszkuje je osób, co w domyśle ma prowadzić do wyeliminowania szarej strefy. Ostatecznie wszystkie uchwały regulujące gospodarkę odpadami przyjęto, niejednogłośnie wprawdzie, ale jednak.
pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama