Reklama

Strajk nauczycieli. Co z maturami?

16/04/2019 18:00

Trwa drugi tydzień strajku nauczycieli. Atmosfera gęstnieje z dnia na dzień. Wszyscy dziś pytają: co z maturami?

Z dnia na dzień sytuacja staje się dla wszystkich coraz bardziej męcząca. Rodzice obmyślają różne warianty zapewnienia dzieciom opieki. Dyrektorzy stają na głowie, żeby zapewnić przebieg egzaminów i zajęcia dla tych uczniów, którzy do szkoły przyjdą. Uczniowie, którzy zdają w tym roku egzaminy lub matury żyją w niepewności o to, czy testy się odbędą. Nauczyciele też już są wyczerpani psychicznie, a ponadto stratni finansowo. Rozwiązania problemu jednak nie widać, bo strona związkowa i rządowa okopały się na swoich stanowiskach i ani myślą się wychylić.

– Strzałem w kolano było[paywall] podpisanie porozumienia przez „Solidarność” – mówi nauczycielka z jednej z przemyskich podstawówek. – Teraz rząd nie ma ciśnienia, żeby negocjować z nauczycielami i przedstawiać nowe propozycje. Poza tym, jakie by one miały być? Skoro jeden związek podpisał takie warunki, dlaczego inne miałyby dostać więcej? A przecież wszystkich nauczycieli trzeba potraktować jednakowo, bo nie wszyscy są zrzeszeni w jakimkolwiek związku – zauważa.

Reklama

Gdy nauczyciele przystępowali do strajku, byli pełni entuzjazmu i podniecenia. – Czuliśmy, że jest to historyczna chwila, że robimy coś ważnego. Niestety – minął dzień, dwa, nic się nie dzieje, nikt z nami nie rozmawia – ocenia nauczycielka.

Niektórzy się wykruszają. Ci, którzy nie strajkują nazywani są łamistrajkami. Niektórzy koledzy nie odpowiadają im już „cześć”. Na szczęście w Przemyślu (przynajmniej nie mamy takich informacji) nie dochodzi do „szpalerów wstydu”, które organizują strajkujący, dla łamistrajków. Atmosfera i tak jest gęsta.

Reklama

 

„Protest polityczny”

W ocenie strajkujących podzieleni są rodzice. Ich spojrzenie często zależy od upodobań politycznych, ale też od tego, w jakim wieku mają dzieci. – Jedno moje dziecko jest na studiach, drugie ma jeszcze dwa lata do matury, więc strajk mnie nie rusza – mówi jedna z mam.

Ale nie brakuje też skrajnych opinii. O manifestacji poparcia dla nauczycieli piszemy w odrębnym tekście. Rozmawialiśmy też z panem Markiem i panem Bogdanem – ojcami dzieci w wieku szkoły podstawowej. Mężczyźni się nie znają i rozmawialiśmy z nimi osobno, ale mówią podobnie: – Strajk wygląda na czysto polityczny. Czemu nauczyciele nie strajkowali, kiedy pensje były zamrożone za rządów Platformy?

Reklama

– Padła propozycja, że podwyżki będą, ale rozłożone w czasie. Budżet nie jest z gumy. Każdy, kto ma własną działalność, o tym wie. Nawet nie trzeba działalności. W domu też mamy budżety i gdy nam wyskoczy coś znienacka, to albo trzeba się zadłużyć, albo przełożyć płatność. Rząd zaproponował coś takiego, czyli podwyżki od przyszłego roku – mówi pan Marek, prowadzący niewielką firmę w Przemyślu.

Wiele osób dostrzega zaangażowanie polityczne prezesa ZNP Sławomira Broniarza i uważa, że powinien się wycofać z negocjacji. Wskazują też na jego wcześniejsze wypowiedzi, że uczniowie mogą nie zostać sklasyfikowani. – Przeprosił za to, mówił, że się zagalopował, ale wiele wskazuje, że może do tego dojść – zauważa jedna z nauczycielek.

Reklama

Obecnie w kryzysowej sytuacji są maturzyści. 26 kwietnia muszą dostać świadectwa ukończenia szkoły, a wcześniej trzeba wystawić oceny. Tylko kto ma to zrobić?

– W mojej ocenie utrzymywanie się takiej sytuacji jest ewidentnie niekorzystne dla wszystkich stron sporu – mówi Tomasz Dziumak, dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego w Przemyślu. – Obecnie nie mogę jednoznacznie określić, czy wymagane prawem oświatowym procedury związane z klasyfikacją uczniów, a tym samym zakończeniem roku szkolnego oraz przeprowadzeniem matury zostaną dotrzymane. Apeluję do stron sporu o podjęcie dialogu i przyjęcie konstruktywnych rozwiązań, co pozwoli na zakończenie tej trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się polska oświata – dodaje.

Reklama

 

„Nie dajmy się skłócać”

– Faktem jest, że nauczyciele nie zarabiają dobrze, ale nie może się to odbywać w taki sposób – zaznacza pan Bogdan. – Najbardziej nie podoba mi się szczucie siebie nawzajem, jak np. o te 500 plus na krowy, gdzie chodzi o dofinansowanie z Unii. Media wykorzystują to przeciwko rządowi, a sprawa ze strajkiem nie ma nic wspólnego – podkreśla.

Jego zdaniem, sami nauczyciele szybciej dogadaliby się z rządem, gdyby nie ZNP.

W całym regionie egzaminy gimnazjalne i 8-klasistów odbywają się bez zakłóceń. W poniedziałek w Przemyślu strajk trwał w 27 placówkach oświatowych. Pracowało 208 nauczycieli oraz kadra kierownicza, na zwolnieniu lekarskich przebywało 110 osób. W przedszkolach i szkołach, w których trwa protest, zajęciami objętych było 256 dzieci.

– Jako samorząd łatamy etatowo komisje, rozmawiamy z dyrekcjami, śledzimy doniesienia medialne – napisał prezydent Wojciech Bakun na swoim profilu na portalu społecznościowym. – Spór trwa na linii nauczyciele – rząd, ale to od samorządów wymaga się ogarniania tego chaosu, w tym zapewnienia obsady egzaminów – zauważył. Zaapelował też, aby nie dać się „skłócać i napuszczać na siebie wzajemnie”.
PB, JoS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gosć - niezalogowany 2019-04-16 18:13:39

    Polski uczeń, polski pacjent, polski Obywatel stał się ofiarą wojny pisowsko - polskiej. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-04-16 18:23:42

    Uczniowie padli ofiarą  skrajnej nieodpowiedzialności rządzących z piS. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Librus - niezalogowany 2019-04-16 18:40:39

    Nauczycielom poprzewracało się w głowach !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama