Łukasz Szylar wstąpił w szeregi OSP Grzęska już w 16 roku swojego życia. Przez 26 lat był gotowy w dzień czy w nocy ruszać na akcję, by nieść „chwałę Bogu i ratunek ludziom”. Teraz to on potrzebuje pomocy. Strażacka brać prosi o wsparcie w jego drodze ku sprawności i normalnemu życiu.
– Do chwili wypadku był członkiem czynnym, mogącym brać bezpośredni udział w akcjach ratowniczo-gaśniczych. Przez dwie kadencje wchodził w skład zarządu OSP, pełniąc w nim funkcję skarbnika – mówią o Łukaszu Szylarze strażacy z grzęskiej OSP.
– W grudniu 2019 roku doznał urazu czaszkowo-mózgowego oraz krwotoku śródmózgowego, w wyniku czego przeprowadzono u niego kraniektomię. Niestety, nie obyło się bez komplikacji… – dodają.
„Zdiagnozowano u mnie niedowład lewej strony ciała oraz padaczkę pourazową lekooporną. Teraz każdy mój dzień wiąże się z nieustanną walką, by odzyskać jak największą sprawność. Leczenie i rehabilitacja pochłaniają ogromne sumy pieniędzy i nie stać mnie na pokrycie wszystkich związanych z nimi kosztów”– możemy przeczytać na portalu siepomaga.pl, gdzie prowadzona jest zbiórka dla strażaka ochotnika.
Obecnie ta pomoc jest szczególnie potrzebna.
15 lutego, również na portalu zbiórki, żona pana Łukasza – Justyna poinformowała o pogorszeniu jego stanu zdrowia. Obecnie 41-latek jest całkowicie przykuty do łóżka. Pomóc może tylko wielopłaszczyznowa, intensywna rehabilitacja.
Niestety, trzytygodniowy pobyt w prywatnym, wyspecjalizowanym ośrodku rehabilitacyjnym kosztuje aż 20 tys. zł. W takim przypadku liczy się każda złotówka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze