Dla druhów z Ochotniczej Straży Pożarnej w Birczy wiosna tego roku była pracowita. Tylko w ciągu dwóch ostatnich miesięcy uczestniczyli w siedemnastu zdarzeniach. Były to wypadki, kolizje, pożary traw, pojazdów oraz budynków. W miasteczku ludzie między sobą po cichu rozmawiają szczególnie o ostatnich pożarach i o tym, jaki udział miał w nich jeden z młodych, miejscowych strażaków ochotników.

fot.Ze zbiorów właściciela Bagateli
Nagranie z kamery nr 1. Prawdopodobny sprawca na terenie „Bagateli”.
– To była niedziela, dwudziestego dziewiątego kwietnia – opowiada właściciel karczmy „Bagatela”. – Dopiero przygotowywaliśmy się do otwarcia na pierwszy majowy weekend. Nie mieszkam na miejscu i wieczorem, około dwudziestej pierwszej, dostałem telefon od syna, że „Bagatela” się pali. Za moment tę informację potwierdził mój brat, który zobaczył filmik z pożaru, umieszczony na Facebooku przez jednego ze strażaków. Pojechaliśmy z żoną. Strażacy już dogaszali spaloną część budynku. Straty wyceniono na ponad siedemdziesiąt tysięcy. Brałem pod uwagę różne możliwości. Ktoś podpalił? Ale ja[paywall] nie mam wrogów i dla nikogo nie jestem konkurencją.
Wtedy przypomniałem sobie, że ktoś dwa razy rozwalił mi płot od strony rzeki. Już zacząłem podejrzewać takiego jednego, który mieszka niedaleko, ale nie miałem żadnych dowodów. Sugerowano mi, że pożar mógł powstać od zwarcia instalacji elektrycznej. Trochę się dziwiłem, bo niedawno miałem odbiór techniczny budynku i wszystko było w porządku, ale przyjąłem, że to było zwarcie.
29.04.2018. O godzinie 21.26 zgłoszono do Miejskiego Stanowiska Kierowania Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu, że w miejscowości Bircza pali się budynek. Na miejsce zdarzenia dyżurny MSK wysłał jednostki OSP KSRG Bircza, OSP KSRG Sufczyna, JRG Przemyśl, OSP KSRG Krasiczyn.
Po dotarciu na miejsce okazało się, że pożarem objęta jest część budynku. Strażacy z naszej jednostki przystąpili do budowania linii gaśniczej i gaszenia pożaru oraz działano w obronie 2 budynków drewnianych. Na miejsce dojechali strażacy z OSP KSRG Sufczyna i JRG PSP Przemyśl i KSRG OSP Krasiczyn i wspólnie przystąpiono do gaszenia pożaru.
Po ugaszeniu pożaru przystąpiono do prac rozbiórkowych i dogaszania pogorzeliska. W akcji trwającej 2 godziny i 4 minuty wzięły udział jednostki z OSP KSRG Bircza, OSP KSRG Sufczyna, JRG PSP Przemyśl, OSP KSRG Krasiczyn i policja.

fot.Ze zbiorów właściciela Bagateli
Zniszczenia budynku po pierwszym pożarze.
– Trochę trwało, nim wysprzątaliśmy pogorzelisko i zrobili remont – mówi właściciel. – Później lokator, który tam mieszka, a czasami ja, pilnowaliśmy nocami, żeby znowu jakiegoś pożaru nie było. Wreszcie postanowiłem dla bezpieczeństwa całego obiektu założyć monitoring. Znalazłem dobrego fachowca i w piątek, ósmego czerwca, zamontował mi kamery i potrzebne oprzyrządowanie.
Już było wszystko gotowe i wieczorem fachowiec, sprawdzając z domu, jak działają kamery, zobaczył, że pali się wiata i wtedy zadzwonił do mnie. Natychmiast zawiadomiłem lokatora, który, pomimo że był niedaleko, jeszcze niczego nie zauważył. Tym razem paliła się wolno stojąca wiata z ławkami. Dach zrobiony z trzciny impregnowanej specjalnym środkiem nie mógł się zapalić, ale solidna drewniana konstrukcja oraz stoły i ławy spłonęły prawie doszczętnie.
08.06.2018. O godzinie 22.11 zgłoszono do Miejskiego Stanowiska Kierowania Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu, że w miejscowości Bircza pali się drewniana wiata. Na miejsce zdarzenia dyżurny MSK wysłał jednostkę OSP KSRG Bircza.
Po dotarciu na miejsce okazało się, że pożarem objęty jest dach wiaty. Strażacy z naszej jednostki przystąpili do budowania odcinków gaśniczych i gaszenia pożaru. Po ugaszeniu pożaru przystąpiono do prac rozbiórkowych i dogaszania pogorzeliska. W akcji trwającej godzinę i 39 minut uczestniczyły OSP KSRG Bircza i policja.

fot.Ze zbiorów właściciela Bagateli
Pali się wiata.
Tym razem to, co tego wieczoru działo się koło „Bagateli”, widziały kamery i wszystko się nagrało. O godzinie 21.32 kamera nr 1 zarejestrowała sylwetkę młodego mężczyzny w bermudach i ciemnej koszulce w jasne wzory, który z komórką przy uchu przeszedł przez teren należący do karczmy. Jej właściciel twierdzi, że rozpoznał w nim młodego mężczyznę z sąsiedztwa, który jest ochotniczym strażakiem. Widział go też lokator.
Później okazało się, że mężczyzna szedł do sklepu, gdzie kupił wódkę. O 21.56 kamera nr 6, obejmująca kawałek, na którym stoją wiaty, za jedną z nich zarejestrowała sylwetkę w bermudach. Niecałą minutę później teren rozświetliły płomienie, a przed obiektywem pojawiły się kłęby dymu. O 22.05 kamera nr 1 nagrała dwóch młodych mężczyzn z telefonem, którzy – jak się później okazało – jechali drogą i widząc pożar, zatrzymali się i powiadomili straż.
Nagrania z monitoringu jednoznacznie wskazywały, że było to celowe podpalenie. Właściciel twierdzi, że podejrzewa Grzegorza Ł., który jest ochotniczym strażakiem i brał udział w obu akcjach gaśniczych. Podobno ludzie widzieli Grześka gotowego do akcji, jak stał pod remizą, jeszcze zanim przybiegli inni strażacy. Następnego dnia rano, kiedy rozeszła się wieść o monitoringu, Grzegorz zniknął. Ludzie mówią, że wyjechał za granicę.

fot.Ze zbiorów właściciela Bagateli
Nagranie z kamery nr 1. Przypadkowi świadkowie wzywają pomocy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze