W piątek około godziny 6 rano kierowca osobowego auta powiadomił policję o tym, że kiedy jechał ulicą Obozową z rowu wyskoczyła sarna i uderzyła w bok auta.
Kiedy przyjechali policjanci, zwierzę żyło, ale widać było, że jest ranne i z trudem może się poruszać. Był to koziołek, który na widok ludzi ostatkiem sił przedostał się na drugą stronę potoku płynącego obok drogi. Ponieważ policja nie ma odpowiedniego środka transportu do przewozu rannych, czy jakichkolwiek zwierząt, funkcjonariusze powiadomili Straż Miejską i pozostali na miejscu żeby zabezpieczyć rannego koziołka. Straż Miejska do niedawna dysponowała odpowiednim autem, tzw. Eko-Patrolem, ale wysłużony pojazd po ostatnim przeglądzie nie został dopuszczony do ruchu.
Takie sytuacje przewiduje Uchwała Rady Miejskiej w Przemyślu z dnia 6 marca 2014 roku, w sprawie przyjęcia programu opieki nad zwierzętami. W rozdziale 1, paragraf 1 pkt 4 Rada Miejska przyjęła, że funkcję koordynatora działań dotyczących realizacji w.w programu pełni Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej, Ochrony Środowiska i Gospodarki Odpadami.

fot.Jacek Szwic
Policjantowi pozostało tylko bierne pilnowanie miejsca.
W takiej sytuacji to koordynator powinien decydować o tym, jak i kto ma rozwiązać problem rannego koziołka i wezwać weterynarza, z którym urząd ma podpisaną umowę. Problem w tym, że koordynator rozpoczyna pracę o 7.30, a w tym konkretnym dniu nie pracował. Policjanci stali więc i pilnowali zwierzaka, który coraz bardziej słabł.
Po godzinie 9 na miejsce dotarł weterynarz Marek Głubisz. – Wyjeżdżając na wezwanie, podgrzałem nawet kroplówkę, żeby na miejscu udzielić zwierzęciu pomocy, ale nim przeszedłem przez pola, żeby ominąć potok, koziołek już nie żył. Prawdopodobnie obrażenia wewnętrzne były rozległe, a do tego jeszcze doszedł stres – mówi weterynarz. Ktoś może powiedzieć, po co tyle szumu? O jednego koziołka? Ale sprawa ta obnaża niedoskonałość procedur i nieprzystosowanie służb do tego typu zdarzeń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Koziołek szanowny dziennikarzu (rko) nie umiera. Koziołek zdycha. Podobnie jak mężczyzna nie stanie się kobietą w momencie ubrania sukienki a nawet postanowienia sądu.
Śmierć szanowny komentatorze to śmierć. Można ją nazwać umieraniem lub zdychaniem. Człowiek może też zdychać, także daruj sobie - wszystko to kwestia wrażliwości
Jak żegnałam swojego psa, to z całą pewnością UMIERAŁ, a nie ZDYCHAŁ.
W Przemyślu działa Ośrodek Zwierząt Chronionych przy ul. Zamoyskiego. Ten Ośrodek posiada samochody przystosowane do transportu takich zwierząt, zajmuje się również leczeniem. Dlaczego Strażnicy Miejscy nie skontaktowali się z takim Ośrodkiem tylko patrzyli jak koziołek, może z obrażeniami wewnętrznymi i bólem, powoli gaśnie. Praca takiego koordynatora powinna obejmować też wolne dni od pracy bo zwierzęta i w takie dni potrzebują pomocy. Skoro koordynator nie pracuje w takie dni to powinien być ktoś pełniący dyżury w celu podjęcia decyzji. Ludzie co się z wami dzieje !!! A następną sprawą jest to, że na dzień dzisiejszy Urząd Miejski nie ma podpisanej umowy z żadną lecznicą! i nawet nie wiadomo kiedy taki przetarg się odbędzie. Wynika z tego, że w naszym mieście ranne zwierzęta mogą powoli zdychać po rowach a służby miejskie będą się temu spokojnie przyglądać. To się nadaje do telewizji !!!! Ma nadzieję, że ktoś to jeszcze nagłośni i winni nie podjęcia żadnej akcji zostaną ukarani !!!
Hej LINGWISTA śmierci jest zupełnie obojętne czy ktoś zdechł czy zmarł. Tobie widocznie nie, bo jak sądzę kierujesz się śmiesznym rozumieniem końca pracy mózgu. Twoja sprawa lecz w artykule nie chodziło o formę językową zakończenia życia lecz o niemoc odpowiednich służb na cierpienie młodszych braci. Tak rzekł............? No kto?
Ja jak zobaczyłem kota którego ktos wyrzucił koło kościoła w pewnej miejsowości to posatwiłem cały urząd na bacznoścmam pytanie zaczyna się od zwierząt potem są starcy i dzieci co Wam to przypomina
Wypowiedż "Stachu c" jest najbardziej trafna , a zarazem dosadna. Gdyby był konkurs na najbardziej trafne komentarze, to powinien być pierwszy.
Koziołek szanowny dziennikarzu (rko) nie umiera. Koziołek zdycha. Podobnie jak mężczyzna nie stanie się kobietą w momencie ubrania sukienki a nawet postanowienia sądu.
Śmierć szanowny komentatorze to śmierć. Można ją nazwać umieraniem lub zdychaniem. Człowiek może też zdychać, także daruj sobie - wszystko to kwestia wrażliwości
Jak żegnałam swojego psa, to z całą pewnością UMIERAŁ, a nie ZDYCHAŁ.