Autor książki opisującej historię szkoły w Wyszatycach Józef Zubik przepracował w niej 35 lat, w tym 22 na stanowisku dyrektora. Z placówką jest związany do dziś, działa w utworzonym w 2006 roku przy niej Stowarzyszeniu Inicjatyw Oświatowych, które było motorem wydarzeń jubileuszowych. Z nim oraz obecną dyrektor szkoły Beatą Oś-Oziembłowską rozmawiamy o tym, co udało się osiągnąć w ciągu minionych lat oraz o planach na kolejne.
J. Zubik: – To w zasadzie moja czwarta publikacja dotycząca Wyszatyc. Wcześniejsze to: „Wieś i parafia Wyszatyce na przestrzeni wieków”, „Wychodźcy z Wyszatyc w dokumentach i fotografii 1914-1917”, „Parafia obrządku łacińskiego pw. Świętego Mikołaja – biskupa w Wyszatycach” napisana na 600-lecie parafii. W międzyczasie napisałem dwutomową „Kronikę Ochotniczej Straży Pożarnej w Bolestraszycach”, a teraz szykuję się do napisania monografii o OSP w Stubnie. Jeśli chodzi o książkę poświęconą szkole w Wyszatycach, powstawała pół roku. Nie byłoby jej, gdyby nie pomoc wielu życzliwych ludzi i możliwość skorzystania z materiałów archiwalnych Centralnego Państwowego Archiwum Historycznego Ukrainy we Lwowie. Poszukiwanie, zbieranie informacji, rozmowy z ludźmi, którzy do tej szkoły uczęszczali, przywoływanie wspomnień, także tych osobistych, było dla mnie niezwykłym doświadczeniem, często bardzo emocjonalnym.
J. Zubik: – Bardzo mnie pasjonuje, co wynika trochę z mojego zawodu, z wykształcenia jestem historykiem, jak i dziennikarzem. Zamiłowanie do odkrywania historii zaszczepił we mnie nieżyjący już Tadeusz Kochanowicz, który spisywał kroniki ręcznie.
J. Zubik: – Startowaliśmy z biedy, ale udało się nam przeprowadzić ważne inwestycje. Zostawiłem szkołę z nową salą gimnastyczną i nowym boiskiem. W 93 roku odświeżyliśmy elewację, a trzeba pamiętać, że to były czasy, kiedy nie było takich środków finansowych, jak dziś, dlatego wszystko przychodziło z trudem. Kotłownię[paywall] węglową udało się przebudować na gazową, ponadto wymienić okna i podłączyć szkołę do kanalizacji. Udało się też zmodernizować sanitariaty, przerobić wejście do szkoły na gabinet. Jednym słowem wkroczyliśmy w nowoczesność. Jako pierwsi w gminie mieliśmy też swojego patrona i sztandar.
B. Oś-Oziembłowska: – Dziś mamy 74 uczniów w szkole i dwóch uczniów w edukacji pozaszkolnej. Szkoła ma ponad 6 tys. m kw. powierzchni, a więc stanowi potężny obiekt. Przeszła termomodernizację, a sala gimnastyczna remont. Mamy piękne sanitariaty, strefę rekreacji z siłownią zewnętrzną. Wiele w tym względzie zawdzięczamy Stowarzyszeniu Inicjatyw Oświatowych. Dzięki niemu udało się pozyskać ogromne środki. Mamy uczniom do zaoferowania wiele aktywności, świetnie współpracuje się nam z klubem sportowym Grom Wyszatyce, z Polsko-Amerykańską Fundacją Wolności. Od 2005 roku jesteśmy w programie Równać Szanse. Dzięki temu udaje się nam pozyskiwać dotacje, z których korzystają nasi uczniowie. To chociażby nauka szycia, malowania obrazów, taniec, modelowanie 3 D i cała gama wycieczek. Co najważniejsze, to uczniowie decydują o tym, jak wykorzystana zostania pula pieniędzy. Nasze działania to konsekwencje ich decyzji i oczekiwań. Planowanie takich wyjazdów to dla naszych dzieci najlepsza lekcja ekonomii.
B. Oś-Oziembłowska: – Jak każda szkoła mamy plany roczne i pięcioletnie i fajnie by było, gdybyśmy je mogli w spokoju realizować. Moim największym marzeniem jest to, by szkoła trwała, by mogła kształcić kolejne pokolenia wychowanych tutaj dzieci. Sama spędzam w niej już 25. rok. Ta szkoła to ważna część mojego życia. Choć nie mieszkam w Wyszatycach, zawsze podkreślam, że to moja wieś i moja szkoła. Jestem z tą miejscowością bardzo zżyta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze