Reklama

Szkoła w Cieplicach staje się szkołą filialną

20/11/2020 17:57

Władze gminy Adamówka chcą przekształcić szkołę w Cieplicach. W sołectwie zostałaby tylko odziały przedszkolne i I – III, a uczniowie starszych klas dojeżdżaliby do Adamówki. Decyzja taka podyktowana jest ekonomią i względami demograficznymi. Jak zwykle tego typu plany wywołały sporo emocji.

Sytuacja w Szkole Podstawowej w Cieplicach, podobnie jak w wielu innych niewielkich placówkach oświatowych, jest niewesoła. Uczniów jest mało, w przeciągu ostatnich pięciu lat ich liczba spadła z 49 do 31. Już teraz z powodu braku dzieci w podstawówce nie ma klasy 6 i 7. Teoretycznie prognozy demograficzne budzą optymizm[paywall], bo liczba urodzonych dzieci wzrasta, nie musi to jednak oznaczać dobrych wiadomości dla szkoły w Cieplicach, bo co roku blisko 40 procent rodziców posyła swoje pociechy do tej w pobliskiej Adamówce. Sytuacja demograficzna sprawia, że szkoła jest droga w utrzymaniu, subwencja z budżetu państwa nie wystarcza, a gmina z roku na rok dokłada coraz więcej. 

Część dzieci tu, część tam

Jak przypominał na ostatnim posiedzeniu rady gminy wójt Edward Jarmuziewicz, o potrzebie zmiany tej sytuacji mówił od kilku lat. Teraz wdraża rozwiązania, jak sam twierdzi, kompromisowe. Szkoła w Cieplicach ma zostać filią szkoły w Adamówce. Najstarsze roczniki zostaną przez nią przejęte, a w Cieplicach zostaną oddziały przedszkolne i klasy I – III. Niestety oznacza to, że część dzieci będzie musiała dojeżdżać. Sporo zmian czeka też kadrę nauczycielską, część pedagogów znajdzie zatrudnienie w Cieplicach lub Adamówce, ci, którzy mogą, przejdą na emeryturę, pewna grupa nauczycieli z Adamówki, która uzupełniała w Cieplicach etaty, zostanie tej możliwości pozbawiona.

Reklama

Rozwiązanie problemu czy tylko pozbycie się go?

Nie może dziwić, że takie rozwiązanie nie wszystkich satysfakcjonuje. W gminie dyskutuje się o tym już od pewnego czasu, a linie podziału można było zauważyć na posiedzeniu sesji 29 października. Szkołę próbował uratować radny Piotr Siry oraz jej dyrektorka Małgorzata Leja. – Ta szkoła ma swoją niepowtarzalną atmosferę, skoro się dzieje tak dużo dobrego pod względem edukacyjnym, spełnia ona swoją rolę na bardzo wysokim poziomie, dlatego jestem przeciwny temu projektowi – mówił radny Siry. Mocno wybrzmiał też głos dyrektor, która podkreślała zrozumienie dla liczb, ekonomii i demografii, które stoją za planami gminy, zaznaczając jednak, że szkoła pełni nie tylko funkcję edukacyjną, ale też stanowi element spajający lokalną społeczność i ma wartość kulturotwórczą. – Rozumiem ekonomię, ale co w zamian tej szkole, tym dzieciom, temu środowisku? Chodnik? Drogę? Ciepliczankę? To wszystko bardzo potrzebne, nie mam jednak wątpliwości, że można połączyć jedno z drugim – przekonywała. – Na komisji mówiłam wiele o jakości pracy, o atmosferze,  a teraz myślę, że ten problem jest nie do rozwiązania, tylko do pozbycia się – zauważała cierpko. 

Sprawiedliwość musi być

W odpowiedzi na te argumenty wójt Jarmuziewicz i radni przychylni koncepcji przekształcenia szkoły przedstawiali swoje, twardo trzymając się liczb. Wójt odwoływał się np. do poczucia solidarności gminnej. – Jaka to jest sprawiedliwość, że dzieci w szkole w Majdanie uczą się w oddziałach, w których jest 14 – 20 uczniów, a w szkole w Cieplicach jest po 4 uczniów? – pytał. – To jest bardzo niesprawiedliwe, żeby w jednej szkole na ucznia wydawać 25 tys. zł rocznie, a w drugiej połowę tego – dodawał. – Nie dziwię się, że rodzice tak bardzo bronią tego, żeby ta szkoła została, bo to są wyjątkowe warunki – konkludował. Dostało się nauczycielom, bo wójt wyraził podejrzenie, że dla nich też korzystniej jest sprawdzać 5 klasówek zamiast 25.

Wreszcie, gdy dyskusja zaczęła się zaogniać, ponownie głos zabrała dyrektor Leja. – Ja reprezentuję tu nauczycieli i rodziców, i rozumiem, że koszty utrzymania tej szkoły są problemem dla gminy Adamówka, występuję tutaj jako reprezentująca szkołę, rodziców i uczniów, i oni chcieliby, żeby ta szkoła przetrwała i ja chciałam to państwu powiedzieć w taki zwykły, najnormalniejszy sposób, nie prowadząc do trudnych dyskusji, konfliktów – uspokajała. Ostatnie słowo należało jednak do wójta, który nie uległ zgrabnej retoryce dyrektorki. – Oprócz pięknych słówek, trzeba zacząć twardo stąpać po ziemi i mówić sobie nawzajem prawdę – stwierdził, akcentując, że zarówno on, jak i rada powinni się kierować dobrem całej gminy i mierzyć swoje plany możliwościami budżetu, którego nie da się rozciągać w nieskończoność. – Nie jest to rozwiązanie optymalne z punktu widzenia gminy, jest to rozwiązanie kompromisowe – podkreślał, sugerując, że w istocie szkołę w Cieplicach najlepiej byłoby zlikwidować.

Ostatecznie ta chłodna kalkulacja przeważyła, „miękkie argumenty” o wartości edukacyjnej czy społecznej szkoły musiały uznać wyższość wartości liczb i wykresów, nawet jeśli pod koniec dyskusji zapalono jeszcze światełko w tunelu, rozważając pomysł przekazania szkoły w zarząd nowego organu prowadzącego, np. stowarzyszenia rodziców i nauczycieli. Ostatecznie rada podjęła trudną decyzję, a wynik głosowania doskonale oddał jej charakter: za było 7 radnych, przeciwko 3, a 3 wstrzymało się od głosu.
pck
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama