Przez dwie godziny rodzice 7-letniego Huberta odchodzili od zmysłów. Ich syn miał być w szkolnej świetlicy, ale po ostatniej lekcji tam nie dotarł. W szmacianych tenisówkach i cienkiej koszulce wałęsał się po ulicach nadsańskiego miasta, chcąc trafić do babci, która mieszka 12 kilometrów od Przemyśla.

fot.Mariusz Godos
W tym miejscu nieznany do tej pory kierowca zabrał 7-letniego Huberta i zawiózł go do babci.
(...)
Pełną treść artykułu znajdziesz w bieżącym wydaniu ŻP.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze