Reklama

Szturm na apteki. Boimy się powtórki z Czarnobyla

Państwowa Agencja Atomistyki: „Na podstawie danych z systemu stacji wczesnego wykrywania skażeń promieniotwórczych nie stwierdzono żadnych odchyleń od wartości normalnych. Nie odnotowano wzrostu poziom mocy dawki promieniowania gamma na terenie Polski”. Mimo tego Polacy ruszyli do aptek, wykupując na pniu jodek potasu, czyli słynny płyn Lugola.

Panika, jaka w niemal całym kraju wybuchła na początku grudnia br., związana była z informacją o awarii w największej w Europie ukraińskiej elektrowni jądrowej w Zaporożu, oddalonym od granic naszego kraju o ok. 1000 km. Doszło do niej 29 listopada br. Jak poinformował ukraiński minister energetyki i przemysłu węglowego Wołodymyr Demczyszyn, awaria nastąpiła w systemie wydawania energii, gdzie doszło do zwarcia. Tłumaczył też, że takiemu incydentowi nie towarzyszy żadne uwolnienie do środowiska substancji promieniotwórczych i że w związku z tym nie ma jakiegokolwiek zagrożenia radiacyjnego na terenie elektrowni jądrowej, jak również poza nią.

Machina strachu

Informacja o zwarciu została błyskawicznie podchwycona przez nieodpowiedzialne osoby i instytucje. Wybuchła panika. Jeden z tabloidów zamieścił apokaliptyczny wręcz tytuł na okładce: „Horror! Mamy drugi Czarnobyl?! Katastrofa jądrowa na Ukrainie. Polska jest zagrożona?” Panikę nakręcał wysyłany esemesowy łańcuszek z informacjami, że 6 grudnia br. nie powinno się wietrzyć mieszkań ani wychodzić z domu po g. 11, bo wtedy nad Polską miała ponoć przechodzić radioaktywna chmura. Po powrocie do domu radzono natomiast wyprać ubrania. Ten sam tabloid pięć dni później odwołał apokalipsę, pytając retorycznie: „Kto wymyślił tę bzdurę?! Żadnego zagrożenia nie ma i prawdopodobnie nie było”. Jednak machina strachu już ruszyła. Polacy, zwłaszcza starsze pokolenie, pamiętające 1986 r. i wybuch reaktora w elektrowni atomowej w Czarnobylu, tłumnie ruszyli do aptek, by zaopatrzyć się w słynny płyn Lugola. W tych, gdzie był dostępny, wykupili cały dostępny zapas.

Reklama

Niesprawdzona plotka

Nie pomagały komunikaty Państwowej Agencji Atomistyki, że „(...) nie ma jakiegokolwiek zagrożenia w związku z incydentem w elektrowni jądrowej na Ukrainie (...)”. Fachowcy stwierdzili, że ob­ser­wo­wa­na panika jest wynikiem negatywnego wpływu radiofobii na codzienne życie nas wszystkich.

„Gdyby była to awaria, w której doszłoby do uwolnienia substancji promieniotwórczych, odnotowałyby to stacje pomiarowe w całej Europie. Stosowna informacja natychmiast pojawiłaby się na stronach Państwowej Agencji Atomistyki. To nie są obecnie sprawy tajne. Wszystko w tej kwestii jest jawne. Każdy codziennie może sobie sprawdzić na stronach internetowych poziom ewentualnego skażenia” – wyjaśniali fachowcy.

Reklama

Sprzedali, co mieli

W przemyskich aptekach największy ruch panował 4 i 5 grudnia br. – Nie mieliśmy wielkich zapasów płynu Lugola, ale to, czym dysponowaliśmy, zostało sprzedane. Odebraliśmy także wiele telefonów z pytaniem, czy mamy jeszcze płynny jod. Obecnie nie ma go w żadnej farmaceutycznej hurtowni – usłyszeliśmy od farmaceutów w kilku aptekach.

W innej z aptek, w której płynu nie było i nikt o niego nie pytał, usłyszeliśmy z kolei: –Gdyby rzeczywiście do czegokolwiek doszło, podawanie płynnego jodu po siedmiu, ośmiu dniach od zdarzenia mijałoby się z celem. Poza tym musiałyby zostać wdrożone odpowiednie procedury dla tego typu przypadków. Wydaje mi się, że jedna nieodpowiedzialna informacja spowodowała całą tę piramidę strachu.

Reklama

Trucie dziecka

Prosząca o zachowanie anonimowości jedna z przemyskich lekarek rodzinnych wyjaśnia: – Kiedy doszło do katastrofy w Czarnobylu, dzieciom w szkołach podano do picia płyn zawierający jod. Sądzono, że podana dawka spowoduje, iż organizm nie będzie wyłapywał substancji radioaktywnych. Rzekomo dobroczynne działanie jodu nie zostało jednak nigdy potwierdzone i w końcu przestało się o tym mówić. Generalnie podawanie dziecku jodu w sposób niekontrolowany to bardzo zły pomysł. To po prostu trucie dziecka, które może doprowadzić do uszkodzenia wątroby, a w przyszłości do problemów z tarczycą.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości