Kiedy ponad dwa miesiące temu zaczęła się pandemia i związane z nią ograniczenia i zakazy, pisałem o tym, że wpłynie to również na przestępczość. Faktycznie.
Potwierdziły to policyjne statystyki. Mniej było ciężkich przestępstw: napadów, rozbojów i włamań. Trudno się temu dziwić, skoro ulice pełne były policjantów, którzy pilnowali, żeby żaden rowerzysta nie wyjechał bez maseczki. W takich warunkach żaden rozsądny przestępca nie będzie napadał, rabował ani się włamywał.
Jednak życie nie znosi próżni i jak twierdzą policjanci, w tym okresie znacznie zwiększyła się liczba przestępstw związanych z przemocą w rodzinie. Potwierdzają to również psychologowie, tłumacząc to zjawisko tym, że podczas przymusowej izolacji ludziom siada psychika i zdani tylko na najbliższych, zaczynają świrować. Jeżdżą więc policjanci na interwencje domowe, według nich najtrudniejsze i najbardziej niewdzięczne.
Trzy tygodnie temu w sobotę, w jednym z komisariatów zadzwonił telefon i zdenerwowana kobieta poprosiła o interwencję, bo mąż z synem się awanturują. Chwilę trwało, nim policjant ściągnął z terenu kolegę i pojechali na interwencję do sąsiedniej wioski. Na miejscu się okazało, że ojciec z synem pokłócili się o to, jaki program oglądać w telewizji, a ponieważ obaj co nieco wypili, kłótnia momentami przybierała formę rękoczynów. Policjanci długo perswadowali obu panom, że to nie wypada, że dzieci patrzą.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze