Reklama

Szwed przejechał rowerem z Gdyni do Przemyśla. Dla Ukrainy

Ruszył na rajd rowerowy, by pomóc Ukrainie. I choć – jak sam mówi – nie zebrał wiele, to czuje się dobrze z tym, że dał od siebie tyle, ile mógł. Liev Nachtweij to Szwed, który stwierdził, że musi pokazać swoją solidarność z cywilami, którzy zostali na Ukrainie. Swoją podróż na dwóch kółkach rozpoczął w Gdyni i po pięciu dniach ogromnego wysiłku i śledzenia polskich krajobrazów dotarł do Przemyśla – miasta, w którym, jak zaznacza, zobaczył wiele ukraińskich, polskich i amerykańskich powiewających na wietrze flag.

Skąd pomysł na taką podróż?

– Poczułem, że chcę coś zrobić dla tych wszystkich ludzi na Ukrainie, którzy teraz cierpią z powodu konfliktów wojennych z Rosją. Wpadłem na ten pomysł i zacząłem omawiać z przyjacielem różne możliwości. Podróż rozpocząłem w Gdyni z dawnym kolegą z liceum. Po wpłynięciu do portu wybraliśmy się do przytulnej kawiarni, by od dawki kofeiny zacząć dalszą drogę. Około 20 km dalej okazało się, że pomyliliśmy drogi, w wyniku czego musieliśmy zawrócić ze szczytu bardzo stromego wzgórza.

Reklama

Niestety, podczas tego manewru mój łańcuch utknął między wewnętrzną zębatką a kołem z ogranicznikiem poprzecznym, co spowodowało upadek. Mi nic się nie stało, ale straciłem telefon. W Gdyni zakupiłem nowy, a to, że straciłem cały dzień na takich wątpliwych atrakcjach, spowodowało, że poprzeczkę ustawiłem sobie wyżej na dni kolejne i postanowiłem przejechać 150 km dziennie, by w założone pięć dni dotrzeć do Przemyśla. Jechałem niemal całymi dniami i nocami. Najlepiej jechało się wieczorem i w nocy, kiedy temperatura była już niższa. Jedyną wadą było to, że nie mogłem wtedy podziwiać polskich krajobrazów. Jednak taka jazda była moją jedyną opcją, by zdążyć na czas. 

Jak odbierasz Polaków, których spotkałeś na swojej drodze?

Reklama

– Polska jest krajem, który przyjął najwięcej uchodźców niż jakikolwiek inny kraj w Europie. Uważam, że Polacy są bardzo mili i pomocni pod każdym względem. Nawet, jeśli mnie nie rozumieli, chcieli pomóc.

Czy Twoja zbiórka przebiegła tak, jakbyś sobie tego życzył?

– Zebrałem około 2000 euro funduszy dla UNHCR (Biuro Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców – przyp.), niewiele, ale zawsze coś... Wojna jest straszna i mam nadzieję, że wkrótce się skończy dla dobra wszystkich. Moja podróż była warta każdego kilometra, nawet, jeśli mój tyłek był bardzo obolały z powodu tej rowerowej przygody (śmiech). Mam jednak nadzieję, że przynajmniej kogoś zainspirowałem do pomocy, by nie zapomniał o tych strasznych wydarzeniach dziejących się tak naprawdę tuż obok nas.

Reklama


fot.archiwum prywatne
W Przemyślu Liev spędził tylko kilka godzin, odpoczywając na dworcu kolejowym, gdzie czekał na powrotny pociąg do Gdyni.


fot.archiwum prywatne
Blisko 32 stopnie w dzień i 17 w nocy męczyły. Około 4 godzin snu też było wyzwaniem, ale wszystko to sprawiło, że podróż była warta zachodu.


MR
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2022-09-19 23:07:37

    No to kolo sporo się napedełował jednakowoż jak to się przełoży w praktyce na korzyść i  dla dobra tych wszystkich ludzi na Ukrainie którzy cierpią z powodów konfliktów wojennych z Rosją ?!?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości