Teren pod dworem w Bachowie był areną rekonstrukcji historycznej – bitwy ze Szwedami pod Krzywczą. Organizatorami tego interesującego wydarzenia były władze gminy Krzywcza i Fundacja „Sarmackie Gniazdo”.
Impreza w przysiółku zwanym Zadworze lub Parcelacja w Bachowie trwała przez trzy dni, od 15 do 17 sierpnia br. Wówczas chętni mogli zwiedzić zarówno obóz wojsk polskich, jak i szwedzkich. Przez cały czas odbywały się pokazy broni i artylerii. Główny punkt, czyli rekonstrukcja bitwy ze Szwedami, odbył się w sobotnie popołudnie, 17 sierpnia br.
Bardzo oryginalnie brzmiało zaproszenie na tę imprezę.
Ta rekonstrukcja absolutnie nie była fikcyjna. Podczas najazdu szwedzkiego wojska króla Szwecji Karola Gustawa dotarły także na ziemię przemyską. Znakomicie ten ważny epizod „potopu szwedzkiego”, który był – oczywiście po II wojnie światowej –najbardziej niszczycielskim i śmiercionośnym konfliktem w historii Rzeczypospolitej Polskiej, przedstawił dr Lucjan Fac w materiale „Przemyśl podczas najazdu szwedzkiego 1656 r.”[paywall].
Napisał m.in.: „W czasie najazdu szwedzkiego w 1655 r. Przemyśl pozostał wierny Janowi Kazimierzowi. W dużym stopniu wpływ na tę „wierność” miał biskup przemyski, a zarazem kanclerz Jana Kazimierza, Andrzej Zawisza Trzebicki (...). Pod koniec grudnia ziemie przemyska i sanocka były już przygotowane do obrony. Wykorzystał to m.in. kanclerz Andrzej Trzebicki i zachęcił króla do powrotu na ziemie polskie. Jan Kazimierz wracał przez: Lubowlę, Duklę, Krosno, Łańcut, Przemyśl (2 luty), Lwów, do którego przybył 10 lutego. Królowi towarzyszył mały, iście niekrólewski orszak (...). W celu zlikwidowania zagrożenia zbierającego się na południowym wschodzie w woj. ruskim, Karol X Gustaw postanowił zlikwidować siły gromadzące się w rejonie Lwowa. Ze strony szwedzkiej byłoby to postawienie kropki nad „i”. Kampania polska po zajęciu Lwowa uległaby zakończeniu (...)”.
Dalej dr L. Fac prezentuje konkrety związane z obroną Przemyśla przed szwedzkim najeźdźcą. „(...) Najpierw postanowił (Karol Gustaw) stworzyć bazy wypadowe dla uderzenia w kierunku na Lwów. Wybrał na nie Jarosław i Przemyśl. Jarosław został zajęty 7 marca. Po wybudowaniu mostu pontonowego Szwedzi przystąpili do działań na prawym brzegu Sanu. Pod Przemyśl pierwsze oddział dotarły już 8 marca. Spodziewając się szwedzkiego ataku, mieszczanie już 4 marca dla łatwiejszej obrony spalili przedmieścia, m.in. klasztor sióstr Benedyktynek. Oblężenie trwało od 8 do 13 marca. Siły szwedzkie dowodzone przez gen. Aschenberga wyniosły ok. 3 tys. żołnierzy, przeważnie rajtarów, przy wsparciu początkowo tylko lekkiej artylerii. Obroną polską w Przemyślu, którą stanowiło 400 żołnierzy oraz mieszczaństwo, kierował wyznaczony przez króla Jerzy Godlewski. Dwukrotnie podczas pięciu dni oblężenia Szwedzi ponieśli znaczne straty w wyniku załamania się lodu na Sanie 9 i 13 marca. Kryzys bitwy nastąpił 13 marca, szturm szwedzki udało się odeprzeć tylko z najwyższym trudem. Przełom nastąpił tego dnia po południu, gdy do miasta dotarła wiadomość o zbliżaniu się oddziałów Czarnieckiego i Lubomirskiego. Rozpaliwszy dla zmylenia obleganych ogniska na szańcach i w obozie, Szwedzi rozpoczęli odwrót. Siły Czarnieckiego działały z rejonu Przemyśla w oparciu o obóz w Grochowcach (...). Nieuchwycenie Przemyśla skomplikowało sytuację wojsk Karola X do tego stopnia, że przy wzmagających się działaniach partyzanckich, oskrzydleniu przez oddziały Czarnieckiego i Lubomirskiego, Szwedzi rozpoczęli odwrót na całym froncie. Straty, jakie ponieśli w tych działaniach, doprowadziły do utraty przewagi ilościowej oraz inicjatywy. Walnie przyczyniły się te elementy do zamknięcia sił szwedzkich w widłach Wisły i Sanu (...)”.
Na finał opowieści dr L. Fac podsumował: „(...) Miał więc i w potopie Przemyśl swój chwalebny udział, chociaż ze skalą znaczenia obrony Przemyśla nie należy przesadzać. Jednak dokładniejsza analiza tej wczesnowiosennej ofensywy Karola X Gustawa wskazuje jednoznacznie, że to właśnie tutaj na linii Sanu nastąpiła utrata inicjatywy przez siły szwedzkie. Miał też i Przemyśl swoich bohaterów. Należą do nich zarówno Czarniecki, jak i Lubomirski, ale pamiętać należy o Wojniłłowiczu oraz Godlewskim. Zwraca na siebie uwagę również biskup przemyski Trzebnicki (...). Losy Jana Kazimierza po latach można sobie przypomnieć również dzięki obrazowi Matki Bożej Łaskawej, przed którym 1 kwietnia 1656 roku król złożył śluby tzw. „lwowskie”. Obecnie obraz znajduje się w prokatedrze w Lubaczowie. Kopia wystawiona jest w ołtarzu głównym katedry lwowskiej, a ten wyjątkowej rangi historycznej oryginał możemy oglądać w Lubaczowie. Nie jest to, nawiasem mówiąc, jedyny kresowy obraz, jaki znalazł się na ziemi przemyskiej, wystarczy wspomnieć obraz Matki Boskiej Kamienieckiej, który przygarnięty został przez franciszkanów na Kalwarii Pacławskiej, czy Matki Boskiej Zbaraskiej, który znajduje się w podprzemyskich Prałkowcach”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze