To był pierwszy w tym sezonie delikatnie trudny egzamin Texom Eurobusu. Zdany celująco. Przemyślanie niewysoko, ale bardzo pewnie i zasłużenie odesłali do domu zespół FC Reiter Toruń. Jeśli ci w drodze powrotnej nie postawili dobrej kolacji swojemu bramkarzowi, Słowakowi Kevinowi Kollarowi, zachowaliby się absolutnie nieelegancko.
W przemyskim zespole zadebiutowali w meczu o mistrzowskie punkty dwaj reprezentanci Ukrainy – Nazar Szwed i Artem Fareniuk, którzy trzy dni wcześniej w Uzbekistanie wywalczyli ze swoją ekipą brązowe medale mistrzostw świata w futsalu. Po tym pierwszym widać było zmęczenie, bo podczas czempionatu grał znacznie więcej niż Artem. Za to Artem zameldował się w zespole znakomicie. Z bardzo dobrym przeglądem sytuacji, pewnością siebie, czasami graniczącą z pozytywną parkietową bezczelnością, znakomitą techniką użytkową.
Ale to nie on był bohaterem Texom Eurobusu. Choć futsal to gra zespołowa, warto mieć w danej chwili, tu i teraz, indywidualność, która potrafi przechylić szalę. W przemyskim zespole – który zasłużył na słowa uznania za kolektyw – był nim dzisiaj Jaroslaw Lebid. Ustrzelił dwupak, będąc bardzo pewnym punktem gospodarzy.
O miano MVP spotkania rywalizował z nim toruński bramkarz Kevin Kollar. To co Słowak bronił w I połowie, to historia. Znakomicie się ustawiał, mając jakiś ukryty patent na gospodarzy. Ci chcieli wejść w spotkanie podobnie jak w dwóch pierwszych meczach. I mogli, gdyby Rafaelowi Cadiniemu w 1. min nie przeszkodził słupek, a J. Lebidowi w 3. min, w sytuacji sam na sam, źle ułożona stopa przy strzale. W 13. min piłkę z linii bramkowej po uderzeniu A. Fareniuka wybił jeden z defensorów gości. I nieco mniej klarownych sytuacji można wymieniać jeszcze sporo. Za każdym razem na posterunku był jednak K. Kollar.
Największym atutem torunian były warunki fizyczne. Te w połączeniu z często podwójnymi obronnymi zasiekami, tworzyły ścianę, przez którą nie było łatwo się przebić. W ataku, choć aktywni, nie byli w stanie przez 40 minut stworzyć choć jednej bardzo wyrazistej okazji na strzelenie bramki.
Po upływie 18 minut przemyska hala wreszcie eksplodowała. Po rzucie rożnym Bruninho i wypracowanej dla J. Lebida pozycji, ten huknął zza zasłony i piłka przełamała dłonie K. Kollara, wpadając wreszcie do siatki.
W II połowie obraz gry się nie zmienił. Z tym, że przemyślanie, mając minimalną przewagę, już nie atakowali z taką pasją, a zaproponowali torunianom partię futsalowych szachów. Ci chcieli, ale mieli za mało atutów, aby choć raz poważnie nastraszyć przemyślan. Rozsądna, dokładna, z szukaniem wolnych przestrzeni defensywa Texom Eurobusu wyglądała znakomicie. Jedyną szansą dla gości była jakaś poważna pomyłka rywala, ale do takiej nie doszło. Na 10 minut przed końcem spotkania hala POSiR eksplodowała po raz drugi. Po raz drugi za sprawą J. Lebida. Znakomicie zgrał mu piłkę A. Fareniuk, wyprowadzając kolegę na czystą pozycję. Tym razem J. Lebid bramkarzowi FC Reiter nie dał żadnych szans.
Na 5 minut przed końcem spotkania trener gości wycofał bramkarza, zyskując przewagę jednego zawodnika w polu. Kapitalna destrukcja przemyślan sprawiła, że przyjezdni nie byli w stanie oddać celnego strzału na bramkę bez zarzutu spisującego się przez cały pojedynek Romana Koltoka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze