Reklama

To było jak wybuch bomby

02/08/2016 18:00

– Ode mnie do ośrodka zdrowia jest niedaleko. Byłam w domu, było po dwunastej, kiedy usłyszałam potężny huk. Nie taki od petardy tylko jakby bomba wybuchła. Wybiegłam i zobaczyłam nad ośrodkiem dym, ale inny niż przy pożarze i jakby jakieś szmaty albo papiery latały w powietrzu – opowiada jedna z mieszkanek wioski.

Drohobyczka. Środa, dwudziestego siódmego lipca. Godzinę po wybuchu. Wzdłuż drogi przed budynkiem ośrodka zdrowia kilka strażackich wozów i dwa policyjne radiowozy. W rowie po drugiej stronie drogi leży okienna rama, którą wybuch aż tu odrzucił. Jeszcze błyskają światła kogutów, ale pierwsze niebezpieczeństwo już zażegnane. Na termometrze prawie czterdzieści stopni i strażacy, którzy smażą się w pełnym rynsztunku dopiero teraz mogą ugasić pragnienie. Lewy narożnik piętrowego budynku, w którym na parterze jest ośrodek zdrowia, a na piętrze trzy mieszkania, jest zupełnie zniszczony. Ściana narożnego mieszkania na pierwszym piętrze, wypchnięta siłą wybuchu, leży na trawie. Uszkodzony strop, oparty o przechylony filar, w każdej chwili grozi zawaleniem. Wewnątrz pomieszczenia na ścianach widać popękany tynk i osmolenia. Z sąsiedniego okna bez szyb zwisa firanka. Trawa dookoła budynku zasłana jest okruchami szkła, kawałkami połamanych okien i odłamkami gruzu. Kobieta miała rację, mówiąc o bombie, tak to wszystko wygląda.

Szczęście w nieszczęściu

Pierwsza informacja – nikt nie ucierpiał. Przypadek sprawił, że akurat tego dnia nie było lekarza w Dubiecku i musiała go zastąpić lekarka, która powinna mieć dyżur w Drohobyczce. Ośrodek był zamknięty, choć zwykle w środy o tej porze jest otwarty i zawsze jest tu kilka osób. W mieszkaniach na piętrze również nikogo nie było, nikt z lokatorów nie ma małych dzieci, które mogłyby się bawić na trawniku przed budynkiem. Tylko budynek poważnie ucierpiał i dopiero nadzór budowlany oceni, czy nadaje się do rozbiórki, czy tylko do remontu. Na razie lokatorzy nie mogą wejść do swoich mieszkań, a strażacy pilnują, żeby nikt do budynku się nie zbliżał.

Reklama


fot.Jacek Szwic
Mieszkańcy wioski przyszli zobaczyć, co się stało.

Bomba gazowa

W bezpiecznej odległości od uszkodzonego budynku, na podjeździe stoi gromadka ludzi. Sąsiedzi, którzy przybiegli zobaczyć, co się stało, ktoś z urzędu gminy, strażacy, policjanci. Wszyscy rozmawiają o tym, co się stało. Strażak potwierdza, że to był wybuch gazu. Ktoś opowiada, że widział, jak strażacy wynieśli stamtąd dwie butle, które miały odkręcone zawory. Jeszcze ktoś inny słyszał o zniczu ustawionym na otwartych drzwiczkach kuchenki gazowej, który ponoć znaleźli strażacy podczas zabezpieczania miejsca wybuchu. Wszystko przemawia za tym, że ktoś ten wybuch zaplanował i[paywall] zrealizował. Siłą rzeczy w kręgu najbliższych podejrzanych pojawia się właściciel mieszkania, 47-letni mieszkaniec wioski. Kawaler, mieszkał tam sam, ale częściej przebywał w domu swojej matki. Według norm wioskowych raczej stroniący od kieliszka, ale trochę dziwny. Czasem potrafił być kłótliwy, agresywny, najeżony do całego świata. Podobno rok temu chciał udostępnić swoje mieszkanie uchodźcom z Syrii.

Reklama


fot.Jacek Szwic
Strażacy i policjanci koordynują akcję ratunkową.

Zatrzymanie i śledztwo

Tymczasem policjanci już ustalili, że właściciel mieszkania może przebywać u matki, która też mieszka w tej wiosce i pojechali tam. Mężczyzna na widok mundurów zabarykadował się i nie wpuścił funkcjonariuszy. Dopiero, kiedy strażacy wyłamali drzwi został zatrzymany i przewieziony do Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu.

– Potwierdzam, że czterdziestosiedmioletni właściciel mieszkania został zatrzymany – informuje sierż. szt. Marta Fac, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu. Mężczyzna odmówił wszelkich wyjaśnień. Na miejscu prowadzone są oględziny i zabezpieczamy wszelkie dowody. W tej sprawie zostało wszczęte śledztwo i na mężczyźnie ciąży zarzut z artykułu sto sześćdziesiąt trzy paragraf jeden, punkt trzeci, a o jego dalszych losach zdecyduje prokurator.

Reklama

Poszkodowani  

– Wszyscy jesteśmy w szoku po tym, co się stało – mówi Wiesław Bembenek, wójt Gminy Dubiecko. Natychmiast po tym zdarzeniu podjęliśmy działania, żeby pomóc poszkodowanym lokatorom i chcieliśmy im udostępnić pomieszczenia szkolne. W przypadku państwa Sz. oni sami zdecydowali, że najpotrzebniejsze rzeczy przeniosą do domu matki pani Sz. i tam będą mieszkać do czasu podjęcia decyzji o dalszym losie budynku.

Natomiast samotna lokatorka drugiego mieszkania, znalazła schronienie w domu opieki, który w Bachórcu prowadzą siostry zakonne. Czekamy na komisję z nadzoru budowlanego, która oceni stan uszkodzonego budynku i zdecyduje, co dalej. Na razie wiadomo, że nikt tam nie może przebywać, gdyż naruszona konstrukcja grozi zawaleniem. 

Art. 163 par. 1. Kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać eksplozji materiałów wybuchowych lub łatwopalnych albo innego gwałtownego wyzwolenia energii, rozprzestrzeniania się substancji trujących, duszących lub parzących podlega karze pozbawienia wolności od roku do dziesięciu lat.


fot.Jacek Szwic
JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    haser - niezalogowany 2016-08-02 23:30:30

    Maciarewicz się tym zajmie :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    leklerk - niezalogowany 2016-08-03 13:09:20

    no pewnie że Macierwicz bo ty trolu byś wolał  żeby Rysio , Zdzisio i reszta bandy złodziejskiej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości