Rządowe Centrum Bezpieczeństwa już od lat pełniło funkcję krajowego centrum zarządzania kryzysowego. Opierało się na koordynowaniu procesem zapobiegania kryzysom, a także minimalizacji skutków ich wystąpienia.
Alerty SMS typu: „dziś burze z gradem i silny wiatr, zabezpiecz rzeczy, które może porwać wiatr”, czy „dziś i jutro lokalnie ulewny deszcz- możliwe przerwy w dostawie prądu- unikaj otwartych przestrzeni i zabezpiecz dobytek”, stały się czymś normalnym, a niejednokrotnie przydatnym i informującym o nadchodzącym, możliwym zagrożeniu.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji chce jednak zmienić system alarmowania ludności cywilnej naszego kraju. Alerty RCB mogą niebawem odejść do lamusa. Ma je zastąpić tzw. call broadcast.
Call broadcast to usługa oparta na rozsyłaniu wiadomości przypominających do użytkowników sieci komórkowych, którzy znajdują się w zasięgu jednej stacji bazowej.
„Komunikaty w technologii call broadcast są efektywnie dostarczane również w przypadku dużego punktowego obciążenia sieci (podczas np. imprez masowych albo zgromadzeń publicznych) oraz w sytuacji, gdy użytkownik dysponuje słabym zasięgiem sieci mobilnej albo wykorzystał swój pakiet transferu danych, ponieważ technologia ta nie wymaga w ogóle dostępu do Internetu i nie korzysta z pakietu transferu danych”– można przeczytać w dokumentach resortu spraw wewnętrznych.
Oznacza to ni mniej ni więcej większą pewność szybkiego dotarcia komunikatu do osoby zagrożonej, nawet jeśli znajduje się ona w obszarze słabego zasięgu, bądź w zatłoczonym miejscu. Komunikat nie będzie wysyłany już za pomocą SMS, ale będzie stanowił powiadomienie wyświetlone na smartfonie już w kilka sekund od jego wysłania.
Odpowiedzialni za to mają być operatorzy sieci komórkowych.Jak dotąd, system „call broadcast” dobrze sprawdza się m.in. w Chorwacji, Francji, czy w Niemczech. W Polsce ma ruszyć w 2024 roku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze