Reklama

Trzy tysiące dopłaty wystarczy tylko na tonę węgla Czym będziemy grzać w zimie?

13/08/2022 19:54

Rozmowa z Wojciechem Jakóbikiem, analitykiem sektora energetycznego, redaktorem naczelnym BiznesAlert.pl.

Najpierw rząd obiecał (a Sejm przyjął stosowną ustawę), że każdy, kto ogrzewa dom węglem, będzie mógł kupić 3 tony po niespełna tysiąc złotych za tonę. Teraz zmienił zdanie i zapowiada po 3 tysiące złotych wsparcia dla takich osób. Sprawa wywołuje mnóstwo kontrowersji: jedni mówią, że pieniędzmi w piecu się nie napali, inni, że to wystarczy raptem na tonę węgla, jeszcze inni denerwują się, że pominięto na przykład tych, którzy ogrzewają domy gazem czy pelletem, też bardzo drogimi. 

– Dopłaty do tony węgla oraz wypłaty środków na zakup węgla to nie jest żadna reforma, która ma zmienić sytuację, a po prostu pomoc społeczna. Politycy chcą ją wykorzystać, by złagodzić nastroje społeczne. I, oczywiście, to może uspokoić społeczeństwo, ale w żaden sposób nie wpłynie na zwiększenie dostępności węgla. Ta zależy od efektywnego sprowadzenia go spoza Rosji. Embargo unijne na ten surowiec będzie obowiązywać od 10 sierpnia, i bardzo dobrze. Natomiast konsekwencją jest konieczność sprowadzenia węgla skądinąd, bo krajowe wydobycie nie wystarczy – i nie wzrośnie tak szybko, jakbyśmy chcieli.

Reklama

A może zasady pomocy zmieniono, bo już wiadomo, że wystarczającej ilości węgla sprowadzić się nie da? A tak da się ludziom pieniądze – i niech się każdy martwi sam.

– Nie. Po prostu prywatni dostawcy nie mieli interesu w tym, aby włączyć się w program zakupów dotowanego węgla. Musieliby kredytować sprzedaż węgla: wyłożyć własne pieniądze i czekać kilka miesięcy na zwrot ze Skarbu Państwa. Nie chcieli tego robić, bo przy obecnym kryzysie takie rozwiązanie może być nie do udźwignięcia dla przedsiębiorcy, który i tak ma już wystarczająco dużo problemów.

Reklama

Premier Mateusz Morawiecki polecił państwowym firmom sprowadzenie do jesieni 4,5 miliona ton węgla. To jest do zrealizowania?

– Węgiel jest szeroko dostępny na światowym rynku, pomimo rekordowej ceny. Da się zamówić wiele ton i, według informacji rządu, tak też się dzieje. Natomiast wyzwaniem jest logistyka: przyjęcie węgla przez porty, rozwiezienie po kraju, sortowanie – dopiero wtedy węgiel trafia do sprzedaży. Ciężar odpowiedzialności za sprowadzenie węgla przechodzi na[paywall] spółki Skarbu Państwa: PGE Paliwa i Węglokoks, które mogą mieć problemy z rozprowadzeniem tego surowca. Wystarczy przypomnieć sobie wiosnę: już skokowy wzrost zapotrzebowania, wywołany obawami Polaków, spowodował niedobory. A to wszystko się działo, zanim pojawiły się skutki wprowadzonego przez Polskę embarga.

Reklama

Mamy się martwić, że zabraknie węgla, czy nie?

– Z punktu widzenia gospodarki państwa – sytuacja powinna być stabilna. Natomiast może się zdarzyć, że ktoś nie będzie w stanie kupić węgla, bo takie sytuacje już wcześniej się pojawiały.

Czy dało się przewidzieć problemy, które dziś mamy, i na przykład zgromadzić zapasy węgla wcześniej? W końcu Amerykanie ostrzegali przed wybuchem wojny już jesienią zeszłego roku.

– Pandemia spowodowała spadek zainteresowania węglem. Zapasy, które gromadzono w okresie spowolnienia działalności gospodarczej na skutek koronawirusa, zostały potem bardzo szybko rozprowadzone przez to, że gospodarka przyspieszyła. Ale z powodów ekonomicznych jeszcze przed wybuchem wojny na Ukrainie nie wszystkie firmy chciały gromadzić zapasy. Polityka Rosji zaskoczyła także takie podmioty. No i teraz mają małe zapasy, problemy ze znalezieniem węgla, a jeśli go znajdą, jest po prostu bardzo drogi.

Reklama

Ile będą kosztować węgiel, gaz czy prąd w sezonie grzewczym?

– Nikt odpowiedzialny nie zaryzykuje prognozy cen energii i surowców. W najbardziej optymistycznym scenariuszu kryzys gospodarczy już za kilka miesięcy spowoduje obniżkę cen. Oczywiście to optymizm pozorny, bo wszyscy będziemy przez inflację biedniejsi i będzie nas na mniej stać. W scenariuszu ekstremalnym – wojna w Ukrainie nabierze przyspieszenia, pojawią się nowe fale uchodźców, a ceny surowców jeszcze bardziej podskoczą. Nieprzewidywalność Rosji i całej sytuacji związanej z wojną powoduje, że naprawdę trudno cokolwiek oszacować. Nie ma co liczyć, że kryzys nas ominie. Dlatego przezorny zawsze ubezpieczony: należy oszczędzać, liczyć się z najczarniejszymi scenariuszami.

Reklama

A co z gazem? Może go zabraknąć? Albo będzie tak drogi, że nie będzie nas na niego stać?

– Już teraz pojawiają się różne formy pomocy społecznej, które mają łagodzić kryzys energetyczny, odczuwalny coraz bardziej w portfelach Polaków. Możliwe, że jeśli kryzys się pogłębi, a ceny będą jeszcze wyższe, wówczas pomoc społeczna będzie jeszcze bardziej rozwijana. Ale to i tak jest argument za tym, by oszczędzać i szykować się na trudne czasy. Takie, w których będzie drożej, a energia i surowce nie będą już tylko jednym z wydatków, a głównym kosztem w gospodarstwie domowym. Szczególnie zimą.


Reklama

W Przemyślu na dzień 5 sierpnia na składzie węgla nie ma. Zostałam poproszona o telefon za tydzień, może wtedy będzie wiadomo coś o dostawach. Podobnie w Ostrowie oraz w Lubaczowie. Do składu w Jarosławiu nie udało mi się dodzwonić. W Pruchniku węgiel był dostępny, a jego cena za tonę wahała się pomiędzy 3100 zł a 3200 zł. W składzie w Mikulicach w gminie Gać za węgiel z importu zapłacimy w tym momencie 2950 zł. W Sieniawie natomiast właściciel składu poinformował, że „orzech” i „kostkę” można nabyć za 2800 zł.

 


MM/MR
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama