Reklama

Uciec spod bomb, i co dalej?

25/03/2022 14:42

Sobota, 19 marca, 24. dzień wojny na Ukrainie. Według oficjalnych komunikatów z Ukrainy do Polski przybyło ponad dwa miliony uchodźców, w zdecydowanej większości to kobiety z dziećmi.

– Przyjechałam z miasta Dniepr, to na wschodzie Ukrainy – opowiada kobieta.

– Wzięłam dwóch synów. Maksim ma trzy lata, a Danyło dziewięć. Najpierw jechaliśmy do Lwowa, potem na granicę i wreszcie do Przemyśla. Cała podróż trwała ponad dobę, ale chłopcy byli dzielni. W domu został mój mąż i mama, a brat jest w ostrzeliwanym Mariupolu. Oni już nie mogli wyjechać i z całą rodziną siedzą w schronie. Ja z synami jadę do Poznania, bo tam mam znajomą, która obiecała mi mieszkanie, ale jak tam będzie na miejscu, to nie wiadomo. Już drugi raz jestem w Polsce. Kiedyś, kiedy jeszcze nie mieliśmy dzieci, byłam z mężem w Warszawie i bardzo mi się podobało.

Do Niemiec

Druga kobieta trafiła do Przemyśla z Kijowa. –

Najpierw było spokojnie – opowiada. – Dopiero jak się zaczęły naloty i bombardowania, postanowiłam uciekać, żeby uratować dzieci. Zofia ma cztery lata i bardzo przeżyła bombardowanie. Chłopak ma na imię Platon i ma dwa i pół miesiąca. Dobrze zniósł podróż, prawie cały czas spał. Z Kijowa najpierw jechaliśmy do Winnicy. Potem kilkoma autobusami do granicy w Szeginiach, a w końcu do Przemyśla. A co dalej? Planuję jakoś dojechać do Niemiec. Tam są nasi znajomi, to może pomogą i sobie poradzę – kończy optymistycznie.

Jej przeciwieństwem jest siedząca obok kobieta w wieku emerytalnym. Wyraźnie załamana psychicznie i zupełnie pogubiona w nowej sytuacji. Co chwilę sięga po chusteczkę, żeby otrzeć łzy.

– Kiedy Charków został zbombardowany, zostawiłam tam całą rodzinę i uciekłam. W podróży poznałam dwójkę sympatycznych ludzi i od początku trzymamy się razem. Nie pamiętam, ile jechałam, chyba dwa dni i dwie noce. Chcę pojechać do Austrii, bo słyszałam, że tam są ludzie, którzy chcą pomóc takim jak ja – kończy, płacząc.

Reklama

Co dalej?

Takich historii na dworcu można usłyszeć tysiące, o ludzkich tragediach i dramatach, na które nikt nie był przygotowany. A to dopiero początek, bo ponad dwa miliony uchodźców nie rozpłynie się w Europie.

Większość z nich będzie żyła obok nas, choćby dlatego, że jak się wojna skończy, to z Polski będą mieli bliżej do domów. Ta nowa sytuacja będzie wymagała od wszystkich przeprogramowania mentalności, kalkulacji oraz optymalnych rozwiązań systemowych.

Taki test z dojrzałości cywilizacyjnej w dwudziestym pierwszym wieku.  


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości