Za nami 27. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, podczas którego zbierano pieniądze na kupno sprzętu medycznego dla specjalistycznych szpitali dziecięcych. Już wiadomo, że w Przemyślu zebrano niewiele mniej niż rok temu.
Tradycyjnie sztab WOŚP działał w Młodzieżowym Domu Kultury.
– Zajmujemy się tylko sprawami technicznymi związanymi ze zbiórką i rozliczeniami, a także organizacją i opieką nad wolontariuszami, którym – dzięki życzliwości przemyskich restauracji i pubów – mogliśmy zapewnić ciepłe posiłki i napoje. W tym roku do kwesty zgłosiły się osiemdziesiąt dwie osoby. Trochę więcej niż w ubiegłym roku – mówił Stanisław Karszyń, dyrektor MDK.
Pierwsza grupa wolontariuszy po odprawie, w czasie której policjant przypomniał o zasadach bezpieczeństwa, wyruszyła ze sztabu o dziewiątej. Ustalono, że wolontariusze będą kwestować na ulicach do zmroku, czyli do szesnastej. Po tej godzinie jedynie w obrębie Rynku kwestowała wyznaczona grupa.
Tradycją finałów WOŚP były występy i koncerty, podczas których trwała kwesta oraz światełko do nieba kończące niedzielne kwesty. Niestety w tym roku z powodu zakazu handlu nie mogły się one odbyć jak zwykle w Galerii „Sanowej” i wydawało się, że w Przemyślu finał ograniczy się do samej kwesty.
– Jeszcze w poniedziałek nic nie było wiadomo. Zrobiliśmy burzę mózgów i postanowiliśmy zorganizować koncerty w Rynku – mówi radny Tomasz Leszczyński ze Stowarzyszenia „Zmieniamy Przemyśl”.
– Rozdzwoniły się telefony[paywall]. Włączył się prezydent Bakun, „Zamek” zapewnił pomoc techniczną, koledzy ze stowarzyszenia namawiali sponsorów, żeby pokryć część kosztów i nie obciążać kasy miasta. Jakoś udało się i tradycji stało się zadość – dodaje. Na Rynku stanęła scena, na której od szesnastej do dwudziestej koncertowały różne zespoły.
W sztabie wielkie liczenie zaczęło się już przed południem. Kolejno zgłaszali się wolontariusze z pełnymi puszkami. Rekordzistką była Natalia Blat z II LO, która uzbierała ponad 7 tysięcy. Niektórzy po wymianie puszki znowu wracali na ulice, żeby czerwonymi serduszkami dziękować za datki.
– Ludzie dawali chętnie. Nie było żadnych obraźliwych ani głupich komentarzy – opowiadali wolontariusze. Liczenie zakończono przed północą. W Przemyślu zebrano 96 tysięcy 727 złotych i 72 grosze. Tylko o kilka tysięcy mniej niż w ubiegłym roku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To tylko świadczy o Przemyślu, bo Brown to piękny zespół (już gra po woodstockach, cieszanowach, Hirek Wrona promuje ich bardzo) za chwilę będą topowym zespołem ale trudno w Przemyślu jak nie grają łzy albo zenki to lepiej zostać w domu. Dziwne o godz. 20.00 cały rynek ludzi - 15 min. później faktycznie garstka.
i jeszcze jedno grunt to, że się udało.Czyli jednak można ogarnąć imprezę, przez którą przewinęło się kilka tysięcy ludzi w parę dni.Chciałbym pogratulować organizatorom, i wolontariuszom, że w Przemyślu zaczyna się dziać nie tylko w lecie podczas miodu, fajki i wincentiady.
Podajcie proszę ile kosztowała organizacja finału? Po zaliczeniu wszystkiego znowu okaże się że wystarczy na kilka foteli do szpitala
wielki koncert i 50ludzi haha
To tylko świadczy o Przemyślu, bo Brown to piękny zespół (już gra po woodstockach, cieszanowach, Hirek Wrona promuje ich bardzo) za chwilę będą topowym zespołem ale trudno w Przemyślu jak nie grają łzy albo zenki to lepiej zostać w domu. Dziwne o godz. 20.00 cały rynek ludzi - 15 min. później faktycznie garstka.
i jeszcze jedno grunt to, że się udało.Czyli jednak można ogarnąć imprezę, przez którą przewinęło się kilka tysięcy ludzi w parę dni.Chciałbym pogratulować organizatorom, i wolontariuszom, że w Przemyślu zaczyna się dziać nie tylko w lecie podczas miodu, fajki i wincentiady.