Nie zależy im na podawaniu swoich nazwisk. Na spisywaniu zasług i tworzeniu laurek pochwalnych. Nie klasyfikują, czyja pomoc była większa. Ich zdaniem pomoc jest jedna, a ich zbiórka wielowymiarowa. Jarosławskie „pospolite ruszenie” wolontariuszy zamieniło się w międzynarodowe centrum pomocy długofalowej dla uchodźców, a pomysłodawcy założyli Fundację Unikatem.
Zaraz po wybuchu wojny na Ukrainie w wielu miejscach w naszym regionie ludzie zaczęli się organizować, by pomagać. Podobnie było z około dziesięcioosobową grupą przyjaciół, którzy niemal natychmiast zaczęli organizować realną pomoc dla uchodźców.
fot.archiwum prywatne
Jedna z sal mieszkalnych w gimnazjum w Boratynie
Bez wątpienia momentem przełomowym dla wolontariuszy z Poniatowskiego było przyjęcie na kilka godzin pod swoje skrzydła niemal setki sierot w wieku od dwóch do szesnastu lat, które do Polski, praktycznie bez żadnej przerwy, podróżowały aż spod Odessy.
Gdyby nie ekspresowa organizacja i pomoc Dworu Kresowego w Radymnie, nawet nie byłoby gdzie ich przyjąć. Najmłodsze dzieci trzeba było przewinąć, umyć, przebrać i nakarmić.
Nie było czasu na łzy i podział obowiązków. Każdy z obecnych wolontariuszy robił, co mógł, by dalsza podróż była chociaż trochę łatwiejsza dla niewinnych ofiar wojny.
Nikt na tym nie poprzestał. Dokładnie 9 marca na Facebooku pojawiła się informacja, że ziejący pustkami od niemal dekady budynek dawnego internatu w Radymnie może zostać wyremontowany i zaadaptowany na miejsce zamieszkania kilkuset kobiet z dziećmi.
By wyremontować piętro wynajętej od Starostwa Powiatowego w Jarosławiu bursy, ludzie dobrej woli potrzebowali dosłownie kilku dni. Pomagały firmy budowlane, osoby prywatne, uczniowie pobliskich szkół, a także sami uchodźcy.
Wyposażenie budynku stanowi zasługę darczyńców. W internecie na bieżąco pojawiały się precyzyjne listy potrzeb, od materiałów budowlanych po łóżka i lampki nocne. Jednak podczas remontu najcenniejsze były ręce do pracy, by zakończyć go jak najszybciej.

fot.archiwum wlasne
Pierwsi mieszkańcy w Radymnie, ul. Złota Góra.
Wizyty lokalnych, krajowych oraz zagranicznych mediów to na Poniatowskiego 53 właściwie codzienność. Mimo tego szumu, dzięki któremu cała inicjatywa jest nagłaśniana, pomysłodawcy i koordynatorzy akcji nie zapominają o tym, co jest najważniejsze.
Nie oglądają się na innych, tylko wspierają potrzebujących. Są w stanie przygotować tysiące posiłków dziennie, wciąż pomagają w transporcie ludzi, a dla najmłodszych zorganizowali miejsca w jednym z jarosławskich przedszkoli.
W ten sposób obecnie niosą realną pomoc około 800 osobom, ale docelowo planują stworzyć 2000 bezpłatnych miejsc noclegowych.

fot.archiwum wlasne
Fundator UNITATEM, Patrycjusz Gaweł.
Przyjaciele zdecydowali się na kolejny krok. Założyli fundację, która ma nieść długofalową pomoc uciekającym przed wojną kobietom i dzieciom.
–Uważamy to za ważne, bo po pierwszej fali spontanicznej pomocy niezbędne są rozwiązania systemowe, pozwalające uchodźcom się integrować i zapomnieć o piekle, które przeżyli. Matce z dzieckiem na rękach nie można odmówić – mówi Patrycjusz Gaweł, fundator „Unitatem”.
Członkowie organizacji, poza udzielaniem pierwszej pomocy uchodźcom, wyznaczyli sobie szereg celów. Jest to między innymi ich asymilacja poprzez dostęp do kursów językowych i wymianę kulturową.
Kolejna istotna kwestia to edukacja oraz aktywizacja zawodowa. Z tym wiąże się także współpraca z podmiotami partnerskimi, które stworzą realne miejsca pracy dla uchodźców. Najważniejszym celem długofalowym jest dbanie o dobre relacje i integrację Polaków z mniejszością ukraińską, a do jego realizacji może przyczynić się każdy z nas.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze