Reklama

Upał

19/08/2017 07:48

Za sobą mamy falę upałów oraz innych anomalii pogodowych i na szczęście, bo ludzie od tego zaczynali już świrować. Na co dzień raczej spokojni, nagle przemieniali się w bestie. Tak było w pewnej starej kamienicy ze ślepym podwórkiem zwanym studnią, gdzie do mieszkań na piętrach wchodziło się przez wspólny balkon, będący latem miejscem życia towarzyskiego. Na przykład lokatorka z drugiego piętra zawsze koło dziewiątej wychodziła na balkon z kawą i papierosem.

Zawsze w tym samym – różowym, pikowanym szlafroczku. Opierała się o balustradę tak, żeby kokieteryjnie pokazać kawałek uda i patrzyła, co robi jej piesek, którego wypuściła na podwórko. Czasem pogadała z którąś z sąsiadek o tym, co dzisiaj będzie robić na obiad i tak mijało przedpołudnie. W tej kamienicy kolejnym stałym elementem balkonowego pejzażu był lokator z pierwszego piętra. Też koło dziewiątej wychodził na balkon ze stołeczkiem, siadał w majtkach i staromodnym podkoszulku i coś tam majstrował w skrzynce z jakimiś częściami. Czasem mu się znudziło i wtedy medytował, patrząc tępo w pelargonie. Bardzo rzadko się odzywał, bo niby o czym miałby z babami rozmawiać? Wystarczyło: – Dzień dobry sąsiadce. Co słychać? Tak było od początku lata, aż nadeszły upały. 32 stopnie na termometrze i zero wiatru. Lokatorka z drugiego piętra wypuściła psa wcześniej niż zwykle. Zajmując stałe miejsce na balkonie, potrąciła szklankę z kawą i widząc zalany szlafrok, głośno zaklęła. Wtedy jej piesek zaczął głośno szczekać. Na to sąsiad z pierwszego piętra poderwał się ze stołeczka i krzyknął, żeby uciszyła kundla, bo wezwie straż miejską.

Lokatorka z drugiego wychyliła się z balkonu i poradziła mu, żeby się lepiej za jakąś robotę wziął, żonie pomógł, a nie tylko leniuchował całymi dniami. Mężczyzna wtedy nazwał ją starą k.... i się zaczęło. Sąsiad, wiedząc, że w potyczkach słownych z sąsiadką nie ma najmniejszych szans, chwycił za małą doniczkę z zeschniętym kwiatkiem i cisnął ją w kierunku psa, który ujadał, wtórując swojej pani. Pech chciał, że trafił. Psiak zaczął skowytać z bólu, a na balkonach pojawiło się kilkoro lokatorów. W rezultacie psiak ze złamaną nogą trafił do lecznicy, a sąsiad z pierwszego usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem, za co ustawa o ochronie zwierząt przewiduje nawet do dwóch lat odsiadki.


kryminałek jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości