– Jestem zdana zupełnie na siebie. Kiedy wyjdę na chwilę, serce mam ściśnięte, boję się, czy tam coś się nie dzieje, czy córka się nie krztusi, czy nie potrzebuje natychmiastowej pomocy – opowiada zdesperowana Krystyna Woszczak.
Ela wymaga całodobowej opieki, którą sprawuje mama. Nie jest jednak w stanie wychodzić z domu na dłużej niż 15 minut, bo boi się, że córka się zakrztusi. Żadnej innej pomocy nie mają. Rodzeństwo Eli jest dorosłe i mieszka w Krakowie i Łodzi. – Nie możemy wychodzić na zewnątrz, mieszkamy na drugim piętrze i sprowadzenie córki na dół jest możliwe tylko z udziałem drugiej osoby. Zostałyśmy z tym problemem same. Nie ma możliwości zainstalowania windy zewnętrznej, bo mieszkanie nie jest zbyt komfortowo usytuowane. To dla mnie najbardziej uciążliwe. Spacery to byłaby supersprawa, ale nie możemy sobie na nie pozwolić – opowiada zdesperowana mama Elżbiety.
Od pewnego czasu pani Krystyna myśli o zmianie mieszkania, chce zamieszkać na parterze. Twierdzi, że to jedyne rozwiązanie, aby mogły wyjść z córką na zewnątrz. Jest zdecydowana na zmianę mieszkania na inne, zlokalizowane na parterze albo sprzedaż obecnego, jeśli znajdzie się chętny. – To jest moje marzenie. Tak dłużej nie mogę funkcjonować. Całe lato córka spędza najwyżej na balkonie – relacjonuje mama Eli. W związku z trudną sytuacją obu pań redakcja Życia Podkarpackiego włącza się w akcję poszukiwania mieszkania na parterze. Wszystkich zainteresowanych prosimy o kontakt z redakcją.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze