Epidemia SARS-CoV-2 nie zwalnia. Nie zwalniają też akcje mające na celu łagodzenie jej skutków. W Jarosławiu powstaje drużyna wolontariuszy. Jej członkowie mają wspierać między innymi seniorów czy niepełnosprawnych w codziennym w funkcjonowaniu w czasach pandemii. Do zaangażowania w akcję w oryginalny sposób zachęcają miejscy radni.
797 393 277 to numer telefonu uruchomiony przez jarosławski ratusz 9 listopada. To pod ten numer powinni zadzwonić wszyscy ci, którzy w dobie pandemii czują się bezradni i potrzebują pomocy w codziennych czynnościach, takich jak zrobienie zakupów, wykupienie recepty czy wyprowadzenie czworonożnego pupila.
Pod tym samym numerem mogą się zgłaszać wolontariusze chętni, by takiej właśnie pomocy w ramach Centrum Miejskiego Wolontariatu udzielić. Akcja skierowana jest przede wszystkim do seniorów i osób z niepełnosprawnościami, choć według założeń nikt, kto potrzebuje pomocy w tych trudnych czasach, nie zostanie odprawiony.
Na razie przedsięwzięcie cieszy się umiarkowanym zainteresowaniem, a co ciekawe więcej jest chętnych, by pomocy udzielić, niż by ją uzyskać. – Do Centrum Miejskiego Wolontariatu zgłosiło się dotychczas 16 wolontariuszy. 13 osób podpisało już stosowne umowy – informuje Iga Kmiecik, rzecznik prasowy jarosławskiego UM.
– Nie mamy jeszcze zgłoszeń od osób potrzebujących wsparcia – dodaje. Niewykluczone, że sytuację poprawi filmik, który nagrali dwaj jarosławscy radni Marcin Nazarewicz i Jarosław Litwiak. – Bardzo serdecznie zapraszam tych wszystkich, którzy czują potrzebę pomocy, do tego, żeby dołączyli do naszej Drużyny Wolontariuszy – przekonuje na nagraniu J. Litwiak.
– Pomagajcie, jeśli nie w formie wolontariatu miejskiego, to w najbliższym otoczeniu – apeluje z kolei M. Nazarewicz.
Apel o zaangażowanie w wolontariat wzbogacony został emocjonalną prośbą o powstrzymanie się przed pochopnymi ocenami pracy lekarzy i służby zdrowia.
– Od jakiegoś czasu w internecie krążą hejty, już nie na to, w co kto wierzy, ale na pracę lekarzy – relacjonował Nazarewicz swoje wystąpienie, podpierając się faktem, że jego żona jest lekarzem pracującym na oddziale, gdzie leczy się pacjentów z COVID-19. Radny apelował, by pojedynczych incydentów nie rozciągać na całą służbę zdrowia, a indywidualne problemy z lekarzami rozwiązywać indywidualnie.
– Proszę mi wierzyć oni (personel medyczny – przyp. autora) bardzo ciężko pracują, do tego stopnia, że ostatnio coraz częściej żona opowiada mi o swoim przygnębieniu, bo codziennie kilku pacjentów umiera. Lekarze są bezsilni – mówił radny.
– Proszę was o to, żebyście dbali o siebie nawzajem, a spory ideologiczne o to, czy maski nas zniewalają czy nie, zostawili na spokojniejszy czas – przekonywał na koniec swojego wystąpienia M. Nazarewicz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
popi...lency
Bo ? Bo chcą komuś pomóc ?