Reklama

W schronisku nie szczepią przeciw chorobom zakaźnym?!

– Publiczne pieniądze, które miasto przekazuje na Schronisko dla Zwierząt w Orzechowcach, są marnotrawione. Władze schroniska bez sensu płacą krocie za czipowanie zwierząt, a nie szczepi się ich przeciwko chorobom zakaźnym – twierdzi Marta Lis, która napisała w tej sprawie list do prezydenta miasta Roberta Chomy. Pismo do władz skierowali również członkowie Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt „Nadzieja” i wolontariusze schroniska w Orzechowcach.

Marta Lis od kilkudziesięciu lat zajmuje się zwierzętami bezdomnymi jako wolontariuszka. Ma wieloletnie doświadczenie w pracy w kilku przemyskich lecznicach weterynaryjnych. – W regulaminie schroniska w Orzechowcach jest napisane, że szczepienie zwierząt na wściekliznę i czipowanie są obowiązkowe, a szczepienie na choroby zakaźne fakultatywne. Fakultatywne, co znaczy, że takich szczepień nie ma. Schronisko bez sensu płaci 30 złotych za czipowanie, zamiast robić to samemu za 10 złotych, jak czynił to nieżyjący już Artur Bąk – tłumaczy M. Lis.


fot.Mariusz Godos

– Zarówno psy, jak i koty przychodzące do schroniska powinny być natychmiast zaszczepione przede wszystkim przeciwko chorobom zakaźnym. Ostatnio zabrałam ze schroniska nieszczepioną kotkę. Na początku lutego tego roku zachorowała na panleukopenię, ciężką chorobę zakaźną. Przeżyła tylko dlatego, że została poddana wielodniowemu leczeniu, które kosztowało około 400 złotych. Schronisko zapłaciło około 300 złotych, resztę pokryli wolontariusze. Szczepionka, która uchroniłaby kotkę przed chorobą, to koszt około 30 złotych, czyli mniej więcej tyle, ile kosztuje bezsensowny czip, który ma. To jeden z wielu przykładów. Nie rozumiem, dlaczego w Orzechowcach od pewnego czasu nie wykonuje się nawet najprostszych zabiegów leczniczych. Doszło do paranoi, że pracownik czy wolontariusz nie może podać kotu środka na robaki. Wydają krocie na leczenie, a efekty są mizerne. Za czasów pana kierownika Wojtasiaka schronisko zerwało współpracę ze wszystkimi przemyskimi klinikami weterynaryjnymi oprócz jednej. Nie było żadnego konkursu czy przetargu – dodaje M. Lis.
Niegospodarność, łamanie regulaminu schroniska, złe kierowanie pracownikami, brak zaangażowania i współpracy z wolontariuszami zarzucili obecnemu kierownikowi schroniska członkowie Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt „Nadzieja” i wolontariusze schroniska. Uważają, że Piotr Milke powinien w trybie natychmiastowym zostać zwolniony ze stanowiska.

Reklama


fot.Mariusz Godos

Nie ma kasy
Zadzwoniliśmy do kilku schronisk dla zwierząt w Polsce (m.in. w Bielsku-Białej, Rzeszowie czy Piotrkowie Trybunalskim) z pytaniem, czy w ich regulaminie jest zapis o fakultatywnym szczepieniu zwierząt przeciwko chorobom zakaźnym. Zostaliśmy wyśmiani! – Powinno się zaczynać właśnie od szczepień przeciwko chorobom zakaźnym. Jeśli tego nie ma lub jest określone jako fakultatywne, to nie ma możliwości, aby w takim zbiorowisku nie wybuchła epidemia. Chyba że chce się mieć szybką eliminację zwierząt – usłyszeliśmy w jednym z nich.
Kierownik Schroniska dla Zwierząt w Orzechowcach lek. wet. Piotr Milke uważa, że zarówno szczepienie przeciwko wściekliźnie, jak i czipowanie zwierząt jest potrzebne, bo wymagają tego przepisy. – Szczepimy przeciwko chorobom zakaźnym wówczas, kiedy mamy na to pieniądze. Większość psów, a mamy ich obecnie ponad sto, została już zaszczepiona dzięki finansowej pomocy niemieckiej fundacji. Od czasu, kiedy kieruję schroniskiem, umieralność wśród zwierząt na nowotwory czy choroby zakaźne wynosi trzy procent. Nasz roczny budżet to 440 tysięcy złotych, z czego 370 tysięcy idzie na wynagrodzenia. Nie mamy po prostu funduszy. W innych schroniskach w Polsce kasa na dzienne utrzymanie psa waha się między 10 a 13 złotymi, u nas to 2 złote. Kto by tu nie przyszedł, zawsze będzie brakować – skarży się P. Milke. – Całe szczęście, że pomagają nam Niemcy oraz szkoły przywożące karmę – dodaje.

Reklama


fot.Mariusz Godos

Miasto odpowiada
– Zarzuty i wnioski kierowane w pismach do prezydenta miasta, dotyczące funkcjonowania schroniska, w niektórych przypadkach są bardzo poważne i tak je też traktujemy. Niemniej wymagają one dokładnego zbadania. Na to potrzeba czasu. Prezydent jest otwarty na rozmowę w sprawach opieki nad bezdomnymi zwierzętami i docenia wkład stowarzyszeń i wolontariuszy działających w Przemyślu, czego dowodem są: szybka reakcja na zgłaszane wnioski i spotkanie z ich przedstawicielami w ubiegłym miesiącu. Ten dialog będzie nadal prowadzony. Chociaż za wcześnie jeszcze mówić o szczegółach, wspomnę, że powstał pomysł na kompleksowe i dużo szersze niż dotychczas potraktowanie opieki nad bezdomnymi zwierzętami w mieście, wykorzystanie potencjału współpracy ze stowarzyszeniami, a także wprowadzenie rozwiązań, których dotąd nie stosowano – poinformował rzecznik prasowy UM w Przemyślu Witold Wołczyk.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    d - niezalogowany 2015-04-21 18:03:00

    w

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2015-04-22 08:27:48

    Widać pan kierownik czuje się bezkarny a Mocarze miasta udają że nic nie widzą i nie wiedzą.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    lolek - niezalogowany 2015-04-22 10:04:53

    Zwolnić kierownika

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości