Marzeniem pani Ireny są czyste ściany, bez pleśni i zawilgoceń, i choć odrobina komfortu na stare lata. Warunki, w których żyje, od marzeń daleko odbiegają. Zdecydowała się prosić o wsparcie ludzi dobrej woli, a za pomoc obiecuje odwdzięczyć się zdrowaśkami.
Pani Irena Łużny ma 67 lat. Mieszka sama, pozostali domownicy to jej wierni przyjaciele pies i kot. Sama pewnie nie miałaby sił i odwagi prosić o wsparcie. Na szczęście ma wokół siebie życzliwe osoby. Jedną z nich jest Katarzyna Borzęcka.
– To mój dobry anioł stróż – mówi o dziewczynie kobieta. Kasia w zeszłym roku jako wolontariuszka „Szlachetnej Paczki” zapukała do drzwi pani Ireny z paczką od darczyńców, w której były artykuły spożywcze, chemia gospodarcza, ale też tak bardzo potrzebna pralka. Tak zaczęła się ich znajomość, która trwa do teraz.
Pani Kasia, widząc, w jakich warunkach żyje pani Irena, postanowiła działać, by zmienić jej los na lepsze. – Ma tylko mnie – mówi. Dlatego napisała list do naszej redakcji.
Skromne mieszkanie przy ulicy Rakoczego, które zajmuje pani Irena, to lokal z zasobów komunalnych – w sumie dwa pomieszczenia. Kuchnia bez dostępu do światła dziennego i ciemny pokój. Nie ma łazienki, a wspólna toaleta znajduje się na zewnątrz.
Zawilgocone ściany pomieszczeń są czarne od grzyba, który na dobre zadomowił się w mieszkaniu. Jego obecność ma negatywny wpływ na jakość powietrza. Oddycha się ciężko, to wszystko razem stwarza ogromne ryzyko kłopotów z układem oddechowym, a dolegliwości zdrowotnych i tak już pani Irenie nie brakuje.
Przez zaległości w opłatach za prąd kobieta popadła w kłopoty. Tę sprawę z pomocą pani Kasi na szczęście już udało się wyprostować. By nieco poprawić swój komfort, pani Irena zdecydowała się na wymianę okna, ale i to niewiele dało.
– Mieszkanie wymaga odwilgocenia. Ale po rozmowach z fachowcami wyszło nam, że za taką usługę trzeba by zapłacić co najmniej 6 tysięcy. Nikt jednak nie jest w stanie dać gwarancji, że problem po jakimś czasie nie wróci, a wówczas byłyby to wyrzucone pieniądze – mówi pani Katarzyna.
Kłopotliwe jest sąsiedztwo piwnicy, która powoduje, że brakuje odpowiedniej izolacji, a ciepło ucieka. A także znajdującego się nad mieszkaniem strychu, gdzie też ścieka woda. – Wilgoć jest tu od dawna – mówi pani Irena.
Katarzyna Borzęcka, po namyśle i rozmowie z lokatorką mieszkania, postanowiła szukać innego wyjścia. Dla pani Ireny pojawiło się światełko w tunelu w postaci możliwości zamiany lokum na inne, również skromne, ale już bez grzyba i bardziej widne.
W dodatku znajdujące się w tej samej kamienicy, na czym pani Irenie bardzo zależało, bo – co podkreśla – wszystkich tu zna i wie, że zawsze ma na kogo liczyć.
– Biurokracja trwała dość długo, ale ostatecznie udało się dokonać zamiany. Pani Irena dostała już klucze do drugiego mieszkania, znajdującego się piętro wyżej. Jednak żeby w nim zamieszkać, musi przeprowadzić w lokalu podstawowe prace remontowe, bo stan na dziś nie pozwala na zajęcie go – nakreśla sytuację pani Kasia, podkreślając, że czas jest jedynie do lutego.
Jeśli do tego czasu nie uda się wprowadzić, szansa przepadnie.
– Potrzebna jest wymiana okien i drzwi oraz instalacji elektrycznej. Oczywiście trzeba by też odświeżyć ściany. Sąsiad zaoferował swoją pomoc w malowaniu. Mieszkanie również nie ma łazienki, za to jest w nim dużo więcej światła i przede wszystkim nie ma grzyba – wylicza pani Irena.
Lokal składający się z dwóch pomieszczeń nie jest formą przybudówki, jak obecny, więc i wilgoć nie powinna być problemem.
Pani Katarzyna jeszcze w momencie planów odgrzybiania obecnego mieszkania pani Ireny założyła zrzutkę w internecie. Część kwoty udało się zebrać, ale wobec zmiany planów i możliwości zamiany mieszkań zrzutka została uaktualniona.
Pieniądze zostaną przeznaczone na niezbędny remont zastępczego lokum. Zakres prac do wykonania jest szeroki. W imieniu pani Ireny Katarzyna Borzęcka zwróciła się więc do naszej redakcji, prosząc o nagłośnienie sprawy, co chętnie czynimy (zbiórka dostępna jest na portalu Zrzutka.pl, pod linkiem https://zrzutka.pl/8cd2mw).
– Będziemy wdzięczne dosłownie za każdą wpłaconą złotówkę. To jedyna szansa dla pani Ireny – mówi.
Jeśli znalazłyby się firmy świadczące usługi remontowe lub mogące przekazać kobiecie materiały niezbędne do przeprowadzenia prac w formie darowizny, również proszone są o kontakt z redakcją (16 6702200 w. 30).
Każda forma pomocy jest mile widziana.
Nadchodzi Boże Narodzenie, a święta to czas, kiedy cuda się zdarzają. Może i dla pani Ireny nadejdzie szczęśliwy dzień. Każdy z nas może w tym pomóc.
Zbiórka na rzecz pani Ireny dostępna jest na portalu Zrzutka.pl. Liczy się każda wpłacona złotówka!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze