Reklama

W szkole rozpylono substancję drażniącą. Ewakuowano 120 osób. 5 uczniów w szpitalu

13/03/2015 12:20

Wczoraj około godziny 18 policja została wezwana do interwencji w budynku Zespołu Szkół Spożywczych i Chemicznych w Jarosławiu.

Uczniowie uskarżali się na ból głowy i trudności w oddychaniu, dyrekcja szkoły wezwała policję, informując o możliwości rozpylenia szkodliwej substancji. Ewakuacja 120 osób została przeprowadzona pod nadzorem służb ratowniczych. Pięciu uczniów w wyniku wydarzenia zostało poszkodowanych i przewiezionych do szpitala. Troje z nich pozostaje na obserwacji.

Szkoła została zabezpieczona przez służby ratownicze i pracowników Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Prowadzone jest śledztwo w sprawie wyjaśnienia przyczyn zdarzenia. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    PZR - niezalogowany 2015-03-13 15:39:01

    Może już islamisci w Polsce są ;/

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ziomal - niezalogowany 2015-03-13 16:52:23

    czy radny w kasku niejaki " wacek- komeszka" został o tym fakcie powiadomiony ???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    arch - niezalogowany 2015-03-13 18:33:40

    Przed wrześniem 1945 r. na obszarachdużej aktywności podziemia ukraińskiego liczne były głosy nawołujące, by jaknajszybciej wysiedlić wszystkich Ukraińców. Przykładem jest powiat lubaczowski.W lecie 1945 r., gdy ustały dobrowolne zgłoszenia na wyjazd do USRR,na zebraniu zorganizowanym przez starostę lubaczowskiego uchwalono, żedla przywrócenia bezpieczeństwa konieczne jest natychmiastowe przesiedleniecałej ludności ukraińskiej z powiatu. Gdy jednak siły 3 DP rozpoczęły we wrześniubrutalnie ją wysiedlać, starosta Bednarz miesiącami zabiegał o wyłączeniez wysiedlenia całej gminy Dzików Stary (w której mieszkało około 1300 rodzinukraińskich), skąd pochodził, twierdząc, że mieszkają tam sami lojalni obywatelepolscy. Próbował nawet wyłączyć z wyjazdu ukraińskich drwali i leśnikówpod pozorem, że są specjalistami niezbędnymi dla gospodarki powiatu.Starosta lubaczowski był oskarżany przezmiejscowy PUBP, że „polonizował” Ukraińców, w tym duchownych i działaczynacjonalistycznych, wydając im fałszywe zaświadczenia, i to samo polecałpodległym urzędnikom21. Postawę niektórych starostów (np. lubaczowskiego,Andrzeja Bednarza) można przypisać przynależności do opozycyjnego PSL.Między innymi z tego powodu Komitet Wojewódzki PPR chciał ich usunięcia,ale sprzeciwiał się temu minister administracji publicznej, także ludowiec,Władysław Kiernik. Po rozpoczęciu przez wojsko przymusowego przesiedlenia uległa zmianietakże postawa wielu polskich mieszkańców, nawet w tych powiatach, gdzie wcześniejbyło wiele ofiar OUN-UPA, jak w jarosławskim czy przemyskim. Wójtowienajczęściej bezinteresownie wydawali polskie dokumenty, a księża rzymskokatoliccymetryki chrztu. Liczne tego przykłady mamy w wewnętrznych raportachpodziemia ukraińskiego z powiatu przemyskiego; nie ma podstaw sądzić, byprzekazywały nieprawdę.W innych powiatach odnotowano również gesty solidarności z przesiedlanymi.W powiecie jarosławskim wójt Wiązownicy, w której w czasie napaduw kwietniu 1945 r. zabito 91 mieszkańców, wstawiał się za ukraińskimi mieszkańcamiSurmaczówkiLlokalnaadministracja dalej konsekwentnie pomagała w różnoraki sposób uniknąćwyjazdu34. Także dowódcy oddziałów wojskowych przesiedlających powiatyjarosławski i przemyski skarżyli się, że burmistrzowie i wójtowie wydają tymczasowepolskie dokumenty tożsamości Ukraińcom, sprzecznie z okólnikiemMAP. W samej gminie Sieniawa (powiat jarosławski) miano wydać ich około200. Według zachowanych raportów podziemia ukraińskiego z powiatu przemyskiego,rzeczywiście gminy masowo wydawały lewe dokumenty. Dowódca26 Pułku Piechoty 9 Dywizji Piechoty Wojska Polskiego donosił, że w samymPrzemyślu zwalniano nawet osoby aktywne w ruchu ukraińskim, jeśli byłow ich wypadku spełnione kryterium rodzin mieszanych.Nie były to jedyne formy pomocy. Starosta jarosławski prosił komisję przesiedleńcząo pozostawienie kilkunastu wskazanych rodzin w Zapałowie i WólceZapałowskiej, uzasadniając to tym, że są oni potrzebni do prac leśnych, bomiejscowe lasy zostały zdewastowane, nadto byli dotychczas lojalni wobecwładz. Ujął się też za miejscowym nauczycielem szkoły zawodowej, który – jaksam twierdził – przyjął kenkartę ukraińską, by móc słuchać radia, dzięki czemupozostał w kraju.Skala wyłączeń w poszczególnych powiatach była spora. Jak wskazywałybyprotokoły końcowe, na ogół nie przekraczała ona jednak kilku tysięcyrodzin nawet w najbardziej zaludnionych przez Ukraińców powiatach.Podobnie w gminie Laszki powiatu jarosławskiego według końcowegozestawienia wyłączono, według niepełnych danych, ponad 300 ukraińskichrodzin.Ze Skolina, gmina Wielkie Oczy powiatu lubaczowskiego, wysiedlonozaledwie cztery rodziny, za resztę mieli poręczyć miejscowi Polacy.Polacy masowo pomagaliUkraińcom, wystawiając fałszywe dokumenty potwierdzające narodowość polską,księża wydawali metryki chrztu w obrządku rzymskokatolickim, wreszcieukrywano ukraińskich krewnych, znajomych czy sąsiadów w swoich domach.Po zakończeniu akcji wysiedleńczej kontynuowano na masową skalę przenoszeniemetryk z pomocą księży rzymskokatolickich. Lokalne władze wydawałyteż „lojalnym” Ukraińcom polskie dokumenty, np. w powiecie jarosławskim.Po zakończeniu akcji wysiedleńczej kontynuowano na masową skalę przenoszeniemetryk z pomocą księży rzymskokatolickich. Lokalne władze wydawałyteż „lojalnym” Ukraińcom polskie dokumenty, np. w powiecie jarosławskim58.Po raz kolejny polscy sąsiedzi udzielali pomocy krajanom w czasie akcji„Wisła”, zwłaszcza że wojsko przesiedlało w jej ramach także rodziny mieszane,powiązane szerokimi koligacjami z Polakami. Jak np. informowano w jednymz raportów podziemia ukraińskiego, podczas wysiedlania w Jarosławiuurzędnicy mówili, by zapisywać się na Polaków. Sołtysi pomagali zabezpieczyćmajątek. W Wietlinie niektórzy gospodarze przechowali u siebie kilkarodzin ukraińskich, inni pomagali przewieźć mienie przesiedlanych na stacje.W Makowiskach Polacy nawet prosili, by kilku rodzin nie wysiedlać. Równieżniektórzy żołnierze w Wysocku pomagali uniknąć wyjazdu. Za przesiedlanymiwstawiali się przedstawiciele władz i PPR.Uniknąć wyjazdu było jednak dużotrudniej, bo przesiedlenia w ramach akcji „Wisła” były od początku przymusowe,ponadto sprawniej i lepiej zorganizowane, objęły też rodziny mieszane.Polacy pomagali także Ukraińcom powrócić w rodzinne strony po akcji„Wisła”. Wprawdzie przesiedleńcom zakazano powrotu, lecz możliwe byłouzyskanie pozwolenia na osiedlenie za zgodą aparatu bezpieczeństwa, któryw tym celu sprawdzał postawę danej osoby, zwłaszcza w okresie okupacji.Niejednokrotnie polscy sąsiedzi wystawiali bardzo pozytywne opinie, co niekiedypomagało w uzyskaniu zgody aparatu bezpieczeństwa na powrót (jakkolwieknie można wykluczyć, że za tą zgodą kryła się chęć umieszczenia informatoróww danym środowisku, znaczna bowiem część wypuszczonych z obozuw Jaworznie byli to zwerbowani informatorzy).

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości